Brandon Jennings zapowiada sezon na poziomie All-Star

Brandon Jennings /fot. Flickr

Jest 14 listopada 2009. Debiutant wybrany z 10. numerem draftu, który wybrał sobie oryginalną drogę do NBA przez Europę, a nie przez NCAA właśnie zapisuje się do annałów NBA. Brandon Jennings tego wieczora przeciwko Golden State Warriors rozegrał najlepsze spotkanie wśród wszystkich rookies w historii. Poprowadził swoich Bucks do wygranej 129:125, zdobywając 55 punktów.

W tym momencie stał się automatycznym kandydatem do tytułu najlepszego debiutanta tamtego sezonu. Jednak z biegiem czasu grał coraz gorzej. Jego średnie spadały z tygodnia na tydzień i doszły do takiego momentu, że przegrał walkę o miano najlepszego pierwszoroczniaka zarówno z Tyreke’iem Evansem, jak i Stephenem Curry.

Kolejny sezon to mnóstwo rozczarowań, głównie spowodowanych kontuzją stopy i brak widocznego postępu w porównaniu do pierwszego roku. 19 opuszczonych spotkań i brak awansu do fazy playoffs. A wszystko tak świetnie się zaczęło. Jest jednak światełko w tunelu.

W wywiadzie dla Milwaukee Journal Sentinel Jennings mówi tak: „Zamierzam wrócić do podstaw koszykówki. Po prostu będę pracował nad podstawowymi elementami gry. Przesiedzenie na ławce z powodu kontuzji tylu meczów pozwoliło mi spojrzeć na grę z innej perspektywy. Następny rok będzie moim trzecim w lidze i muszę ustalić w nim swoją pozycję jako jeden z najlepszych rozgrywających w lidze i jako jeden z najlepszych graczy w niej. Będę po prostu starał się stawać lepszym graczem każdego dnia. Będę trenował ze Scottem Skilesem, uczęszczał na siłownię, całe lato poświęcę koszykówce. To będzie mój trzeci rok, więc czas zostać zawodnikiem pokroju all-star.”

To teraz pewnie powiecie, że chłopak ma głowę wysoko w chmurach i że jest zbyt pewny siebie. Na poziom All-Star z poziomu dobrej klasy rozgrywającego, ale nie wybitnego gracza nawet w takiej drużynie jak byli w zeszłym sezonie Bucks. Dodatkowo wejście do czołówki rozgrywających ligi, w której są takie postacie jak Derrick Rose, Rajon Rondo, Chris Paul czy Deron Williams. Mierzy wysoko, ale czy właśnie takie wyzwania nie nakręcają najbardziej i nie powodują największych postępów w grze?

Poza samymi elementami czysto koszykarskimi, Jennings musi także popracować nad podejściem do gry i decyzyjnością. Szczególnie z nią miał problemy przy rzutach. Trafił w ostatnim sezonie zaledwie 39% swoich rzutów, co i tak było prawie 2% poprawą w porównaniu do sezonu debiutanckiego, ale jeśli chce być tam gdzie marzy, to musi przeskoczyć o jakieś 5-6% w górę. Tylko taka poprawa da mu możliwość grania wśród najlepszych w połowie lutego.

Na razie zostawiam was z jego popisem z meczu przeciwko Warriors:

Komentarze

komentarzy