4 lata pytań o kostki
Golden State Warriors zdecydowali. Stephen Curry o 4 lata dłużej będzie ich zawodnikiem.
Podatny na kontuzje rozgrywający, który w ostatnim sezonie opuścił 40 meczów, za każdy z nich otrzyma 1.1 miliona dolarów. Nowa umowa, która będzie obowiązywała od lipca 2013 do końca czerwca 2017 roku zapewni mu bowiem 44 miliony dolarów.
Umowa nie zawiera opcji przedłużenia, ani wcześniejszego od niej odstąpienia. Tym kontraktem Curry dołączył do Ty’a Lawsona (48 mln za 4 lata) i Rajona Rondo (55 mln za 5 lat), rozgrywających których umowy są bardzo podobnej wartości.
W świetle liczby opuszczonych przez niego meczów, podpisanie umowy jest dużym ryzykiem, z drugiej jednak strony nie jest to kontrakt przepłacony, bo zdrowy Curry zapewniał drużynie dwa sezony temu 18.6 punktu i 5.8 asyst. A zawodnik z takimi zdobyczami kosztujący 11 milionów na rok to skarb.
Jeśli dodamy do tego doświadczenie, które zdobył na mistrzostwach świata 2010, a także fakt, że do zdrowia wrócił Andrew Bogut, który prawdopodobnie zagra w dzisiejszym meczu przeciwko Phoenix Suns, to w Oakland mogą wreszcie patrzeć z optymizmem w przyszłość.
Ta umowa jednak nie pozwoli na dużą elastyczność i agresywność na rynku wolnych agentów za rok. Z opcji przedłużających umowę skorzystają zapewne Andris Biedrins i Richard Jefferson, przez co Warriors będą mogli się wzmacniać tylko przez draft lub wymiany.
To jednak jest daleka przyszłość. Tu i teraz Mark Jackson ma skład, który może mu pozwolić na walkę o play-off już w najbliższych rozgrywkach.










