Memphis Grizzlies się odgryzają [SAS-MEM 2:1]
conleygm3

Kwiecień 21st, 2017

Zmotywowani rzekomym brakiem szacunku z meczu numer 2 i zjednoczeni wokół trenera Fizdale’a, Memphis Grizzlies przerwali serię 10 playoffowych porażek z San Antonio Spurs.

Gregg Popovich wywiesił białą flagę już 10 minut przed końcem meczu. Po miazdze, jaką było 31:17 dla Grizzlies w trzeciej kwarcie, wynik oscylował wówczas w okolicach +20 dla gospodarzy, Pop postanowił więc zdjąć swoich podstawowych zawodników i postawić kreskę na meczu numer 3, w którym gracze Memphis po prostu chcieli bardziej (choć tak właściwie to rezerwowi Ostróg wygrali czwartą część 31:24).

Dla Davida Fizdale’a było to pierwsze w karierze playoffowe zwycięstwo, a dla Miśków – pierwsze od sześciu lat zwycięstwo w postseason nad Spurs. Head coach Grizzlies narzekał po meczu numer 2 na sędziowanie, w wyniku którego Ostrogi miały znaczną przewagę w liczbie wykonywanych rzutów wolnych, ale San Antonio wczoraj wciąż stawało częściej na linii. Niestety zamiast trafiać prawie 90% prób jak w pierwszych starciach, wczoraj nie dali rady umieścić w koszu nawet 60%.

Memphis Grizzlies postawili wczoraj tak twarde warunki, że niewidoczny był nawet Kawhi Leonard – zdobywca 69 punktów w pojedynkach #1 i #2 wczoraj zaliczył skromne 18 punktów. Choć wiadomo, że ich rola jest mniejsza niż dawniej, to najstarsi górale nie pamiętają też, kiedy ostatnio w meczu playoffs zarówno Tony Parker, jak i Manu Ginobili nie zdobyli ani jednego punktu.

Zach Randolph, który zachował się w pełni profesjonalnie, gdy pierwszoroczny trener oznajmił mu, że przesuwa go do formacji rezerwowej, wczoraj wyszedł w podstawowym składzie dopiero po raz szósty w sezonie. Fizdale nagrodził go w ten sposób za jego wkład w nieliczne pozytywne aspekty blowoutu z meczu numer 2 i tendencja została zachowana także w następnym starciu: Z-Bo miał 21 punktów i 8 zbiórek, przy okazji fundując fanom dwa wyjątki potwierdzające najpopularniejsze reguły dotyczące Zacha – że nie blokuje (jego wczorajsza czapa była dopiero jedenastą na 75 rozegranych spotkań) i nie skacze…

Także 21 punktów dorzucił Marc Gasol, ale liderem Memphis był wczoraj właściciel Kontraktu O Którym Się Nie Mówi – Mike Conley swoje rekordowe pieniądze dostał właśnie po to, żeby w meczu o wszystko miał 24 punkty, 8 asyst, 7-13 z gry, 8-8 z osobistych i +20 w pluso/minusach. Jak podliczyli statystycy ESPN, gracze Spurs kryci wczoraj przez Conleya trafili tylko 1 z 8 rzutów z gry i zaliczyli 3 straty (łącznie Ostrogi miały ich 12, przy 5 gospodarzy).

FedEx Forum to tak gorący teren, że nawet najwięksi faworyci nie mogą być pewni swego. To skracające dystans zwycięstwo Memphis Grizzlies powoduje więc, że seria niejako zaczyna nam się od nowa. Veni, Vidi, Griti, Grindi.

***

San Antonio Spurs – Memphis Grizzlies 94:105

All Stats: K. Leonard – 18, L. Aldridge – 16 (11 zb.), K. Anderson – 15, P. Mills – 11 (3×3), J. Simmons – 10, D. Green – 6, D. Bertans – 6, P. Gasol – 6 (8 zb.), D. Murray – 4, D. Dedmon – 2, T. Parker – 0, D. Lee – 0, M. Ginobili – 0

All Stats: M. Conley – 24 (8 as.), Z. Randolph – 21 (8 zb.), M. Gasol – 21, J. Ennis III – 12, W. Selden – 10, J. Green – 8, A. Harrison – 5 (6 as.), V. Carter – 4, J. Martin – 0, D. Davis – 0, W. Baldwin IV – 0, T. Daniels – 0