Nagrody dnia: 05.04

06/04/2013

Carmelo Anthony / fot. Flickr

Spotkań i wielkich emocji było wczoraj co nie miara, jednak głównym bohaterem mógł zostać tylko jeden zawodnik. Po kolejnym ponad 40-punktowym występie Carmelo Anthony przeszedł do historii, pokazując że Knicks nie będzie można w Play-Offach lekceważyć.

Hot dnia: Carmelo Anthony.Dnia, a właściwie tygodnia. Melo na przestrzeni czterech ostatnich dni rzucił swoim rywalom 131 punktów i jest pierwszym zawodnikiem Knicks od czasów Bernarda Kinga, który w trzech kolejnych meczach notuje przynajmniej 40 (!) punktów. Wczoraj jego ofiarą padli Bucks, którym lider Nowojorczyków zaaplikował 41 punktów na, znowu świetnej, 60% skuteczności:

Sponsor serwisu

Cold dnia: Pacers w czwartej kwarcie.Dwa celne rzuty na osiemnaście oddanych. Pacers nie słyną ze znakomitej ofensywy, jednak ich popis w ostatniej odsłonie spotkania z OKC Thunder powinien zrobić na was niemałe wrażenie. Piłka wpadała do kosza tylko po rzutach Davida Westa (2/3), a co chwilę pudłowali Paul George (0/3), Roy Hibbert (0/4), George Hill (0/2) i Orlando Johnson (0/4). O wątpliwie przyjemnym dla oka widowisku w Indianie więcej możecie przeczytać tutaj.

Lay-up dnia: Isiah Thomas miał w meczu przeciwko Mavericks przynajmniej 3 akcje, którymi wygrałby niejedne zawody w HORSE’a, jednak najlepsza z nich przydarzyła się na samym końcu pierwszej kwarty. A pomyśleć, że niektórzy nie umieją prostego dwutaktu zrobić…:

http://www.youtube.com/watch?v=YG_zB61rZmw

Plakat dnia: Zazwyczaj na plakacie znajduje się osoba, która próbuje zablokować wsad, tym razem znalazł się na nim Quincy Pondexter, który ten wsad próbował wykonać. Earl Clark miał jednak nieco inny pomysł:

Niespodzianka dnia:Kyrie Irving był 4/20, a mimo to Cavaliers zdołali wyrwać na wyjeździe zwycięstwo z Boston Celtics. On fire był, rozgrywający prawdopodobnie najlepsze spotkanie w swojej karierze, Tristatn Thompson, który z 29 punktami i 17 zbiórkami skrzętnie wykorzystał nieobecność pod koszem Celtów Kevina Garnetta. Brak Rajona Rondo powoli zaczyna być problemem.

Szok dnia: Mike Miller. Nie wiem co takiego wrzucają ostatnio do jedzenia lekarze Heat Mike’owi Millerowi, ale zdecydowanie powinni to opatentować. Połamany 33-latek w obliczu kontuzji LeBrona Jamesa i Dwyane’a Wade’a stał się od ostatnich trzech spotkań prawdziwym go-to-guyem ekipy z Miami, notując średnio po 19 punktów w meczu na 57% skuteczności. Wczoraj, jego 26 punktów wystarczyło, aby odnieść zwycięstwo nad Charlotte Bobcats. Przekazanie mocy wyglądało tak:

http://www.youtube.com/watch?v=0KQ1ckJ1b2Q

Kopiuj link do schowka