Czterech graczy musiało zdobyć po co najmniej 17 punktów, a Blake Griffin otrzeć się o triple-double, żeby Clippers wygrali z Memphis Grizzlies 98:91.

Świetnie rozpoczęli mecz, uzyskując wyraźną, 16-punktową przewagę już w pierwszej kwarcie, ale dzięki dobrej grze Rudy Gaya, Grizzlies jeszcze w pierwszej połowie doszli na remis. Od tego momentu mieliśmy aż 18 zmian prowadzenia i dopiero w ostatnich 12 minutach Clips uzyskali wyraźną przewagę.

Kluczowym graczem w zwycięstwie poza Griffinem i Chrisem Paulem był Mo Williams, który wyrasta na czołowego rezerwowego ligi. W całym spotkaniu uzbierał 18 punktów i 4 przechwyty i posadził na całą czwartą kwartę na ławce Chauncey Billupsa. Ostatnie 6 meczów w wykonaniu Williamsa to ponad 22 punkty na mecz, co zdecydowanie daje mu pozycję lidera wśród najlepszych szóstych graczy ligi.

Ale wygranej nie byłoby, gdyby nie bardzo dobra obrona gospodarzy, którzy wymusili na Grizzlies skuteczność z gry 35.7%. Zawiedli zwłaszcza obwodowi Niedźwiadków – Mike Conley (2/10 z gry), Tony Allen (3/9 z gry) i O.J. Mayo (5/19 z gry) łącznie zanotowali skuteczność na poziomie 26.3%.

Dodatkowym utrudnieniem była konieczność wystawienia Rudy Gaya przeciwko Blake’owi Griffinowi. Kryjący go na początku Marreese Speights złapał szybkie faule i zagrał tylko 8 minut. To wymusiło granie niskim składem przez większość meczu.

Grizzlies teraz czeka jeden dzień przerwy, po czym w sobotnią noc zawitają w Phoenix, a Clippers dzień później zagrają w Denver.

LAC: Blake Griffin – 20 (9 zb, 8 as), Chris Paul – 18 (7 zb, 7 as), Mo Williams – 18 (4 prz), Caron Butler – 17 (3×3), DeAndre Jordan – 9 (9 zb, 3 blk), Chauncey Billups – 9, Randy Foye – 7, Ryan Gomes – 0, Solomon Jones – 0, Reggie Evans – 0

MEM: Rudy Gay – 24 (3×3, 7 zb), Marc Gasol – 18 (11 zb, 6 as), Tony Allen – 14, O.J. Mayo – 14 (3×3), Josh Selby – 6, Quincy Pondexter – 5, Mike Conley – 4 (7 as, 4 prz), Marreese Speights – 2, Dante Cunningham – 2, Hamed Haddadi – 2