Nemanja Bjelica zrobił Filadelfię w konia

19/07/2018
Nemanja Bjelica David Sherman/NBAE via Getty Images

Serbski skrzydłowy Nemanja Bjelica traktowany był już jako gracz Sixers. Okazało się jednak, że zawodnik wcale do Szóstek w przyszłym sezonie nie dołączy.

Po zakończeniu ubiegłego sezonu, skończyła się przygoda Nemanja Bjelicy z Minnesota Timberwolves. W pewnym momencie pojawiła się informacja, że zawodnik dogadał się z Sixers w sprawie jednorocznej umowy opiewającej na około 4,5 miliona dolarów. Generalnie kiedy pojawia się tego typu informacja, wiemy, że nie jest to jeszcze formalnie podpisana umowa, ale w 99% sytuacji tak się to właśnie kończy. Tym razem miał miejsce właśnie ten 1%. Bjelica dogadał się z Sixers odnośnie umowy, po czym jej nie podpisał i formalnie rzecz biorąc wciąż jest wolnym agentem.

Sponsor serwisu

Z początku nie do końca było wiadomo, dlaczego zawodnik podjął taką decyzję. Mówiło się o tym, że Bjelica chciałby wrócić na kontynent europejski. Po tej stronie Atlantyku nie łatwo byłoby znaleźć za jeden sezon tak duże pieniądze – może decydować miały względy pozasportowe. Teraz jednak pojawiają się głosy, że pozostanie skrzydłowego w NBA wciąż jest jeszcze całkiem możliwe. Zainteresowanie wyrazili Sacramento Kings, których generalnym managerem jest Vlade Divac – rodak Bjelicy.

Sytuacja Bjelicy jest dosyć nietypowa, ale nie niespotykana. Ostatnim takim przypadkiem, kiedy „dogadany” gracz nie podpisał umowy, była afera z udziałem DeAndre Jordana i Dallas Mavericks. Ówcześni koledzy z zespołu bardzo intensywnie namawiali Jordana na to, by jednak pozostał w Clippers i udało im się go przekonać. Nemanja Bjelica rozmyślił się chyba sam. W NBA spędził już 3 sezony w NBA, ale nie spełnił chyba pokładanych w nim nadziei. 30-letni zawodnik w tym czasie notował średnio 6,1 punktu, 4,1 zbiórki i trafiał za trzy na skuteczności ponad 37%.

Kopiuj link do schowka