Chiny nie będą ziemią obiecaną

Wielkie gwiazdy NBA mają do wyboru kilka opcji w trakcie lokautu. Niektórzy wybierają Europę (Deron Williams), inni nie zdecydują się nigdzie na grę (LeBron James), a jeszcze inni myślą o kierunku chińskim. Mogą mieć jednak problem ze względu na obostrzenie jakie nałożą władze tamtejszej CBA.

Chcą oni zablokować możliwość podpisywania kontraktów, które pozwolą na automatyczne odejście gracza w momencie zakończenia lokautu. Trudno się dziwić władzom ligi chińskiej, bo w ten sposób zapewniają sobie ciągłość w drużynach. Nie od dziś wiadomo, że liga CBA nie prezentuje najwyższego poziomu i że graczy, którzy tam trafiają mają już dawno za sobą najlepsze chwile swojej kariery, a są tam wielkimi gwiazdami.

Gra w tym kraju nie byłaby żadnym wyzwaniem dla graczy, którzy rozważają swoją grę na dalekim wschodzie (Kobe Bryant, Carmelo Anthony, Dwight Howard, Chris Paul), ale za to wyzwaniem są pieniądze, które mogą tam zarobić. Jak podaje Adrian Wojnarowski Kobe może liczyć na ofertę rzędu 1.5 miliona dolarów miesięcznie, a obok takich kwot trudno przejść obojętnie.

Grę gwiazd w Chinach na pewno będzie nakręcała firma Nike, która nie jest liderem na tamtym rynku, a wysłanie tam swoich czołowych postaci może zmienić tą sytuację. Na korzyść graczy wpływa fakt, że liga chińska swoje rozgrywki zaczyna zwykle późno, bo w okolicach połowy grudnia. Do tego czasu będzie wiadomo dużo więcej na temat najbliższego sezonu NBA.

Możliwe nawet, że liga już wystartuje w tym momencie, jeśli jednak do tego startu nie dojdzie, a sezon zostanie oficjalnie odwołany, to wiadomo będzie, że obostrzenie zniknie, gdyż gracze nie będą mieli dokąd wracać w USA.

Komentarze

komentarzy