Ciekawego spotkania byliśmy dzisiaj świadkami w Denver, gdzie miejscowi Nuggets podejmowali Los Angeles Clippers. Ekipa ze stanu Kolorado zakończyła swoją fascynującą serię zwycięstw, przegrywając 109:105.

Bryłki do tego pojedynku przystępowali osłabieni. Z powodu skręcenia kostki nie mógł wystąpić Ty Lawson, który jednak ostatnich tygodni nie może zaliczyć do udanych. Z pozycji rozgrywającego wygryzł go Andre Miller, a Lawson jako rzucający obrońca nie może sobie poradzić.

Początek meczu należał do drużyny z Lob City, która szybko odskoczyła na parę punktów. Jednak na przełomie pierwszej i drugiej kwarty Nuggets zaliczyli 15:1 run, który pozwolił im uciec nawet na 12 oczek. Clippers cały mecz mozolnie odrabiali straty i dopiero w środku czwartej kwarty udało się wyrównać, a nawet wyjść na prowadzenie. Dzięki świetnej grze Chrisa Paula w końcówce przewaga została utrzymana do końca spotkania.

Spotkanie było pojedynkiem dwóch kandydatów do roli najlepszego rezerwowego w tym sezonie – Ala Harringtona i Mo Williamsa. Przed meczem na papierze lepiej prezentował się Williams, ale to Harrington pokazał się dzisiaj z dobrej strony. Na przestrzeni 26 minut zdobył 16 punktów i pomógł drużynie szczególnie w budowaniu przewagi w pierwszej części gry. Williams natomiast, w identycznym czasie zaliczył tylko 12 oczek, dodatkowo aż trzy razy stracił piłkę, a jego gra w defensywie pozostawiała wiele do życzenia.

Clippers grali dzisiaj na znacznie słabszej od rywala skuteczności zarówno z gry, jak i rzutów wolnych. Co więc spowodowało, że wygrali spotkanie? Próby zza linii trzech punktów. Clipps na przestrzeni całego spotkania trafili aż 14 z 30 oddanych rzutów dystansowych. Pod tym względem przez pierwsze trzy kwarty królował Chauncey Billups (6-12), a w końcówce schedę po nim przejął Chris Paul (3-6). Swoje rzuty trafiał również Caron Butler.

W dzisiejszym meczu uwidoczniły się braki kadrowe zespołu z Lob City. Ławka rezerwowych zdobyła przez całe spotkanie jedynie 16 punktów, a gdyby wyjąć z tej statystyki Mo Williamsa, otrzymamy… 4 oczka. W poprzednich spotkaniach też nie wyglądało to lepiej – gracze ławkowi LAC zdobywają na mecz ledwie 15 punktów (14 rzuca Williams…). Lepiej niech do zespołu wróci Eric Bledsoe, tym bardziej wobec zmęczenia podstawowych graczy i intensywności sezonu, ten aspekt ma olbrzymie znaczenie. Dla porównania, rezerwowi Bryłek byli jak zwykle bardzo aktywni i przyczynili się do zdobycia aż 42 punktów dla swojej drużyny.

LAC: Billups – 32 (4zb, 2ast, 6×3); Paul – 25 (7ast, 6zb, 3×3); Griffin – 17 (13zb; 4blk); Williams – 12 (3zb, 2×3); Butler – 9 (3zb, 3ast, 2×3); Jordan – 8 (13zb, 5blk); Foye – 5 (2ast); Evans – 1; Gomes – 0; Jones – 0

DEN: Nene – 18 (9zb); Gallinari – 17 (7zb); Miller – 16 (10ast); Harrington – 16 (4zb, 3ast); Fernandez – 12 (6zb, 2×3); Mozgov – 9 (4zb, 3blk); Brewer – 6 (6zb); Stone – 6; Afflalo – 5