Agent „0″ myśli ciepło o Chinach

Gilbert Arenas nie składa jeszcze broni. Za wszelką cenę chce wrócić do NBA, ale drogę sobie wybiera dość okrężną, bo przez… Chiny.
Agent Zero obecnie trenuje na obiektach LA Lakers, żeby utrzymać się w dobrej dyspozycji fizycznej. Jego agent regularnie obdzwania generalnych managerów drużyn z NBA, ale wszędzie odbija się od ściany, bo nikt nie jest zainteresowany zawodnikiem z taką przeszłością.
Marc Stein z ESPN dowiedział się, że były już zawodnik Wizards rozważa grę nawet w Chinach. W końcu gram w tym kraju nie zaszkodziła w znalezieniu pracy w NBA Kenyonowi Martinowi, czy Wilsonowi Chandlerowi, którzy poprzednie rozgrywki rozpoczynali w Azji, by kończyć w drużynach z najlepszej ligi świata.
Arenas musi być optymistą w tej sytuacji, bo równie dobrze może podzielić los Stephona Marbury’ego, który z Chin do NBA nie wrócił. Jest tam jednak traktowany jak ogromna gwiazda. To też może się przytrafić Arenasowi.
Rozgrywki w CBA rozpoczynają się w listopadzie, więc póki co może walczyć o pracę w USA. Dopiero przy ewentualnym niepowodzeniu wybierze się do Azji, żeby zarabiać niemałe pieniądze, bić się o koronę króla strzelców i może zapracować na powrót do NBA.
W ostatnich rozgrywkach pozostawał bez pracy aż do 20 marca, kiedy na zatrudnienie go zdecydowali się Memphis Grizzlies. Zagrał w ich barwach zaledwie 17 spotkań, zdobywając średnio 4.2 punkty i 1.1 asysty.
Jak uważacie, czy Arenas może pobić wynik J.R. Smitha w Chinach, który został królem strzelców ze średnią 34.4 punktu na mecz?










