„Gruntowne” zmiany w Toronto

Pamiętacie prime Vince Cartera w Raptors. Przydomek Air Canada nie pozostawia cienia wątpliwości, że był to najlepszy okres zarówno w karierze zawodnika, jak i – prawdopodobnie – nawet Toronto Raptors. Zespół z niegdysiejszym „Królem Wsadów” w składzie, trzy lata z rzędu konsekwentnie zdobywał miejsce w fazie rozgrywek posezonowych. Zabrakło co prawda pierwiastka, który pozwoliłby im walczyć o zwycięstwo, ale wówczas Raptors chciało się oglądać.
Jeśli postawilibyśmy pytanie – kto dzisiaj odgrywa w Raptors taką rolę, jaką przypisano wówczas Carterowi, to okazałoby się, że za przywrócenie temu zespołowi koszykarskiego entuzjazmu odpowiada Włoch. „Jest jednym z najlepszych strzelców na świecie i chcemy mieć pewność, że dobrze to wykorzystujemy”- mówi nowy head coach zespołu – Dwane Casey. Andrea Bargnani będzie kamieniem węgielnym pod to, co chcą w Kanadzie budować. Niemniej ostatnie transfery zespołu były odrobinę… niepokojące.
Aaron Gray to z pewnością nie władca koszykarskich parkietów. Jest wyrobnikiem, często szwankującym. Ci z Was, którzy słyszą to nazwisko po raz pierwszy, nie powinni ufać Bryanowi Colangelo (GM Raptors) zaślepionemu absurdalnością swoich własnych decyzji. Jest on przekonany bowiem, co gorsza Casey też, że Gray może być czymś w rodzaju katalizatora zmian, jakie mają nastąpić w grze Bargnaniego(?) Zmian potrzebnych do wykrzesania z tego zespołu całego potencjału. Radziłbym potraktować to jako nieudolna argumentacja decyzji z kosmosu. „Gray zapewni nam więcej fizycznej gry pod koszem. Ma robić miejsce dla Andrea…”- mówi Casey.
Jamaal Magloire… Tak, doskonale wiem, że też nie macie bladego pojęcia, jak kanadyjski weteran ma spełnić sen o przyszłości Raptors. A jednak. Najprawdopodobniej jego zadanie będzie polegało na zabezpieczeniu Bargnaniego, wszak franchise player musi mieć swojego giermka. „Musimy lepiej bronić pod koszem. W ubiegłym roku za łatwo oddawaliśmy punkty po lay-up’ach. Mam nadzieję, że Aaron i Jamaal będą mogli naprawić ten problem”- mówi dalej Casey. Bargnani ma otrzymać wsparcie głównie w defensywie. Do tej pory często to on stanowił ostatnia linię, co kompletnie mu nie odpowiadało. Problem teoretycznie został rozwiązany, bo pojawiło się dwóch wysokich zawodników, ale zupełnie inną parą kaloszy jest ich przygotowanie. Niczego nie chcę kwestionować, dopóki sam tego nie zobaczę na własne oczy.
„Kolejnym krokiem Bargnaniego będzie większa aktywność w środku. Musi się przygotować na to, że będzie graczem post-up i musi wykorzystać swoją przewagę wzrostu. Mamy zamiar wiele akcji grać na niego i przez niego do środka, aby trzymać przeciwnika w garści. To pomoże mu również stać się bardziej wszechstronnym graczem. Nie możemy polegać tylko na jego z dystansu” – kończy Casey.
Śledź autora tekstu na twitterze