Chętnych na Curry’ego nie brakuje
Eddy Curry udowadnia, że Greg Oden jeśli tylko będzie zdrowy, to będzie miał otwartą drogę do NBA. Środkowy walczący o miejsce w składzie Spurs ma miękkie lądowanie, gdyby nie przypadł do gustu Greggowi Popovichowi.
Były już zawodnik Miami Heat w pierwszym meczu przedsezonowym w barwach Spurs zagrał 9 minut, w trakcie których zdobył 7 punktów i zebrał 2 piłki. Do decyzji odnośnie jego przydatności jeszcze daleka droga, ale nie będzie łatwo w rywalizacji z Borisem Diaw, DeJuanem Blairem, Tiago Splitterem i Joshem Powellem.
Na szczęście dla niego chętnych na jego zatrudnienie lub przynajmniej sprawdzenie jest kilku. Jak poinformował Sam Amico z serwisu Fox Sports, gdyby mu się nie udało załapać do Ostróg, chętnymi są Bucks, Blazers, Hornets i Bulls.
Najbardziej zaskakujące jest wymienienie drużyny z Chicago w tym gronie. W 2007 roku Byki oddały go w dość dużej wymianie do Knicks, zyskując w tej wymianie Antonio Davisa, będącego u schyłku kariery.
Teraz Curry, będący jeszcze niedawno pośmiewiskiem ligi z racji swoich gabarytów wydaje się niezłym uzupełnieniem składu jako dziesiąty-dwunasty gracz w rotacji.
W ostatnim sezonie, w barwach Heat zagrał 14 meczów, średnio po 5.9 minuty, zdobywając 2.1 punktu i zbierając 0.9 piłek z tablicy.










