Kemba Walker: Granie z Howardem było dobrą zabawą

18/08/2018
Kemba Walker Dwight Howard Hornets

Dużo można powiedzieć o Dwighcie Howardzie – że najlepsze lata ma za sobą, że jest infantylny, że psuje sztanie. Mimo wszystko ma jeszcze w lidze swoich zwolenników.

Kiedy Hornets pozbywali się Howarda za bezcen, mówiło się o tym, że jest to dobry ruch z tego powodu, że Dwight wprowadzał w szatni bardzo słabą atmosferę. Gracze byli rzekomo bardzo zadowoleni z tego, że środkowego nie ma już w zespole z Charlotte. Czy jednak rzeczywiście taka jest właśnie prawda o pobycie Howarda w Hornets? Jeśli wierzyć Kembie Walkerowi, to nie:

„To był fajny gość. Zawsze byłem dużym fanem Dwighta. On zawsze był jednym z tych gości, z którymi chciałem kiedyś zagrać. Dwight był bestią, był naprawdę dobry. Niestety, to nie zadziałało. Czasami zespół po prostu nie funkcjonuje najlepiej. Taka jest natura tej gry. Grałem już wcześniej z wieloma innymi graczami, którzy przychodzili do zespołu i czasem to po prostu nie działa. Ten jeden sezon który zagraliśmy, to była niezła zabawa. Szkoda, że nie doszliśmy tak daleko, jak byśmy tego chcieli, ale indywidualnie rozegrałem bardzo dobry sezon – Dwight tez indywidualnie rozegrał bardzo dobry sezon. Teraz jest on już w Waszyngtonie.”

Albo jest to zwykła kurtuazja, albo Kemba w rzeczywistości był zadowolony z faktu, że Howard znajduje się z nim w zespole. Jeśli prawdą jest druga opcja, to łatwo dopowiedzieć sobie, że szatnia tak samo nie przepada za Walkerem jak i za Howardem. Oczywiście to zbyt daleko idący, niczym nie poparty wniosek. Coś jednak musi być nie tak, skoro odbierane przez nas sygnały są tak sprzeczne.

Przetransferowanie DH#12 miało sens nie tylko ze względów towarzyskich, ale tez sportowych. Howard ani myślał grać tak, jak powinien, żeby być przydatnym we współczesnej koszykówce. Zamiast stawiać zasłony i rolować do kosza, wciąż bardzo chciał on grać wolniej i dostawać piłkę w post-up. Nie jest to ani jego mocna strona, ani też taktyka umożliwiająca w dzisiejszych czasach sukcesy. Tego lata Howard mówi o nowym reżimie treningowym, który pozwoli mu być znowu dynamicznym – to wszystko bardzo dobrze. Niestety trochę za późno.

(Widzieliście ilość akcji post-up na tym krótkim nagraniu? To highlighty, więc widzimy akcje zakończone sukcesem. Ile razy jednak Dwight zatrzymywał szybką grę, żeby dostać piłkę pod koszem, co do niczego nie prowadziło – trudno zliczyć)

W Hornets, tak samo jak wcześniej w Hawks oraz Rockets, Howard nie odniósł wielkiego sukcesu. Oczywiście, miewał dobre, a nawet bardzo dobre mecze na przestrzeni wszystkich tych lat. Jakby spojrzeć na cyferki, to nawet ubiegły sezon był naprawdę przekonujący. To jednak cyferki – wpływ Howarda na grę wcale nie był specjalnie imponujący. Kemba Walker stawia się w tym momencie w jednym szeregu z Howardem, mówiąc o tym, że koniec końców mieli udane indywidualnie sezony. Nie ma może nic złego w zadowoleniu z własnej gry, ale czy to powinien być głos lidera zespołu, który właśnie co powiedział, że chce z Hornets odnosić zwycięstwa?

Miejmy nadzieję, że słowa Howarda o zmianie fizycznej nie są tylko czczym gadaniem. W Hornets nie pomógł specjalnie w wygrywaniu, ale w Wizards liczą na niego. Głównie dlatego, że jest największym wzmocnieniem dokonanym tego lata, a utrzymujący od lat podobny skład Wizards są już naprawdę głodni sukcesów. Kemba Walker przewiduje, że Howard pomoże Czarodziejom i świetnie będzie pasował do Johna Walla:

„John Wall to naprawdę kawał zawodnika, jeden z najlepiej podających w całej lidze. Myślę, że otworzy Dwightowi bardzo dużo okazji. Dwight pewnie konkretnie im pomoże. Będzie się na to dobrze patrzyło. Mają w drużynie tak wielu dynamicznych graczy, Johna Walla, Bradley’a Beala. To na pewno stworzy Dwightowi dobre warunki do gry – i bardzo dobrze dla niego.”  

 

Kopiuj link do schowka