Kyrie Irving ratuje Celtics, Bucks kopią tyłki Warriors

09/11/2018
Kyrie Irving

Co za noc! Kyrie Irving wydaje się być najgorętszym człowiekiem w całym stanie Massachusetts, a Milwaukee Bucks przeszli się po mistrzach NBA.


Rockets (4-6) – Thunder (7-4) – 80:98

Celtics (7-4) – Suns (2-9) – 115:109 (OT)

Clippers (6-5) – Blazers (9-3) – 105:116

Bucks (9-2) – Warriors (10-2) – 134:111


Szlagier na szczycie tabeli dostarczył bardzo klarownego rezultatu – Bucks z dużą przewagą uporali się z mistrzami NBA. Milwaukee już w drugiej kwarcie wyszli na 15-punktowe prowadzenie, żeby w trzeciej kwarcie na dobre odjechać rywalom i momentami uzyskując prawie 30 punktów przewagi. Giannis Antetokounmpo zagrał swoje – 24 punkty, 9 zbiórek, 4 asysty. Prawie cała pierwsza piątka spisała się świetnie – Bledsoe rzucił 26 oczek, Brogdon 20, a Middleton 17.

Uczciwie trzeba przyznać, że Warriors nie byli w pełni sił. Na parkiet nie wyszedł Draymond Green, który zmaga się z drobnym urazem. Sztab GSW zapewnia jednak, że to nic poważnego i gdyby to był mecz playoffów, to mógłby zagrać. Poza tym, w czasie trzeciej kwarty kontuzji nabawił się Steph Curry. Rozgrywający Warriors najpewniej naciągnął jeden z mięśni w udzie – jeszcze dziś ma przejść dalsze badania. Być może udo dokuczało Curry’emu już wcześniej w tym meczu, bo zagrał słabo – zdobył 10 punktów i spudłował wszystkie trzy trójki. Zawiódł też Durant (17 punktów, 5 zbiórek, 9 asyst), który nie wziął na siebie brzemienia lidera i ewidentnie przegrał pojedynek z Giannisem.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Boston Celtics byli w tarapatach w meczu z Phoenix Suns. Przez praktycznie cały mecz przegrywali kilkunastoma punktami – Dopiero w samej czwartej kwarcie udało im się odrobić straty i doprowadzić do dogrywki. Wszystko to za sprawą Kyrie Irvinga, który najpierw zaprowadził Celtics do dogrywki, a potem ją dla nich wygrał. W całym meczu zanotował 39 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst, a końcówka po prostu należała do niego.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Nie można zapomnieć także o Devinie Bookerze, który też zagrał świetny mecz i to przez niego Irving musiał się tak napocić przy odrabianiu strat. Booker zdobył 38 punktów i 9 asyst i również dobrze wyglądał pod presją czasu w końcówce.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Niesamowite, ale Thunder wygrali swój siódmy mecz z rzędu i są autorami najdłuższej w tej chwili serii w lidze. Wygrany mecz z Rockets to jednak nie tylko zasługa dobrej gry zawodników Thunder, ale – może przede wszystkim – dołka w jakim są Rakiety. Kto by pomyślał jeszcze w ubiegłym sezonie, że ta świetna ofensywa zaliczy mecz na 80 punktów? Najlepszy strzelec w tym meczu dla Houston, James Harden, zdobył tylko 19 oczek. Dla Carmelo Anthony był to pierwszy powrót do Oklahomy – został bardzo ciepło przywitany przez kibiców. Niestety nie pomogło mu to w meczu – trafił tylko 1 z 11 oddanych rzutów i skończył mecz z 2 punktami na koncie.

Najlepszym zawodnikiem Thunder okazał się Paul George, który oprócz 20 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst, zanotował też imponujące 6 przechwytów. Poza tym cała pierwsza piątka zaprezentowała się bardzo solidnie, na czele ze Stevenem Adamsem (19 punktów, 10 zbiórek) i Dennisem Schroederem (14 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst).

źródło:YouTube/FreeDawkins

Po zwycięstwie nad Clippers, Portland z bilansem 9-3 jest już na trzeciej pozycji w konferencji zachodniej z tylko jednym meczem straty do prowadzących Warriors. Mecz był przez cały czas pod kontrolą Blazers, a w czwartej kwarcie wszystko było już rozstrzygnięte. Lillard i McCollum zdobyli kolejno 25 i 23 punkty, ale to nie tylko ich zasługą jest to zwycięstwo. Ławka rezerwowych Blazers jest w tej chwili jedną z najlepszych w lidze – Evan Turner (7 punktów, 7 asyst), Zach Collins (10 punktów, 9 zbiórek), Meyers Leonard (7 punktów, 5 zbiórek) – to są gracze, którzy w swoim zakresie minut robią świetną robotę.

źródło:YouTube/House of Highlights

Clippers jak zwykle przewodzili Lou Williams i Danilo Gallinari, którzy zdobyli po 20 punktów. Dobry mecz znów zagrał Montrezl Harrell, który zanotował z ławki 19 punktów, 6 zbiórek i 3 bloki. Marcin Gortat po raz kolejny nie pojawił się na parkiecie. W pierwszej piątce wyszedł wielkolud Boban Marjanovic i w bardzo ograniczonym czasie 12 minut okazał się całkiem produktywny – 4 punkty, 4 zbiórki i 2 bloki.

 

Kopiuj link do schowka