Minnesota TimberBulls to nie fikcja – Luol Deng w Wolves!

10/09/2018
Luol Deng Lakers fot. Gary Vasquez/USA TODAY Sports

Jak donosi Shams Charania z Yahoo Sports, Luol Deng dogadał się z Minnesotą Timberwolves w sprawie nowego kontraktu.

Już po zwolnieniu Denga przez Lakers pojawiały się plotki o tym, że Tom Thibodeau może być zainteresowany jego usługami, podobnie jak Joakimem Noah, który może zostać zwolniony z Knicks. W ubiegłym tygodniu plotki przybrały na intensywności – doszły nas słuchy o zaplanowanym spotkaniu Toma Thibodeau z Luolem Dengiem. W końcu stało się to, co się musiało stać. Luol Deng podpisał z Minny roczny kontrakt wysokości 2,4 miliona dolarów. W tej chwili oczekuje na testy fizyczne.

W ten sposób Tom Thibodeau, były szkoleniowiec Bulls, a obecny szkoleniowiec i manager Timberwolves, dołącza do składu kolejnego swojego byłego zawodnika z czasów Chicago. Do Jimmy’ego Butlera, Taja Gibsona i Derricka Rose’a dołącza Deng.  Jeśli rzeczywiście Knicks zwolnią Noaha, a Thibs go zatrudni i jakimś cudem uda się wystawić na parkiet piątkę Rose-Butler-Deng-Gibson-Noah, to internet przecież wybuchnie. Rok 2000 nie okazał się dla komputerów zabójczy jak przewidywano, ale takie ewentualne wydarzenia mogą spowodować internetowy armageddon memów i zgryźliwych komentarzy.

Wróćmy jednak z internetu na parkiet i spróbujmy na to spojrzeć racjonalnie. W zespole Leśnych Wilków istotnie brakuje skrzydłowego, który mógłby z ławki wspierać Butlera i Wigginsa. Luol Deng może się do tej roli nadawać bardzo dobrze, gdyby nie rdza, którą musi zrzucić. Lakers zwolnili go z kontraktu po tym, jak praktycznie opuścił cały sezon (zagrał łącznie 13 minut). Niestety, nawet przed sezonem przesiedzianym na ławce Deng nie wyglądał już tak sprawnie, jak za najlepszych czasów w Chicago. Może więc być mu ciężko wrócić do optymalnej, meczowej formy, która pozwoli realnie pomóc Wolves w wygrywaniu.

Wow. Thibodeau serio chce to zrobić. Che jako pierwszy w historii NBA trenować dwa różne zespoły o identycznej pierwszej piątce. Nawet trochę szanuję za ambitne cele, ale kibicom Wolves nie zazdroszczę…

Kopiuj link do schowka