Zawsze pod tą samą banderą
Tekst autorstwa Natalii i Wojtka Koniecznych, prowadzących Retro NBA.
Wiecie, ilu koszykarzy biegało jak dotąd po parkietach NBA? Około czterech tysięcy! A wiecie, ilu z nich zagrało co najmniej tysiąc spotkań? Stu. Dokładnie stu, choć do końca tego sezonu do tego zaszczytnego grona dołączy pewnie jeszcze kolejnych czterech zawodników – Paul Pierce, Jason Terry, Grant Hill i przy odrobinie szczęścia Mike Bibby. Rozegrać tysiąc spotkań na parkietach NBA to wyczyn doprawdy niebywały – w gronie tym mamy wielu mistrzów NBA, najlepszych strzelców, zdobywców nagród MVP i 24 członków Hall of Fame. Nieźle, co?
Parish i Abdul-Jabbar – liderzy wszechczasów pod względem rozegranych gier w NBA, Kidd i Garnett – najwięcej rozegranych spotkań spośród aktywnych zawodników
A teraz kolejna zagadka – ilu z członków “klubu tysiąca” wszystkie swoje mecze rozegrało w barwach jednego klubu?
Dziewięciu! Tylko, a może i aż. O ile zagranie w tysiącu spotkań jest wyczynem naprawdę niesamowitym, to jak nazwać taką sytuację? Już za kilka dni będzie ich zapewne dziesięciu, bo grający przez całą swoją karierę w Bostonie Paul Pierce swój tysięczny mecz w NBA zagra najpewniej 9 marca z Portland.
Legendy, które jednak zmieniły barwy…
Kiedy myślimy o graczach, którzy są ikonami poszczególnych klubów, w pierwszej kolejności przychodzą na myśl takie nazwiska jak Patrick Ewing, Hakeem Olajuwon, Michael Jordan czy Karl Malone, jednak każdy z nich swoją wielką karierę kończył w innym klubie niż ten, z którym kojarzony był przez całe lata.
Hakeem swój ostatni sezon zagrał w Toronto (!), Karl w Los Angeles, MJ przy okazji swojego “drugiego powrotu” zagrał w barwach Washington Wizards, a Patrick Ewing kojarzony przez całą karierę z Nowym Jorkiem ostatnie dwa lata spędził w Seattle i Orlando…
Z kolei takie ikony swoich klubów jak Larry Bird czy Magic Johnson do tysiąca gier nie dobiły…
Co ciekawe, wśród dziewięciu zawodników, którzy rozegrali co najmniej tysiąc meczów w barwach tylko jednej drużyny są przedstawiciele… dziewięciu klubów – już za kilkanaście dni dwóch “tysiaków” będzie miał jednak Boston (swoją drogą mający jeszcze trzech zawodników z co najmniej 900. meczami rozegranymi tylko w barwach Celtics!).
Dziewięciu (a właściwie dziesięciu) wiernych – klub tysiąca pod tą samą banderą…
Czas wreszcie poznać ową niesamowitą dziewiątkę (+ Pierce), którzy całe swoje wspaniałe kariery, rozciągnięta na co najmniej tysiąc gier – rozegrali (lub wciąż rozgrywają!) w barwach jednej drużyny.
10. (w poczekalni) Paul Pierce
(Boston Celtics, 992 mecze, 1998-2012)
Tuż za pierwszą dziewiątką znajduje się lider Boston Celtics, Paul Pierce, któremu już tylko ośmiu gier brakuje do tysiąca rozegranych na parkietach NBA. Oczywiście wszystkie mecze zagrał w koszulce z koniczynką, którą nosi od 1998 roku, kiedy to Celtics wybrali go w drafcie z nr 10. Od tego czasu Paul poprowadził Celtics do mistrzostwa w 2008 roku, zdobywając tytuł MVP finału, a w najbliższy weekend po raz dziesiąty zagra w Meczu Gwiazd.
Jest już drugim strzelcem wszechczasów Boston Celtics (jedynie za Johnem Havlickiem – patrz: miejsce 3), po tym, jak niedawno wyprzedził samego Larry’eggo Birda, jest też drugi w przechwytach, piąty w asystach, piąty w blokach i siódmy w zbiórkach.
Tylko Havlicek i Parish rozegrali dla Celtów więcej meczów, niż Pierce, Paul ma jednak “dopiero” 34 lata i na razie ani myśli kończyć kariery.
W tej chwili jest 105. pod względem rozegranych gier w NBA, ale do końca sezonu powinien się jeszcze przesunąć o kilkanaście miejsc.
9. Calvin Murphy
(San Diego Rockets/Houston Rockets, 1002 mecze, 1970-1983)
Niezwykle szybki i wyjątkowo niewysoki zarazem (tylko 175 cm – najniższy członek Hall of Fame!) obrońca, wybrany przez Rockets (wtedy mających siedzibę jeszcze w San Diego) w drugiej rundzie draftu (!) w 1970 roku. Zasłynął jako świetny wykonawca rzutów wolnych (7. miejsce pod względem skuteczności w historii) i świetny strzelec. Raz zagrał w Finałach (w 1981), raz też zagrał w Meczu Gwiazd.
Pod względem rozegranych gier, ilości przechwytów i zdobytych punktów w historii Rockets ustępuje tylko Olajuwonowi. W asystach jest natomiast absolutnym liderem klubu.
Murphy zajmuje 96. miejsce w NBA jeśli chodzi o liczbę rozegranych spotkań, ale do końca tego sezonu zapewne wypadnie z pierwsze setki.
