Andy Varejao znów staje na nogi

Po opuszczeniu większości sezonu spowodowanego kontuzją, Anderson Varejao znowu powalczy o pierwsza piątkę Cleveland Cavaliers. Jedenasto-miesięczna absencja spowodowana zerwaniem ścięgien na styczniowym treningu oraz żmudna rehabilitacja się opłaciły, gdyż dziś Brazylijczyk może w całości oddawać się treningom.

Varejao trenował w piątek z kilkoma swoimi winno-złotymi ziomkami: Ramonem Sessionsem (który być może odejdzie), Luke’iem Harangodym, Samardo Samuelsem i Mannym Harrisem. Sam twierdzi, że po kontuzji Achillesa i rehabilitacji po zabiegu przeprowadzonym 12 lutego, nie ma już prawie śladu i może trenować przy coraz większym obciążeniu:

 

„Jestem podekscytowany powrotem i możliwością ponownej gry, bo nigdy nie miałem aż tak długiej przerwy” - mówi krótko.

 

Brazylijczyk z powodu zerwania ścięgien w prawej stopie opuścił 47 gier w sezonie zasadniczym. Przez większość rekonwalescencji przebywał w swoim kraju, miesiąc temu zameldował się w Ohio. Powrót Andersona szczęśliwie łączy się z możliwością treningów pod szyldem Cavs, czego zabraniał lokaut. W jego przypadku każde zajęcia przed obozem (9.12) są na wagę złota. Większość jego kolegów ma dojechać do Ohio w poniedziałek, także rookies: Irving i Thompson, z którymi Andy jeszcze nie grał. Nie dane mu również było jeszcze skakać do alley-oopów rzucanych przez Barona Davisa.

 

Center Kawalerzystów nie może doczekać się zajęć praktycznych, zaznaczył jednak, że odczuwa lekki ból podczas ćwiczeń na siłowni. Nawiązując do niechlubnego bilansu z ubiegłorocznej kampanii, stwierdził:

 

„Bez kontuzji jesteśmy dużo silniejsi. Chcemy powalczyć o playoffs”.

 

Andy’ego można było oglądać w akcji podczas jednej z gier charytatywnych, gdzie nie zabrakło innych graczy NBA. Oto, jak mówił o swojej nodze pod koniec listopada:

 

Komentarze

komentarzy