Kyrie Irving nigdy nie chciał grać z LeBronem

09/07/2018
Kyrie Irving LeBron James fot. Mark J. Rebilas/USA TODAY Sports

Kyrie Irving zeszłego lata był największą gwiazdą offseason. Niespodziewanie zamienił Cavaliers na Celtics i odszedł od LeBrona Jamesa. Wszyscy byli tym zaskoczeni, lecz jak się okazuje teraz, rozgrywający nigdy nie był chętny do gry obok LBJ.

Irving był łączony z Jamesem od początku swej kariery. W końcu przychodził do klubu jako następca King Jamesa po jego odejściu do Miami. Później, kiedy LeBron wrócił mieli stworzyć dynamiczny duet, który przyniesie Cleveland tytuł. Teraz z kolei będą głównymi gwiazdami nowej odsłony pojedynków Lakers vs Celtics. Cała kariera Irvinga naznaczona jest obecnością Jamesa, a to się obrońcy Bostonu nigdy za bardzo nie podobało.

Jak dowiedzieliśmy się ze znakomitego podcastu Dave’a McMenamina, Jasona Lloyda i Joe Vardona, Kyrie nigdy nie chciał grać w jednej drużynie z Jamesem:

„Potwierdzała mi to rzesza ludzi. Kyrie nigdy nie chciał w ogóle powrotu Jamesa do Cleveland. Nie sądził, żeby to było potrzebne. LeBron rozmawiał z Irvingiem po meczu i mówił: ‚Świetnie Ci idzie, utrzymaj ten poziom. Nigdy nie wiadomo, może kiedyś tu wrócę.’ Kyrie stwierdził: ‚Co on gada w ogóle? Nie potrzebujemy go tutaj.'”

Irving nigdy w siebie nie wątpił, co jest absolutną podstawą w zawodowym sporcie, ale bez przesady. Bez Jamesa, Cavs nie potrafili wejść do playoffs na słabym Wschodzie, zatem nie radzili sobie dobrze. Jednakże wtedy Irving był pierwszą opcją i liderem zespołu i dlatego nie chciał powrotu Króla. Niełatwo oddać taką rolę komuś innemu, szczególnie że Kyrie nigdy wcześniej nie grał jako druga opcja.

Mimo wszystko Irving ostatecznie musiał pogodzić się ze zmniejszeniem pozycji w zespole na rzecz Jamesa. Z całą pewnością zyskało na tym Cleveland, gdyż ta dwójka przyniosła miastu upragniony tytuł mistrzowski. Zaraz po tym, Kyrie planował odejście z klubu:

„Kyrie i jego obóz rozważali prośbę o transfer po zdobyciu tytułu. Ostatecznie postanowili zostać w drużynie, lecz opcja wymiany była poważnie dyskutowana.”

Kiedy Cavs doznali porażki w Finałach 2017, Irving nie zamierzał już czekać. Jak wiadomo, otwarcie poprosił o transfer. A jednym z głównych powodów było to, co pozostawało bolączką Cavs przez cały kolejny sezon, czyli skład. Rozgrywający stwierdził, że zespół był budowany jedynie pod LeBrona i w przypadku jego odejścia, Kyrie zostałby sam z zawodnikami pasującymi do gry Jamesa, nie jego.

Dlatego poprosił o transfer i zagroził nawet operacją. Nie powinno to być zaskoczeniem, gdyż jego relacje z zarządem nigdy nie były nawet poprawne. Kyrie od początku swej kariery nie dogadywał się najlepiej z Cavs. Do tego stopnia, że w pewnym momencie w Cleveland rozważano transfer Irvinga i postawienie swych nadziei na Diona Waitersa.

Brak zrozumienia nie dotyczył jedynie zarządu. Uncle Drew nigdy nie przepadał za Tyronnem Lue i zawsze traktował go z dystansem, o czym wspomniał sam trener.

Jak widać, bardzo niewiele wiadomo tak naprawdę o relacjach w klubie i między zawodnikami. Irving i James mieli być dobrymi kolegami, a transfer obrońcy miał nie wpłynąć na ich kontakty, o czym zapewniali podczas ASG 2018, gdzie to razem spędzali czas. Jak się okazuje, głównie na pożytek mediów.

I owszem wymiana nie wpłynęła na relacje, gdyż te nigdy nie były zbyt dobre. Wspomina o tym również wprost McMenamin w podcaście.

Dziennikarz ESPN przywołał sytuację z początku sezonu 2017/18, kiedy to stwierdził w rozmowie z LeBronem, że znakomicie ukrywał on swoje złe relacje z Irvingiem, na co James przytaknął. Zresztą według doniesień, kontakt Irvinga z zespołem był tak „dobry”, że podczas serii z Indianą i Toronto podczas playoffs 2017, Kyrie nie rozmawiał z nikim w drużynie, nawet podczas treningów.

Co to oznacza? Przede wszystkim to, że znamy zaledwie malutki procent prawdziwych wydarzeń wewnątrz zespołów NBA. To, że przynajmniej niektórzy z tych gości to profesjonaliści i mimo nieporozumień w szatni, na boisku dają z siebie wszystko.

Oznacza to także, że Kyrie bardzo chce być liderem zespołu i wszelkie wątpliwości w tej kwestii nie wróżą najlepiej. To może być istotne z perspektywy najbliższego lata i jego wolnej agentury. Znaczy to także, że LeBron wcale nie jest facetem z którym wszyscy chcą grać i który jest super kolegą w szatni, a taki obraz gdzieś przewija się w ostatnich latach w mediach.

Kopiuj link do schowka