Beasley na celowniku Heat

Michael Beasley /fot. Flickr

Normalnie potraktowałbym tą plotkę jako próbę nabicia sobie kolejnych odsłon na stronie, ale jeśli pisze o tym Adrian Wojnarowski, to musi być coś na rzeczy. Zwolniony przez Phoenix Suns Michael Beasley, znalazł się na celowniku Miami Heat.

W pierwszej chwili mówiło się o Los Angeles Lakers, ale ci wzięli Xaviera Henry’ego. Do gry zatem włączyli się Miami Heat. To pierwsza drużyna w karierze NBA Beasleya, po tym jak został wybrany w 2008 roku z drugim numerem draftu.

Jak poinformował Wojnarowski, żadna oferta nie została jeszcze złożona i nie jest nawet do niej blisko. Piszący dla Miami Herald Joe Goodman od razu zareagował na twitterze pisząc, że nie ma szans, żeby Beasley wrócił do Heat.

Jako, że jest to Wojnarowski, to zdecydowanie trzeba wziąć pod uwagę taką ewentualność. Beasley na pewno przydałby się drużynie jako rezerwowy, oczywiście pod warunkiem, że wziąłby się za siebie. Oczywiście takie rzeczy są możliwe, co świetnie pokazał przykład Andraya Blatche’a, który w poprzednim sezonie odrodził się w Brooklyn Nets.


Oczywiście w przypadku Beasleya będzie wiele znaków zapytania i niewiadomych. W jego pierwszej przygodzie z Heat był drugim strzelcem zespołu za Dwyane’em Wade’em i dwukrotnie grał z nimi w play-off. Gdy Pat Riley budował mistrzowski zespół, oddał Beasleya do Wolves za wybory w drugich rundach draftu 2011 i 2014. Dwa lata temu wybrali Bojana Bogdanovicia, ale ten jeszcze nie zadebiutował w lidze.

Beasley nie sprawdził się ani w Minnesota Timberwolves, ani w Phoenix Suns. W efekcie został bez klubu po kolejnym razie złapania go na posiadaniu marihuany. Po tym, jak Heat zwolnili Mike’a Millera, przyda im się solidny rezerwowy, który dostarczy im sporo punktów. Beasley jest takim zawodnikiem, ale musiałby się zdecydowanie zmienić i poprawić grę w obronie. W związku z tym idealnym rozwiązaniem jest niegwarantowana umowa.

Komentarze

komentarzy