Biyombo będzie musiał wykupić swój europejski kontrakt

Bismack Biyombo, wybrany w drafcie z numerem 7 przez Sacramento Kings i od razu wymieniony do Charlotte Bobcats będzie musiał się sporo napracować, żeby od razu w najbliższym sezonie znaleźć się w NBA. FIBA bowiem stanęła po stronie jego dotychczasowego zespołu – Fuenlabrada w sporze o wysokość odstępnego.

Wynosi ono 1.4 miliona dolarów i jego obecna drużyna nie ma nic przeciwko jego odejściu za ocean, ale chcą uzyskać pełną kwotę wyznaczoną przez FIBA. Drużyny NBA mogą pokryć tylko część tej kwoty, w okolicach 500 tysięcy, resztę musiałby zapłacić sam zawodnik.

Dotychczasowe przepisy dotyczące tzw. rookie salary scale czyli ustalonego z góry wynagrodzenia dla debiutantów zapewniają w pierwszym sezonie zarobek Biyombo na poziomie 2.3 miliona dolarów brutto. Tak więc w sytuacji gdyby klub zapłacił swoją część, to zawodnik mógłby ją uzupełnić o kolejne 900 tysięcy i mógłby grać od razu w lidze. To oczywiście odbiłoby się nieco na jego sytuacji finansowej, ale Kongijczyk wydaje się być mocno zdeterminowany, żeby zacząć grę w NBA od zaraz.

Komentarze

komentarzy