Kto ma szansę zdobyć nagrodę MVP w przyszłym sezonie? cz. 1

04/09/2018
Giannis ANtetokounmpo Anthony Davis MVP

Przewidując nadchodzący sezon mówimy o tym, jak poradzą sobie poszczególne zespoły. Jak jednak poradzą sobie zawodnicy? Kto zdobędzie MVP?

Przejście LeBrona Jamesa na zachód dosyć znacząco zmieniło ligowy krajobraz. Nie pozostając jednak całkowicie ‚LeBronocentryczni’, musimy zauważyć także ruchy innych zawodników, wpływające na potencjał poszczególnych ekip. Pod tym względem minione wakacje były stosunkowo ekscytujące i o ile faworytem do tytułu wciąż pozostają GSW, o tyle losy pozostałych ekip mogą być naprawdę ciekawe i warte uwagi. Ruchy dokonane latem będą miały oczywiście wpływ na pozycję w tabeli poszczególnych ekip, ale także na kwestie bardziej indywidualne, jak na przykład nagrody. Kto zatem ma największe szanse na zdobycie nagrody MVP w najbliższym sezonie? Ciekawe pytanie – spróbujmy na nie odpowiedzieć, posiłkując się typami bukmacherów zza oceanu (konkretnie są to typy zaczerpnięte od Bovady).

1. LeBron James (10/3)

Największe szanse zawodowi przewidywacze dają LeBronowi. Czy ten typ jest zaskakujący? I tak, i nie. Z jednej strony należy pamiętać, że przyznanie nagrody MVP wiąże się nie tylko ze świetnymi osiągnięciami indywidualnymi, ale też z wynikiem zespołu. Umowną, niepisaną granicą przy wręczaniu tej nagrody jest 50 zwycięstw w sezonie. Bukmacherzy, którzy stawiają LBJ’a jako faworyta, z drugiej strony nie prognozują wcale, że Lakers z łatwością uda się do progu 50 zwycięstw dobić. Łatwo znaleźć typy na poziomie 47-49 wygranych. Co za tym idzie, muszą w Vegas wierzyć w naprawdę dominujący sezon Jamesa. Zważywszy na to, że w ostatnich Playoffach grał być może najlepszą koszykówkę w swojej karierze, można dojść do wniosku, że jeszcze ma sporo paliwa i jest w stanie na poziomie MVP zagrać. Jego cyferki mogą skorzystać na tym, że nie ma wokół niego innych gwiazd, więc może być centralną osią zespołu jak ostatnio w Cavs. Z drugiej strony, może to też zadziałać na jego niekorzyść… Bardzo trudno o rozsądne typowanie sezonu Lebrona, jak i całych Lakers. Kiedy jednak nie ma żadnego wyraźnego faworyta, postawienie na Jamesa wydaje się całkiem rozsądne.

2. Anthony Davis (4/1)

Z roku na rok poprawia swoją pozycję w kontekście nagrody MVP. Trzy lata temu nie było go w głosowaniu, dwa lata temu pojawił się na dziewiątej pozycji, a w ubiegłym sezonie był trzeci za Hardenem i LeBronem. Dziś stawiany jest jako jeden z dwóch faworytów, zaraz za Jamesem. Jeśli komuś ten typ wydaje się zaskakujący, to się nie dziwie – Davis od bardzo dawna stawiany jest we wszelakich rankingach jako największa przyszła gwiazda NBA, najbardziej perspektywiczny gracz, od którego każdy zacząłby budowanie składu. Niestety, przez kilka lat nie do końca szła w prze z tymi rankingami rzeczywistość. O ile Davis grał na dobrym poziomie, o tyle jego zespół radził sobie ze zmiennym szczęściem. Mam wrażenie, że po tych 6 sezonach w NBA w końcu widzimy jak spełnia się talent Davisa. Jest już bardzo dobrze rozwinięty fizycznie – braki w sile długo go ograniczały, głównie defensywnie. W ostatnich sezonach bardzo rozwinął też wachlarz zagrań ofensywnych – zaczął skutecznie rzucać za trzy, śmielej wchodzić w kozioł, skuteczniej podawać – stając się prawdziwą boiskową bestią. Warunki do zdobycia MVP ma – przede wszystkim nie musi dzielić się rolą z inną gwiazdą (na pewno tęskni za Cousinsem), a Pelikany w ubiegłym sezonie pokazały, że mogą wygrywać. Skład się trochę pozmieniał, ale jeśli uda się nawiązać do wyniku z ubiegłego sezonu, a Davis zagra na miarę swoich możliwości, to MVP jest w jego zasięgu.

