Rondo trenuje i rehabilituje się

Przedłużający się lokaut ma różny wpływ na zawodników NBA. Jedni zapadają w głęboki sen, który może się skończyć jak w 1999 roku w przypadku Shawna Kempa przytyciem o kilkadziesiąt kilogramów, a inni wykorzystują go na trening i rehabilitację.

Pisaliśmy jakiś czas temu o tym, że do zdrowia wrócił David West po zerwaniu więzadeł krzyżowych w kolanie w końcówce ubiegłego sezonu. Drugim zawodnikiem, który kończył rozgrywki z kontuzją, tym razem łokcia był Rajon Rondo.

Zapewne pamiętacie tą akcję z meczu numer 3 rywalizacji z Miami Heat, kiedy to RR upadł na parkiet i jego łokieć wykrzywił się w drugą stronę niż powinien. Co prawda Rondo dograł do końca tamtą serię w bólu, to już nie grał na tym samym poziomie, do którego zdążył nas wcześniej przyzwyczaić.

I właśnie dla niego i jego zdrowia przedłużająca się przerwa w rozgrywkach działa na plus, bo może w pełni wyleczyć kontuzjowaną rękę i przystąpić do rozgrywek w pełni przygotowanym.

Sam zawodnik podkreśla jednak, że na razie nie grał zbyt w wiele w kosza. Jak dotąd offseason spędził na uczelni Kentucky, gdzie uzupełnia swoją edukację, a także organizował sesje treningowe razem z Nazrem Mohammedem i wieloma graczami Oklahoma City Thunder.

Rondo został też zapytany o wielką trójkę z Celtics i obawy czy będą potrafili przygotować się do sezonu w tak krótkim czasie: „Dzwoniliśmy do siebie regularnie przez całe lato. W ten sposób chcieliśmy, żeby każdy z nas był gotowy. Ale do końca tego nie będziemy wiedzieli, póki znów razem nie zagramy. W końcu możesz cały czas trenować, robić treningi biegowe i inne, ale nie sprawdzisz jak to działa do momentu, w którym wyjdziesz na parkiet.”

Komentarze

komentarzy