8. Joe Dumars
(Detroit Pistons, 1018 meczów, 1985-1999)
Dumars to jeden z najlepszych rzucających obrońców w historii ligi – dwukrotny mistrz (1989, 1990), MVP finałów z 89, mistrz świata z 94 i sześciokrotny uczestnik Meczu Gwiazd, który doskonale sprawdził się także jako menedżer – zbudował potęgę Pistons na początku XXI wieku (mistrzostwo 2004, finał 2005), w 2003 roku zdobył nagrodę Menedżera Roku. W 2006 został członkiem Hall of Fame.
Jest liderem Pistons pod względem rozegranych spotkań, zajmuje też drugie miejsce w punktach i asystach oraz trzecie w przechwytach.
W drugiej połowie lat 90. Dumars był ostoją “nowych” Pistons, prowadzonych przez Granta Hilla i zarazem łącznikiem między starymi, a nowymi czasy w zespole, który był dominującą siłą w NBA na przełomie lat 80. i 90., a którego czołowym graczem był wówczas Dumars. Pod względem rozegranych gier zajmuje 91. miejsce, ale pewnie na dniach wyprzedzi go Andre Miller…
7. Dirk Nowitzki
(Dallas Mavericks, 1022 mecze, 1998-2012)
Tuż przed Dumarsem (90. miejsce w historii NBA jeśli chodzi o liczbę rozegranych gier) jest jeden z najlepszych zawodników ostatniej dekady – wszechstronny skrzydłowy o ogromnych możliwościach rzutowych, Dirk Nowitzki. MVP sezonu z 2007, mistrz i MVP finałów z ubiegłego roku, wybrany niedawno po raz jedenasty do Meczu Gwiazd. Od sezonu 2000-01 za każdym razem wybierany do pierwszej, drugiej lub trzeciej drużyny NBA.
A przecież nic nie zapowiadało aż tak wielkiej kariery Niemca, gdy w drafcie 1998 z numerem 9 został wybrany przez… Milwaukee Bucks. W stolicy Wisconsin nie spędził jednak ani jednego dnia, gdyż natychmiast został przekazany do Dallas, dla którego gra już czternasty sezon!
Już jest liderem Mavericks jeśli chodzi o rozegrane mecze, zdobyte punkty i zebrane piłki, jest też drugi w blokach, trzeci w przechwytach i szósty w asystach, ale biorąc pod uwagę, że ma dopiero 33 lata i nic nie wskazuje na to, aby miał opuścić Dallas, pewnie jeszcze awansuje. Pod względem zdobytych punktów zajmuje 20. miejsce w historii, tuż za Garnettem i Barkleyem, którego zapewne do końca sezonu wyprzedzi, aż dziewięć razy znajdował się w pierwszej dziesiątce strzelców danego sezonu.
Gdyby ktoś mi powiedział w 1998, że Dirk osiągnie aż tyle, nie uwierzyłbym…
Pomyśleć jednak, że wyższe numery w drafcie niż Dirk mieli wtedy Robert Traylor i Larry Hughes, o numerze 1 – Olowokandim – nie wspominając…
6. Tim Duncan
(San Antonio Spurs, 1084 mecze, 1997-2012)
Czyli najlepsze co mogło się przydarzyć San Antonio Spurs! Wybrany rok wcześniej niż Dirk – z bezdyskusyjną jedynką! – Duncan trafił do zespołu, którego liderem i ikoną był David Robinson, jeden z najlepszych środkowych w historii ligi (który również całą swoją karierę spędził w San Antonio – w naszym rankingu David byłby tuż za pierwszą dziesiątką – na 12. miejscu!).
Spurs mieli wtedy szczęście – jeden fatalny sezon (tylko 20 wygranych w poprzednich rozgrywkach – efekt kontuzji Admirała, która wyeliminowała go praktycznie z całego sezonu) i szczęście w drafcie – podwójne, bo nie dość, że wybierali jako pierwsi, to jeszcze trafił im się jeden z najlepszych numerów jeden w ostatnich 20 latach.
Duncan doskonale wkomponował się w drużynę i wspólnie z Robinsonem stworzyli tzw. bliźniacze wieże – niszczycielską siłę podkoszową, która dała Spurs dwa tytuły mistrzowskie (1999, 2003) – pierwszy już w drugim sezonie gry Duncana! Po odejściu Robinsona, Tim został liderem Spurs, prowadząc ich do kolejnych dwóch tytułów (2005, 2007), a ze Spurs czyniąc czołową drużynę ligi minionej dekady. Indywidualnie zaś otrzymał m.in. tytuł Debiutanta Roku, trzy nagrody MVP finałów i dwie nagrody MVP sezonu zasadniczego (2002, 2003). Aż do teraz corocznie wybierany był do Meczu Gwiazd, a liczby nominacji do drużyn NBA nie sposób zliczyć.
W historii Spurs zajmuje pierwsze miejsce w zbiórkach i rozegranych meczach, drugie w blokach i punktach, jest też czwarty w asystach i szósty w przechwytach.
W historii całej ligi jest natomiast 61. pod względem rozegranych spotkań (lada dzień jednak wyprzedzi Drexlera, a do końca sezonu awansuje do pierwszej 50.), 20. w zbiórkach, dziewiąty w blokach i 26. w punktach (również tuż za Drexlerem).
A pomyśleć, że mógł zostać pływakiem…
Jutro dokończenie notowania.


























świetny artykuł