6 tygodni przerwy STATa

Amare Stoudemire /fot. Flickr
Przerwa w grze Amare Stoudemire’a spowodowana urazem lewego kolana może być dłuższa niż zaplanowano. Ostatnie prognozy mówią o co najmniej 6 tygodniach.
O ile sam fakt jego nieobecności przez 6-8 tygodni nie jest jeszcze wielką katastrofą, to w perspektywie historii jego urazów na tym kolanie i zarobków jakie są dla niego przewidziane, można być bardzo pesymistycznie nastawionym co do przyszłości zespołu.
Przede wszystkim chodzi bowiem o kontrakt zawodnika, który zakłada, że STAT będzie zarabiał w okolicach 20 milionów dolarów do końca rozgrywek 2014/15. Chyba, że z ostatniego sezonu sam zrezygnuje, ale można to włożyć między bajki.
Knicks zatem związali się z zawodnikiem, o którego problemach zdrowotnych wiedziała cała liga, a najwięcej lekarze Phoenix Suns. Uważany za najlepszy sztab medyczny NBA był na tyle przekonujący, że ówczesny GM Suns, Steve Kerr nie zaproponował Stoudemire’owi dużych pieniędzy.
Czy powraca zatem klątwa Isiah Thomasa, który nie patrzył z kim podpisuje kontrakt, ważne żeby podpisać? Na pewno nie do końca, bo sam ruch ze ściągnięciem Stoudemire’a był dobry. Problem z nim jest taki, że do dobrej gry, Amare potrzebuje odpowiedniego systemu, w którym funkcjonuje cała drużyna.
Idealnym był ten, który wprowadził Mike D’Antoni, a który działał do momentu pojawienia się w Nowym Jorku Carmelo Anthony’ego. Potem z każdym tygodniem było coraz gorzej.
Czy bez Stoudemire’a Knicks będą grali lepiej? Niewykluczone, że tak. Carmelo zostanie prawdopodobnie oddelegowany do gry na pozycji silnego skrzydłowego, co pozwoli im zasypać ogromną dziurę w obronie, jaka powstawała gdy Melo musiał kryć szybkich niskich skrzydłowych rywali.
Największy problem to jednak przyszłość. Jeśli okaże się, że kontuzje będą gnębić Stoudemire’a regularnie, to nawet pozbycie się go będzie wielkim wyzwaniem. W końcu nikt nie chce płacić 20 milionów rocznie za zawodnika podatnego na kontuzje, więc wymiana odpada. Amnestia też nie wchodzi w grę, bo Knicks użyli jej juz na Baronie Davisie.