Lakers wciąż bez przełamania na wyjeździe
Siódma porażka w ósmym meczu na wyjeździe? Przed tym sezonem mało kto mógł pomyśleć tak o ekipie Los Angeles Lakers… a jednak! Dzisiejszej nocy Jeziorowcy znów musieli uznać wyższość rywala w jego własnej hali, tym razem w postaci Milwaukee Bucks.
Brak Andrew Boguta oraz Stephena Jacksona miał tylko ułatwić Lakersom odniesienie dopiero drugiego zwycięstwa na wyjeździe w sezonie. Nic z tych rzeczy. Kapitalna gra defensywna Bucks, słaba forma rzutowa podopiecznych Mike’a Browna to tylko te najważniejsze czynniki, które złożyły się na końcową porażkę drużyny z Zachodu 100:89.
Kłopoty ekipy z Miasta Aniołów zaczęły się w końcówce pierwszej i na początku drugiej kwarty kiedy to gospodarze zaliczyli znakomity run 17-0 a po nim nie oddali prowadzenia już do końcowej syreny. Nie oznacza to, że walka pomiędzy zespołami tak po prostu nagle zniknęła.
Kobe Bryant, zdobywca 27 punktów, 9 asyst oraz 8 zbiórek nie wystarczył aby pokonać bardzo dobrze dysponowaną drużynę z Milwaukee, w której znaczące role odegrali zwłaszcza Drew Gooden (23 punkty) oraz rezerwowi Mike Dunleavy i Ersan Ilyasova (obaj po 15 pkt).
Pod nieobecność Boguta, bezapelacyjnym filarem w walce podkoszowej po stronie Lakersów miał być Andrew Bynum. Jak się później okazało, 15 punktów to nadal za mało aby zanotować zwycięstwo, do tego doszła jeszcze słaba dyspozycja kolegów z drużyny i kolejna porażka stała się faktem.
Popsuła ona nieco małe święto w ekipie z LA, a to za sprawą nowego lidera w liczbie trafionych rzutów osobistych w historii tej ekipy. Kto nim został? Sprawa dość oczywista – Kobe Bryant. Przed dzisiejszym spotkaniem potrzebował on trzech celnych rzutów z linii oddalonej o 5,8 metra aby wyprzedzić dotychczasowego prowadzącego w tym rankingu – Jerry’ego Westa. W całym meczu trafił ich dwa razy więcej a w przeciągu całej swojej zawodowej kariery w barwach Lakers zanotował już 7,163 trafionych rzutów osobistych.
Jednak małe to pocieszenie dla trenera i kibiców Jeziorowców, ponieważ forma na wyjazdach zdecydowanie schodzi poniżej oczekiwań stawianych wobec tego zespołu. Szansa na przełamanie już dzisiejszej nocy w starciu z Minnesotą Timberwolves (początek o 1:00).
Początek nowego miesiąca będzie dla ekipy z Los Angeles poważnym wyzwaniem. 6 pierwszych spotkań, jakie przyjdzie im rozegrać w Lutym to mecze wyjazdowe, kolejno z Nugetts, Jazz, 76ers, Celtics, Knicks oraz Raptors. Jeśli utrzymają obecną dyspozycję w halach rywala to ich sytuacja może się zrobić delikatnie mówiąc nieciekawa.
Co czeka natomiast podbudowanych zwycięstwem nad Lakersami Bucks? Styczeń zakończą pojedynkiem u siebie z Detroit Pistons, aby po meczu z Heat, który odbędzie się 1 Lutego znów zmierzyć się z Tłokami, tylko w hali rywala. Po tym pojedynku czekają ich dwa ciężkie mecze w Bradley Center, kolejno z Bulls i Suns.
MIL: Drew Gooden – 23 (8 zb), Ersan Ilyasova – 15, Mike Dunleavy – 15, Brandon Jennings – 12 (7 as), Shaun Livingston – 11, Luc Mbah a Moute – 10, Carlos Delfino – 7, Beno Udrih – 4 (7 as), Jon Leuer – 2, Larry Sanders – 1, Tobias Harris – 0
LAL: Kobe Bryant – 27 (8 zb, 9 as), Andrew Bynum – 15 (9 zb), Andrew Goudelock – 13 (3×3), Pau Gasol – 12 (15 zb, 5 as), Derek Fisher – 7, Matt Barnes – 4, Ron Artest – 4, Darius Morris – 4, Josh McRoberts – 3, Troy Murphy – 0, Jason Kapono – 0, Devin Ebanks – 0



















