Rubio w formie, Minnesota wygrywa z San Antonio
Minnesota Timberwolves po raz drugi w tym sezonie wygrali w Target Center z San Antonio Spurs 87:79. Fenomenalnie zagrał Ricky Rubio, a aż trzech graczy Wolves zanotowało double-double.
Rubio zagrał jak na rasowego playmakera przystało. Rozdawał asysty na prawo i lewo oraz pewnie kierował grą swojego zespołu, mimo niepewnego początku, kiedy dwukrotnie podał prosto w ręce obrońców Spurs. Hiszpański rozgrywający wyrównał swoje najlepsze osiągnięcie tego sezonu i rzucił 18 punktów, do tego dołożył 10 asyst i chyba drugie tyle podań, których nie widać w statystykach, ale które wymiernie wpływają na grę zespołu. Rubio był po prostu sobą i aż przyjemnie się patrzy na takiego first-pass rozgrywającego, dla którego dobre podanie do kolegi jest więcej warte niż bezmyślne rzucanie w kierunku kosza. Jego 18 punktów wynikało z tego, że Spurs wyraźnie odpuścili go na półdystansie i pozwolili mu rzucać. Rubio nie dał się oszukać i jak tylko miał kawałek wolnej przestrzeni to karcił Gregga Popovicha za ten wybieg taktyczny.
Kevin Love nic sobie nie zrobił z tego, że naprzeciwko niego stanął jeden z najlepszych silnych skrzydłowych w historii NBA. “Mr Glass Cleaner” zagrał w swoim stylu i wykręcił osiemnaste z kolei double-double. Tim Duncan trafił tylko 2 z 12 rzutów, ale za to trzymał całą defensywę Spurs. Warto zauważyć, że większość jego spudłowanych rzutów to półdystans, akcji pod koszem miał raptem kilka.
San Antonio po pierwszej połowie prowadzili jednym punktem, co zawdzięczali dobrej skuteczności i Richardowi Jeffersonowi. Skrzydłowy Spurs zdobył przed przerwą 10 punktów, ale zabrakło go w drugiej połowie, kiedy ani razu nie trafił do kosza. Najwięcej punktów w drużynie gości rzucił niezawodny Tony Parker. Widać było brak kontuzjowanego Manu Ginobilego, nie było komu kreować gry. Solidne punkty i zbiórki z ławki dał Tiago Splitter, podobnie jak jego vis a vis w zespole gospodarzy, Derrick Williams.
Wszystkich, a chyba najbardziej kibiców Wolves, zadziwił Nikola Pekovic. Środkowy wskoczył do piątki dzięki chorobie Darko Milicicia i dał Wolves dużo pozytywnej energii. Pekovic był aktywny od początku spotkania i zanotowal drugie w karierze double-double. W trzeciej kwarcie przeszedł samego siebie i zdobył 8 punktów na Timie Duncanie, raz wkręcając go w ziemię akcją post-up. Jeśli Pekovic dalej tak będzie grał (a w ostatnim zwycięskim meczu z Dallas miał 13/7) to może wreszcie posadzi Milicica na ławce.
Dla Wolves to był mecz powrotów. Pierwszy mecz w sezonie zagrał Martell Webster, który pojawił się na boisku na sześć minut i uwiecznił swój występ celną trójką. Do składu wrócił także Michael Beasley i to już jest większy problem. Beasley domagał się piłki w każdej akcji i kiedy tylko ją dostawał, włączały mu się klapki na oczach. Nie widział kolegów z drużyny, forsował rzuty z trudnych pozycji. Raz się przemógł, kiedy stał na obwodzie i wyraźnie walczył ze sobą, po czy, podał do Love’a w post-up i widząc, że ten akurat nie trafił stwierdził, że sam zrobi wszystko lepiej. 3/11 z gry w linijce Beasleya mówi samo za siebie, “B-easy” może sobie przybić piątkę z Carmelo Anthonym.
W czwartej kwarcie Spurs mieli run 10:2, ale to Minnesota zakończyła mecz dziesięcioma punktami bez odpowiedzi. Love i Rubio trafiali wszystko i jak na liderów drużyny przystało, podeszli do graczy w czarnych koszulkach i grzecznie poprosili, żeby ci zabrali swoje łapy od wygranej i pozwolili jej zostać w Minneapolis. Nie chciałbym martwić fanów Minnesoty (sam nim jestem w tym sezonie), ale wyglądało na to, że dla Spurs jednak był to mecz bez historii, który trzeba odbębnić w oczekiwaniu na kontuzjowanych kolegów i na jedyną rzecz istotna dla drużyn weteranów, czyli playoffy.
MIN: Kevin Love – 18 (16 zb), Ricky Rubio – 18 (10 as, 4 zb), Nikola Pekovic – 14 (10 zb), Derrick Williams – 12, Michael Beasley – 7, Wesley Johnson – 6 (5 zb), Luke Ridnour – 5 (3 prz), Wayne Ellington – 4, Martell Webster – 3, Anthony Randolph – 0
SAS: Tony Parker – 20, Matt Bonner – 13 (3×3), Tiago Splitter – 12 (7 zb, 2 bl), Richard Jefferson – 10 (2×3, 5 zb), Tim Duncan – 9 (10 zb, 4 as, 4 bl), Gary Neal – 9, Kawhi Leonard – 2 (2 prz), Daniel Green – 2 (4 zb), Cory Joseph – 2, DeJuan Blair – 0



















