Minęły dwa tygodnie od ostatniego rankingu. Zmieniło się dużo, dlatego zapraszam na część drugą wyścigu po MVP.

 

 

 

1. Lebron James (Miami Heat) – 29,2 ppg  37,6 mpg  8 rpg  7,1 apg  (2)

Co tu w ogóle polemizować na powyższy temat. Ten, kto nie obejrzał jeszcze meczu Miami w tym sezonie – mniemam, że nie ma takich – powinien zrobić to jak najszybciej. Mimo nieobecności Dwyane’a Wade’a, James pokazał, że sam też potrafi grać  na poziomie. Tak naprawdę absencja kolegi była mu na rękę, gdyż to był dla niego najłatwiejszy sposób na poprawienie statystyk – w końcu był tylko jeden król.

 

 

 

2. Kevin Durant (Oklahoma City Thunder) – 26,3 ppg  36,8 mpg  7,6 rpg  (3)

Umówmy się – bez tego zawodnika Oklahoma na pewno nie byłaby tu gdzie teraz się znajduje, a wspomnieć o tym warto, bo to historyczny aspekt drużyny. Pierwsze miejsce na mocnym zachodzie to nie jest przypadek. Durant jest niezwykle świadomy, że takie statystyki poprawiają jego pozycję, zwłaszcza ostatni mecz z GSW, w którym zaliczył season high – 37 punktów.

 

 

 

3. Derrick Rose (Chicago Bulls) – 21,9 ppg  37 mpg  7,9 apg  (1)

Niestety rankingi tego typu są bezlitosne i bezwzględne. Tu nie ma usprawiedliwienia dla kontuzji i nieobecności. Taki pech spotkał rozgrywającego Bulls i siłą rzeczy nie utrzymał pierwszej pozycji. MVP ostatniego sezonu jest już w grze i ma się świetnie, co potwierdza season high w wysokości 34 punktów w ostatnim meczu z Bucks. Chciago jest numerem jeden na wschodzie i to powinno wiele tłumaczyć. Swoją drogą wczorajszy występ Rose’a pokazał, że po kontuzji już ani śladu.

 

 

 

4. Kobe Bryant (Los Angeles Lakers) – 30 ppg  38,6 mpg  5,8 apg  (4)

Kiedy Kobe cztery razy z rzędu zdobył ponad 40 punktów pomyślałem, że ten – można powiedzieć weteran – sporo namiesza w drodze po pożądane trofeum. Wydaje mi się, że nie chybiłem zbytnio, bo pomimo lekkiego spadku formy, Bryant spisuje się wystarczająco dobrze, by zajmować tę pozycję. Ostatnie dwie porażki Lakers mu w tym nie pomogły, ale zdobycze blisko 30 punktów na pewno tak.

 

 

 

5. Dwight Howard (Orlando Magic) – 19,9 ppg  37,3 mpg  15,6 rpg  (6)

Orlando balansuje na granicy playoffs, co wprawia z pewnością wielu w niechciany smutek. Na szczęście jest trochę lepszy Dwight, który choć trochę może poprawić humor. Patrząc na jego zdobycze w zbiórkach nie trudno się domyślić, że obrona Magic jest w dobrych rękach. Nieco gorzej natomiast z ofensywą, gdzie Howard jakoś nie szaleje, ale i tak jest jedynym, który cyklicznie zdobywa “normalną” ilość punktów.

 

 

 

6. Rajon Rondo (Boston Celtics) – 15 ppg  36,4 mpg  9,4 apg  (5)

Kolejna ofiara bezlitosnej natury. Meczów na wykazanie się było bardzo mało, bo jedynie dwa od ostatniego rankingu. Kontuzja nadgarstka wyeliminowała go, ale myślę, że ostatnie cztery zwycięstwa z rzędu C’s są wynikiem tęsknoty za rozgrywającym. Śmieszne? Może trochę, ale w tym sezonie ciężko było zobaczyć tak dobrze grających koszykarzy z Bostonu. Oby powrót Rajona tego nie zmienił.

 

 

 

7. LaMarcus Aldridge (Portland Trail Blazers) – 22,5 ppg  36,7 mpg  8,9 rpg  (7)

Niekwestionowany lider zespołu z Portland ma się dobrze i nic nie wskazuje na to, by coś mogło to zmienić. Blazers wygrali na swoim parkiecie aż 9 meczów i tylko 1 oddali rywalowi. Najwyraźniej czują się bardzo dobrze u siebie, bo na wyjeździe już tak kolorowo nie jest, czemu Aldridge ciągle stawia czoła – prawdopodobnie tylko on.

 

 

 

8. Kevin Love (Minnesota Timberwolves) – 24,9 ppg  39,5 mpg  13,8 rpg  (9)

Nie wiem w kogo wierzy Kevin, ale jedno jest pewne – powinien dziękować za Ricky’ego Rubio. Gra Timberwolves zmieniła się diametralnie od pojawienia się przybysza z Hiszpanii, zdecydowanie na lepsze. Dobry rozgrywający to połowa sukcesu gracza pokroju Love’a. Tydzień temu zaliczył 39 punktów, a Minnesota szczyci się obecnie dwoma zwycięstwami pod rząd.

 

 

 

9. Blake Griffin (Los Angeles Clippers) – 21,3 ppg  36,9 mpg  11,2 rpg  (un)

Rankingu pozbawiłem Chrisa Paula na rzecz jego kolegi z zespołu. Paul, który także opuścił kilka spotkań gra bardzo nierówno, w przeciwieństwie do Blake’a, stającego za każdym razem na wysokości zadania, z większym lub mniejszym sukcesem. Clippers grają świetnie i chlubią się trzecim miejscem na zachodzie, zawstydzając kolegów z Miasta Aniołów – Lakers.

 

 

 

10. Kyrie Irving (Cleveland Cavaliers) – 17,6 ppg  28,1 mpg  4,8 apg  (un)

Czas na niespodziankę. Oto pojawia się rookie i pierwszy numer ostatniego draftu. Nie umieściłem go tu bez powodu, tak dla kurtuazji. Pamiętacie Cavs z poprzedniego sezonu? W takim razie możecie już zapomnieć o tej błazenadzie, która była antyreklamą NBA. Kyrie ma najlepsze statystyki w zespole, który zajmuje 9 miejsce. Rośnie drugi Lebron James? Czas pokaże. Irving zajął miejsce Carmelo Anthony’ego i akurat w tej parze rookie wychodzi zwycięsko. Okropna gra Knicks, a ostatnio nie najlepsza postawa Melo wręcz zmusiła mnie do takiego ruchu.

(x) – miejsce w poprzednim rankingu

(un)-pierwszy raz w rankingu

 

 Śledź autora na Twitterze