New York Knicks celują w lato 2019

29/06/2018
fot. Julie Jacobson/AP Photo

New York Knicks próbują wrócić do czołówki ligi od wielu lat. Jak dotąd bezskutecznie. Kolejną próbę odbudowy swej organizacji podejmą dopiero w przyszłym offseason.

Knicks chcą otworzyć nowy rozdział. Brzmi to dosyć znajomo w ostatnich latach. Po nieudanej przygodzie Phila Jacksona z Nowojorczykami w klubie wreszcie wydaje się być pewien sensowny plan na przyszłość. Jak stwierdził prezydent Knicks Steve Mills, Nowy Jork odpuszcza w tym roku rynek wolnych agentów i skupi się na przyszłym offseason:

„Naszym celem jest uporządkowanie własnego podwórka, rozbudowa fundamentów, które mamy. Nie będziemy ważnym zawodnikiem na rynku wolnych agentów tego lata. Jeśli podpiszemy kogokolwiek, to jedynie na roczną umowę.”

Oczywiście, Knicks nie mają wielkiego wyboru, gdyż i tak nie liczą się w walce o żadne poważne nazwisko. Mimo wszystko jest to jakiś progres z ich strony. Wcześniej bowiem mieli tendencję do przepłacania weteranów, czy średniaków tylko po to, żeby kogoś pozyskać. Powoli, ale idzie to w dobrym kierunku.

Tym bardziej, że zarząd Knicks twierdzi, iż dogadał się z Kristapsem Porzingisem, który zaufał ich wizji:

„Pracowaliśmy bardzo ciężko nad odbudową naszych relacji z Kristapsem. Staraliśmy się, żeby poczuł się częścią naszej grupy, żeby zrozumiał jaki jest kierunek w którym zmierzamy. Gdzie chcemy dojść. Jesteśmy w kontakcie z KP cały czas i wiemy, że ufa naszemu projektowi.”

Uporządkowanie relacji z największą gwiazdą zespołu to kolejny dobry ruch. Steve Mills wierzy jednocześnie, że to dopiero początek i że już za rok uda im się skusić jedną z gwiazd na przenosiny do Nowego Jorku:

„Będziemy w stanie zaoferować maxa w 2019 roku. Czuję, że jesteśmy w stanie sprawić, że gwiazdy będą chciały przyjść do naszego zespołu.”

Czy tak się stanie już w przyszłym roku? Ciężko powiedzieć. Nie można jednak zaprzeczyć, że w ostatnim czasie wreszcie ruchy Knicks są przemyślane. Poprawa relacji z Porzingisem, brak głupich kontraktów, zatrudnienie Fizdale’a. Nie są to może rzeczy, które dadzą im mistrzostwo, ale w Nowym Jorku przestaje panować chaos.

 

Kopiuj link do schowka