Ktoś tu jeszcze żyje?

03/07/2016
Utah Jazz

Koniec sezonu 2002/2003. John Stockton ogłasza zakończenie kariery, a wolny agent, Karl Malone podpisuje kontrakt z Los Angeles Lakers. Tak właśnie zakończyła się najlepsza era w historii Utah Jazz. Dwa wicemistrzostwa ligi zdobyte pod wodzą wybitnego trenera, Jerry’ego Sloana i tak były sporą niespodzianką dla wielu kibiców.

Po tych wydarzeniach nastłpił trzyletni okres posuchy bez play offów. Przebudowany zespół jednak wrócił do czołówki. Pięć występów w fazie posezonowej w sześć sezonów dawało kibicom Jazz nadzieję powrotu na szczyt. Tak się jednak nie stało. Zespół pod wodzą Tyrone’a Corbina zaczął spadać w dół. W sezonie 2013/2014 dno osiągnęło apogeum, gdyż zespół wygrał ledwie 25 spotkań. I prawie każdy zapomniał o tym klubie.

W ostatnich latach nie było play offów. Nie było także pierwszej trójki w loterii draftu. Wolni agenci wybierali bardziej atrakcyjne części USA. W mediach, także amerykańskich – cisza. Gdzie zatem było Utah Jazz? Czy w Salt Lake City nadal istniała drużyna grająca w NBA?

Tak! Utah Jazz nigdzie nie zniknęli, choć wielu ludzi może tak myślało. Dwa ostatnie sezony to tytaniczna praca nowego coacha, Quina Snydera z młodymi, obiecującymi koszykarzami takimi jak: Rudy Gobert, Rodney Hood czy Trey Lyles. Bilanse 38-44 (2014/2015) i 40-42 (2015/2016) rozbudzają nadzieję i urzeczywistniają wizję play offów w Salt Lake City. W ostatnim sezonie było już naprawdę blisko. Trochę doświadczenia, ale przede wszystkim zdrowia, a Utah Jazz znaleźliby się w najlepszej ósemce zachodu. Kontuzję mieli między innymi: Dante Exum (opuścił cały sezon), Alec Burks (opuścił 51 meczów), Rudy Gobert (21 meczów) i Derrick Favors (20 meczów). Urazy tych zawodników w dużym stopniu zaważyły na postawie Jazzmanów w wielu meczach, a każdy mecz był bardzo ważny.

Zespół Utah Jazz nie zniknął. To ludzie przestali ich zauważać. Jazzmani się odradzają!

Kopiuj link do schowka