Boston wygrywa po świetnej końcówce z Raptors

W swoim pierwszym meczu przedsezonowym Boston Celtics pokonał na wyjeździe ekipę Toronto Raptors 76:75. Przez większość czasu w spotkaniu nie działo się nic nadzwyczajnego, ale zawodnicy wynagrodzili nam to znakomitą końcówką, w której to jednak goście zeszli z parkietu jako zwycięzcy. 

Początek spotkania był bardzo chaotyczny w wykonaniu obu zespołów. Popełniały one mnóstwo strat, były nieskuteczne pod koszem a akcje w większości nie miały tempa. Zapewne było to efektem krótkiego okresu przygotowawczego ale z upływem czasu gra wyglądała coraz lepiej.

Pierwsza kwarta nie miała większej historii, słaba ofensywa, żadna z drużyn nie przejęła inicjatywy nad rywalami i po 12 minutach wynik jaki widniał na tablicy to 18:17 dla Celtów. Przewaga gości zaczęła się kształtować na początku drugiej odsłony po szybkiej kontrze zakończonej pięknym podaniem za plecami Rajona Rondo do Brandona Bassa.

Od tamtej pory stopniowo powiększała się przewaga Bostonu i na przerwę schodzili oni z prowadzeniem 40:33. Cała trzecia kwarta to wymiana ciosów z obu stron, gospodarze trafiali swoje rzuty już na nieco większej skuteczności niż w pierwszej części spotkania, ale na ich nieszczęście rywale również kończyli swoje akcje punktami i jeszcze udało im się powiększyć przewagę z siedmiu do dziesięciu punktów.

Poczatkowe 6 minut ostatniej kwarty wyglądało podobnie jak Q3. Emocje zaczęły się wraz z trafionym rzutem za 3 Gary’ego Forbesa. Przewaga Celtics stopniała wóczas do siedmiu punktów i od tamtego momentu gospodarze zanotowali run 12:1, który pozwolił im objąć prowadzenie 71:70 na nieco ponad 2 minuty przed końcem meczu.

Właśnie wtedy do gry wszedł tegoroczny debiutant E’Twaun Moore. Zdobył on dwa kluczowe kosze, które jednocześnie były jedynymi trafnymi w całym spotkaniu dla tego gracza. Jednak jeśli myślicie, że to był koniec emocji w tym meczu to od razu wyprowadzę Was z błędu. Następne dwa celne rzuty oddali gospodarze, najpierw Andrea Bargnani, później James Johnson i to Toronto prowadziło wtedy 75:74.

Decydujące punkty po niesamowitym zamieszaniu pod koszem Raptors zdobył Greg Stiemsma. On, podobnie jak Moore zdobył wtedy jedyne punkty w przeciągu całego meczu. Gospodarze mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, jednak Andrea Bargnani nie był w stanie trafić ostatniego rzutu i ostatecznie to Boston wygrał pierwsze z dwóch spotkań przeciwko Raptors w okresie przedsezonowym 76:75.

Najlepiej ze strony wygranych zaprezentowali się Ray Allen, zdobywca 12 punktów oraz Kevin Garnett, który do 9 oczek dołożył aż 7 zbiórek. Rajon Rondo trafił tylko 2 z 9 rzutów, ale popisał się za to aż ośmioma asystami. W ekipie z Toronto prym wiedli Andrea Bargnani (16 punktów, 6/7 z linii osobistych) i DeMar DeRozan (14 pkt, 2/2 za ’3′).

Toronto Raptors 75:76 Boston Celtics
(17:18, 16:22 [33:40], 18:21, 24:15)

Toronto Raptors: Andrea Bargnani – 16 (9 zb), DeMar DeRozan – 14, Jerryd Bayless – 10, Ed Davis – 10 (10 zb), Jose Calderon – 7 (6 as), Leandro Barbosa – 5, Gary Forbes -5, Amir Johnson – 4, James Johnson – 2 (4 blk), Aaron Gray – 2, Jamaal Magloire – 0, Rasual Butler – 0

Boston Celtics: Ray Allen – 12, Marquis Daniels – 11, Kevin Garnett – 9 (7 zb), Brandon Bass – 9 (3 prz), Jermaine O’Neal – 8, Chris Wilcox – 7, Rajon Rondo – 5 (8 as, 4 prz), Keyon Dooling – 5, E’Twaun Moore – 4, Avery Bradley – 4, Greg Stiemsma – 2, Gilbert Brown – 0, JaJuan Johnson – 0

Śledź autora tekstu na Twitterze!