Kenny Smith kandydatem na trenera Knicks

19/04/2018
fot. Matt Sayles/Invision for STARZ Entertainment/AP Images

New York Knicks rozglądają się za nowym szkoleniowcem po tym, jak rozstali się z Jeffem Hornackiem. Według Stephena Smitha z ESPN, ich uwagę przykuł znany analityk TNT, Kenny Smith.

Smith to były zawodnik NBA. Podczas 10 sezonów gry, reprezentował 6 klubów (Kings, Hawks, Rockets, Pistons, Magic, Nuggets), lecz największe sukcesy odnosił na początku kariery w Sacramento i później w barwach Rakiet, gdzie dwukrotnie zdobył pierścień mistrzowski. Kenny słynął z dobrego rzutu za trzy punkty, co pokazał w 1 meczu Finałów 1995:

Po zakończeniu kariery poszedł do telewizji, gdzie wraz z Ernie’em Johnsonem i Charlesem Barkleyem stworzyli lubiane na całym świecie Inside the NBA. Obecnie wraz z tą trójką współpracuje jeszcze Shaq. Kenny „The Jet” Smith jest traktowany najbardziej poważnie z całej trójki byłych gwiazd NBA, jeśli chodzi o analizę meczów i znajomość ligi. Nie oznacza to jednak, że jest nudny. Kilka lat temu postanowił raz na zawsze rozwiązać kwestię „praw” do swego pseudonimu, gdyż tak samo nazywany jest Jason Terry.

Jak do tej pory Kenny nie znajdował się w gronie w ścisłych kandydatów zarządu Knicks. Według ostatnich informacji, Steve Mills w tym tygodniu umówił się na rozmowy z trzema kandydatami. Są to David Fizdale, były coach Grizzlies, Mark Jackson, były trenera Warriors, a obecnie komentator, a także Jerry Stackhouse. W przyszłym tygodniu Nowy Jork ma odwiedzić David Blatt i, co zaskakujące, Mike Woodson, który już raz miał okazję trenować Knicks.

Trudno jednak powiedzieć na ile doniesienia Stephena Smitha są prawdziwe. Ma on bowiem tendencję do kontrowersyjnych wypowiedzi i niesprawdzonych informacji, chociaż to on jako pierwszy w mediach zasugerował możliwość utworzenia Big3 w Miami. Zatem może w tym przypadku również okaże się mieć rację.

Czy Kenny byłby dobrym kandydatem na trenera Knicks? Po zwolnieniu Kevina McHale, Smith przez długi czas był kandydatem na trenera Rakiet, czego domagała się część fanów w Houston. Ostatecznie padło na Mike’a D’Antoniego i chyba nikt nie żałuje tej decyzji.

Kopiuj link do schowka