Brian Shaw i prawda o Lakers

Pamiętacie jak Lakers odpadali z rozgrywek po fatalnej porażce z Dallas Mavericks? Na pewno, pamiętacie też zapewne jak Kobe Bryant namaszczał Briana Shawa jako następcę Phila Jacksona na stanowisku głównego trenera Jeziorowców. Ostatecznie został nim Mike Brown, a sam Shaw komentuje całą sprawę w wywiadzie dla Sports Illustrated.

Wszystko kręci się tak naprawdę wokół najbardziej utytułowanego trenera w historii NBA. Otóż Jackson poradził Shawowi, aby ten w trakcie rozmów aplikacyjnych w różnych klubach unikał jak ognia mówienia o nim jako o swoim mentorze i o taktyce trójkątów. Dlaczego?

Jeśli chodzi o samych Lakers to powodem miał być konflikt w jaki popadł Jackson z władzami klubu, które nie mogły znieść jego sposobu bycia i posiadania własnego zdania na każdy temat. Dlatego też Shaw unikał tematu jak ognia ograniczając się tylko do stwierdzenia, że Jackson był jednym z wielu trenerów, których spotkał na swojej drodze.

Shaw dalej mówił także, że Jackson był poddawany stałej krytyce i jeśli ktokolwiek się o nim wypowiadał dobrze, to nie miał dobrego życia w klubie. Oczywiscie wszystkiemu zaprzeczył Mitch Kupchak, generalny manager drużyny, ale cóż innego miał powiedzieć?

Bardzo zaskakujący i wręcz śmieszny jest kolejny wniosek Shawa: „Negatywne odczucia w stronę Phila nie szły od Mitcha. Ich motorem napędowym był Jimmy Buss, który wątpił w decyzje podejmowane przez Phila dotyczące zarówno samego prowadzenia, jak i trenowania drużyny z ławki, a nie przy linii bocznej. Ludzie patrząc na trenerów chcą by stali oni przy linii i wywierali presję na zawodnikach. Phil taki nie jest. Moim zdaniem było to odbierane negatywnie, al to dziwne skoro w ten sposób wygrał 5 tytułów z Lakersami, a 6 z Bulls, i to był też jego styl prowadzenia drużyny, gdy wygrywaliśmy, więc nagle stał się zły?”

Shawa najbardziej boli jednak coś innego. Nie dostał żadnej odpowiedzi ze strony Lakers, nawet w momencie gdy poszła w świat wiadomość o zatrudnieniu Browna. Dopiero po trzech tygodniach udało mu się skontaktować z drużyną i dopiero w tym momencie zaczął szukać innej pracy. Znalazł ją jako asystent w Indiana Pacers, ale niesmak na pewno pozostał i to na długie lata.

Komentarze

komentarzy