3. Giannis Antetokounmpo (9/2)

Rozwój Giannisa jako sportowca, jako atlety, to jest historia niesamowita. Ten szczudłowaty chłopiec o trudnym nazwisku w przeciągu pięciu sezonów stał się boiskową bestią. Ogromny rozgrywający? Mobilny center? Ścinający pod kosz skrzydłowy? Trzy w cenie jednego. Zarówno w ofensywie jak i w defensywie może spełniać wiele różnych funkcji. Wciąż brakuje mu trochę rzutu z dystansu, ale nie można mieć wszystkiego. Podobnie jak Davis, Antetokounmpo musi liczyć na swój zespół, jeśli chce powalczyć o MVP. Bucks od kilku sezonów są młodą, perspektywiczną ekipą, której potencjał wciąż nie został jeszcze zrealizowany. Dokonano jednak pewnych wzmocnień, zamiast Jasona Kidda na ławce trenerskiej zasiądzie doświadczony i znacznie bardziej uznany Mike Budenholzer, który być może będzie w stanie w końcu uwolnić potencjał drzemiący w Koziołkach. Myślę, że Bucks mają szanse namieszać na wschodzie – gdyby udało im się wygrać konferencję, myślę, że nagroda MVP dla Giannisa byłaby formalnością. ‚Typowacze’ typują raczej miejsce 5-6, ale szanse są.

4. James Harden (11/2)

Aktualny MVP jest plasowany dopiero na czwartej pozycji, ale jest to dosyć zrozumiałe. Wpływa na to nie tylko aspekt czysto sportowy, ale też swego rodzaju percepcja tłumu. Harden nie zakończył ubiegłego sezonu najlepiej, w Playoffach grając przeciętnie jak na swoje możliwości. Poza tym, Rockets nie są rozpatrywani – delikatnie mówiąc – jako zwycięzcy tego offseason. Stracili kilku ważnych obrońców, pozyskali Melo Anthony’ego, który może i okaże się dobrym wzmocnieniem, ale kibice postrzegają to bardziej jako ryzyko. Dlaczego ma znaczenie to, co uważają kibice? Bo to typy bukmacherów, którzy dostosowują się do tego, jak ludzie będą stawiać. Skoro medialna otoczka wokół Rockets i Hardena nie jest tak dobra, to mniej osób zdecyduje się na niego stawiać, więc siłą rzeczy kurs będzie wyższy (a pozycja w rankingu niższa). Harden ma za sobą kilka rewelacyjnych sezonów, zatrudnienie Mike’a D’Antoniego i zmiana systemu bardzo mu posłużyły, ale czy da się przez tyle czasu na równie wysokim poziomie prowadzić zespół na swoich barkach? Oczywiście, że się da, ale nie zdarza się to tak często. Bardzo możliwe, że najlepszy sezon Rockets mają właśnie za sobą, a to oznaczałoby spadek notować Brody.

5. Kevin Durant (9/1)

Szanse na to, że Warriors skończą w czubie tabeli są – cóż – bardzo wysokie. Szanse na to, że to Kevin Durant będzie najlepszym indywidualnie graczem są też całkiem spore. Niestety jednak, KD dzieli szatnie z kilkoma bardzo utalentowanymi koszykarzami, którymi siłą rzeczy musi ustąpić trochę pola. Steph Curry, Klay Thompson, Draymond Green, a teraz także DeMarcus Cousins. Nagroda MVP, jak wskazuje nazwa, wręczana jest zawodnikowi, który był najbardziej wartościowym w całej lidze zawodnikiem dla drużyny, dla której grał. W super-zespołach jak GSW, odpowiedzialność za kolejne zwycięstwa często przechodzi z rąk do rąk i bardzo ciężko o wywarcie wrażenia w kontekście całego sezonu. Pozycja Duranta w tym zestawieniu jest bardzo wysoka. Według mnie, żeby Durant wygrał statuetkę musi się ze sobą zbiec kilka czynników. Przede wszystkim (odpukać) kilka kontuzji – nie tylko spośród faworytów do nagrody MVP, ale też spośród graczy GSW. Tak, żeby Durant mógł zapaść w pamięć opinii publicznej jako pełnoprawny lider, który prowadzi zespół do zwycięstw w obliczu trudności. Wiązałoby się z tym zwiększenie średniej punktów, ale potrzeba by też genialnego sezonu w defensywie – bloków, przechwytów, zbiórek – KD to potrafi, ale musiałby mieć pod tym względem wyjątkowy sezon, żeby się przebić. Poza tym, GSW muszą osiągnąć wynik zdecydowanie lepszy niż pozostałe ekipy. Przy zbliżonych bilansach, łatwiej będzie wskazać bohatera z minimalnie niżej notowanej ekipy, niż wybierać spośród gwiazdozbioru Warriors. Dziw mnie aż piąta pozycja, ale talentu i umiejętności Kevinowi nie odbieram. Jest w stanie grac na poziomie MVP, tylko okoliczności nie specjalnie sprzyjają wygrywaniu takich nagród.

 

Kopiuj link do schowka