Konflikt w szatni Washington Wizards

28/10/2018
fot. William Ford/Washington Informer

Nie musieliśmy długo czekać. Jeszcze się październik nie skończył, a już dochodzi do wzajemnych oskarżeń i konfliktów, tym razem pośród zawodników Washington Wizards.

5 spotkań. Tyle wystarczyło, aby w Wizards zaczęło się dziać źle. Piątkowa porażka przeciwko Sacramento Kings przelała czarę goryczy. Liderzy Czarodziejów postanowili ponarzekać trochę w mediach na swoich kolegów. Zaczął Bradley Beal, wspominając coś o strefie komfortu:

Sponsor serwisu

„Musimy wyjść ze swojej strefy komfortu. Czasem mamy swoje własne nawyki na boisku, nieważne czy chodzi o narzekanie o ilość rzutów, o minuty na boisku, o cokolwiek. Skupiamy się na złych rzeczach, podczas gdy powinniśmy zwracać uwagę na co innego. I to będzie nam szkodzić.”

Bardziej dosadny w swoich komentarzach był natomiast John Wall:

„Pokazujemy ledwie przebłyski gry drużynowej. Pokazujemy jak dobrzy potrafimy być tylko po to, żeby za chwilę wrócić do gry indywidualnej. Dotyczy to głównie obrony. Nie pomagamy sobie, nie zbieramy i przez to przegrywamy.”

„Mamy w drużynie gości, którzy martwią się o to, kto rzuca. Nigdy nie powinieneś się martwić o ilość rzutów. Nieważne, trafiasz czy pudłujesz rzuty, musisz być w pierwszej kolejności gotów do walki po drugiej stronie parkietu. Jeśli nie robisz tego po obu stronach, nie powinno cię być na boisku.”

Dosyć ostre słowa, szczególnie zważywszy na to, że sam John Wall nie słynie z bycia czołowym obrońcą swej drużyny. To właśnie obrona miała być zarzewiem konfliktu z Marcinem Gortatem w zeszłym sezonie, co skończyło się transferem Polaka. Wychodzi na to, że bez Gortata, w szatni Wizards wcale nie jest lepiej.

Co gorsza, trener zespołu także skomentował całą sytuację i wyraźnie wskazał winnego, o którym mówił Wall:

„Kelly zasługuje na więcej minut, bo bardzo dobrze prezentował się w ostatnich meczach. Otto z kolei musi grać i przestać martwić się swoimi rzutami i tym czy je trafia.”

Brooks później oczywiście stwierdził, że przez jego liderów przemawiała frustracja po słabym początku w wykonaniu zespołu, lecz chemia w zespole z pewnością daleka jest od idealnej. A najgorsze dla fanów Wizards jest to, że sezonu jeszcze nawet nie zaczął Dwight Howard, który w ostatnich latach jest wręcz magnesem dla drużynowych konfliktów.

Źródło: Youtube.com/Rapid Highlights

Kopiuj link do schowka