Melopauza

14/07/2017
Carmelo Anthony fot. Getty Images

Czy Carmelo Anthony jednak zestarzeje się w Nowym Jorku? Knicks podobno wstrzymali rozmowy transferowe i próbują namówić go do pozostania w Wielkim Jabłku.

Kariera Melo dziarskim krokiem zmierza do fazy przekwitania i wszystkie plotki o transferowaniu go do drużyny walczącej o mistrzostwo mają więcej sensu z powodu tykającego zegara 33-letniego gracza, niż przebudowy Knicks. Zawsze mi się wydawało, że to Anthony’emu powinno bardziej zależeć na transferze i że całe to kurczowe trzymanie się Knicks było tylko sposobem na wkurzenie Phila Jacksona.

Po zwolnieniu Jaxa, nie ma już komu trzymać wideł i pochodni – Melo nie jest na tym etapie tak dobry, żeby pokrzyżować plany tankowania Knicks, choć oczywiście przeszkodzi w planach oddania roli lidera w ręce Kristapsa Porzingisa i przypisania odpowiednio wysokiej liczby rzutów do Tima Hardawaya, żeby uzasadnić jego przepłacony kontrakt. Nowojorczycy wcale nie są aż tak zdeterminowani, żeby pozbywać się Anthony’ego, o ile ten zgodzi się przyjąć na klatę całe to przegrywanie i wycofywanie się w cień Łotysza.

Skąd to wiem? Bo według Adriana Wojnarowskiego i Ramony Shelburne z ESPN, New York Knicks właśnie nacisnęli przycisk pauzy w negocjacjach z Houston Rockets i będą próbowali przekonać Melo do pozostania w Wielkim Jabłku.

Dlaczego?

Właściwa odpowiedź brzmi zapewne: bo to Knicks. Oni rzadko zachowują się racjonalnie. Nie sądzę jednak, żeby chodziło tylko o to.

Po pierwsze – ewidentnie Knicks nie potrafią dogadać się Rockets i innymi drużynami. Może rozpuścili plotki o próbach namówienia Melo na powrót, żeby Daryl Morey się lekko spocił i zaoferował coś więcej?

Po drugie – jak wspominaliśmy w tekście podsumowującym czternasty dzień offseason – Knicks chyba znaleźli swojego nowego generalnego menadżera w osobie dotychczasowego wiceprezydenta do spraw koszykarskich Sacramento Kings, Scotta Perry’ego (działacz Kings będzie naprawiał do Knicks? Gdyby nie świetny, jak dotąd, offseason Sacramento, byłby to najbardziej kiepski żart tygodnia). Pauza może więc być spowodowana chęcią dania Perry’emu czasu na zapoznanie się z nową sytuacją i włączeniem się w transferowe negocjacje.

Po trzecie – może Knicks, dla odmiany próbują zrobić to co właściwe i nie zamierzają spieszyć się z transferem? Jeśli uda się namówić Anthony’ego, żeby uzbroił się w cierpliwość i w pełni profesjonalnie przygotował się do kolejnego roku w Wielkim Jabłku, jest spora szansa, że w trakcie sezonu jego wartość wzrośnie. Znów pewnie będzie rozgrywał sezon na poziomie All-Star, niech więc Rockets (i Cavs) trochę się poślinią, zanim Knicks znów – łaskawie – zagają w sprawie transferu. Niższej wartości niż w tej chwili Melo mieć już nie będzie…

Ja na chwilę obecną obstawiam połączenie opcji #1 i #2. Jeszcze wczoraj mówiło się, że strony chcą dopiąć wymianę do końca tygodnia, a przynajmniej na to naciskał obóz Melo i nie zdziwiłbym się, gdyby najwcześniej w poniedzałek pojawiło się info o wymianie. Wierzę jednak też w plotki o problemach ze znalezieniem trzeciego lub czwartego partnera do transferu, bo sam próbowałem bawić się w Trade Machine i wiem, że o działający scenariusz jest bardzo trudno.

Jest mała szansa, żeby Carmelo Anthony chciał zostać w Nowym Jorku, skoro już poczuł krew, wyobrażając sobie siebie u boku Jamesa Hardena i Chrisa Paula, lub obok LeBrona Jamesa i Kyrie’ego Irvinga. To trochę lepsi partnerzy do wygrywania meczów niż Tim Hardaway, dwóch dzieciaków z Europy i zombie wersja Joakima Noah.

Mimo wszystko ta pauza Knicks ma sens. Zanim pociągną za spust, chcą raz jeszcze spotkać się ze swoim najlepszym zawodnikiem, przedstawić mu swoje plany na przyszłość i upewnić się, że obydwie strony podejmą ostateczną decyzję mając komplet informacji.

Kopiuj link do schowka