Melo: Knicks odstraszają wolnych agentów

02/11/2018
Carmelo Anthony fot. Getty Images

New York Knicks od kilku sezonów próbują ściągnąć do siebie wielką gwiazdę, jak dotąd bezskutecznie. Carmelo Anthony uważa, że to wina chaotycznego zarządu.

Ostatnim razem, kiedy Knicks udało się przyciągnąć naprawdę duże nazwisko w wolnej agenturze to rok 2010 i Amare Stoudemire, który wtedy był jeszcze czołowym skrzydłowym ligi. Amare jednak nawet wtedy był tylko opcją zastępczą dla Nowojorczyków, a nie głównym celem. Od tamtego czasu NYK nieustannie próbują skusić jaką wielką gwiazdę i nigdy im się nie udaje.

Sponsor serwisu

Carmelo Anthony odczuł to mocno na własnej skórze. Przez niemal 7 lat, jakie spędził w Nowym Jorku zarząd nie był w stanie sprowadzić mu odpowiedniego wsparcia do walki o prymat na Wschodzie. Co więcej, w trakcie jego przygody z Knicks, pięciokrotnie zmieniał się zarząd. Melo uważa, że organizacja po prostu odstrasza największe gwiazdy:

„Percepcja New York Knicks, nie koszykarsko, ale jako całej organizacji. Myślę, że to odstraszało wielu zawodników. Kilku na pewno. Brak pewności, co właściwie się dzieje, kto rządzi, a kto nie ma żadnej władzy. Chodziło o coś więcej niż tylko aspekt koszykarski kiedy ludzie decydowali.”

Trudno się nie zgodzić. Knicks od lat są synonimem chaosu i dezorganizacji w tej lidze, a jednym z najlepszych przykładów był przecież właśnie transfer Melo do Nowego Jorku. Teraz jednak po mrocznych czasach Phila Jacksona w Wielkim Jabłku zdają się być pełni optymizmu i przede wszystkim kompetentni.

Zatrudnienie Fizdale’a, dobry wybór w drafcie w postaci Knoxa, brak nieprzemyślanych i niepotrzebnych ruchów na rynku transferowym. Jest szansa, że Knicks wreszcie przestaną odstraszać największe gwiazdy. Oby, bo Knicks już za długo są słabi.

Źródło:Youtube.com/NBA Reel

Kopiuj link do schowka