Jeanie Buss: Ci ludzie nie są fanami Lakers

16/08/2018
Kobe Bryant LeBron James Los Angeles Lakers

Los Angeles Lakers wygrali tegoroczne Offseason, sprowadzając LeBrona Jamesa. Czy na pewno? Nie wszyscy kibice Jeziorowców są zachwyceni tym ruchem.

Czy jest w NBA klub, któremu bardzo kibicujesz? Jeśli tak, to wyobraź sobie, że Twojemu klubowi udało się sprowadzić LeBrona Jamesa. Nie na rok, nie na dwa, ale na cztery gwarantowane lata. Najlepszy obecnie koszykarz w NBA jest w Twoim zespole na dłużej. Zakładam, że cieszysz się z tego, prawda? Taka reakcja wydaje się najlogiczniejsza. Nie każdy kibic Lakers jest jednak zachwycony z dołączenia LBJ do ekipy Jeziorowców.

Sponsor serwisu

Trudno mi to zrozumieć, ale część kibiców związanych z Lakers jest wręcz niezadowolonych z faktu przybycia Jamesa do LA. Ich niezadowolenie nie opiera się jednak na przesłankach sportowych – trudno zaprzeczyć temu, że LBJ przyczyni się do zwiększenia liczby zwycięstw w nadchodzącym sezonie jak żaden inny potencjalnie podpisany wolny agent. Malkontenci mają problem przede wszystkim z warstwą ‚ponadsportową’.

Organizacja o tak długiej i bogatej tradycji jak Lakers, jest traktowana z pewną estymą, wręcz nabożnością. Chociaż sam nie zaliczam się do fanatycznych kibiców, jest to dla mnie w pewien sposób zrozumiałe. Historia i tradycje klubu muszą być dla kibiców istotne. W jaki sposób jednak przyjście do Los Angeles LeBrona staje w sprzeczności z wyższymi wartościami? Mówi się o lojalności, oraz o… Kobe Bryancie.

Grupa kibiców Los Angeles Lakers oraz grupa fanów Kobe Bryanta to w dużej części pokrywające się ze sobą zbiory osób. Tak się składa, że duża część fanów Bryanta nie przepada za LeBronem Jamesem. Lata rywalizacji stworzyły antagonizmy, a imponująca kariera LeBrona przeszkadza fanom Bryanta w stawianiu swojego idola tuż za Michaelem Jordanem.

New York Times zrobił ciekawą rzecz i w czasie ligi letniej ich wysłannik zapytał kilkoro kibiców w koszulkach Lakers z numerem 24 o ich opinię na temat przybycia LeBrona. Część była nastawiona całkiem entuzjastycznie, ale spory odsetek pytanych kibiców był bardzo sceptyczny:

„Nawet nie wiem od czego zacząć. Czasami jest tak straszną panienką. Nie zrozum mnie źle, jest dobry. Może pomyślę o nim inaczej, jak zdobędzie dla nas tytuł.”

To tylko jedna z tego typu odpowiedzi. Cóż, fani Lakers przyzwyczajeni do twardego i bezwzględnego Kobe Bryanta mogą marudzić, bo za LeBronem ciągnęła się opinia boiskowego ‚narzekacza’. Poza tym w grę wchodzą okoliczności pojawienia się w Lakers Jamesa. Fani Jeziorowców przyzwyczajeni są do gwiazd takich jak Magic Johnson, czy właśnie Kobe, którzy całą karierę poświęcili grając w jednych barwach. James przychodzi do nich teraz w momencie, w którym udowodnił już praktycznie wszystko co miał do udowodnienia.

Naturalnie szanuję opinię każdego kibica, ale jest to dla mnie trudne do zrozumienia, co za tym idzie także do wytłumaczenia. W rozmowie z Richem Eisenem w programie Rich Eisen Show, odniosła się do tego tematu właścicielka Jeziorowców, Jeanie Buss:

„Oni nie są fanami Lakers, jeśli nie cieszą się ze sprowadzenia LeBrona Jamesa. Było trochę oburzenia i niepokoju – myślę, że to po prostu piewcy kłopotów, którzy tego wszystkiego nie rozumieją. Los Angeles na pewno będzie bardzo dumne z tego, jak LeBron będzie reprezentował drużynę Lakers i z pewnością go pokochają.”

Co ciekawe, Buss skomentowała także plotki o ewentualnym powrocie Kobe Bryanta, który rzekomo miałby chcieć pograć jeszcze z LeBronem:

„Kobe zawsze miał otwarte drzwi – może robić wszystko, co chce w organizacji Lakers. Myślę, że jego żona, Vanessa, zabiłaby mnie, gdybym miała coś takiego potwierdzić, ale tak jak powiedziałam – Kobe może robić co tylko zechce.”

Warto wspomnieć, że ta druga wypowiedź utrzymana była w dosyć humorystycznym tonie. Jak wynika z wypowiedzi Jeanie Buss, sam Kobe jest szczerze zadowolony z przybycia do Lakers LeBrona Jamesa – może jego fani powinni w tym przypadku podążyć za swoim idolem? Co do plotki o powrocie Kobe do grania – cóż, chyba nie chciałby aż tak upodabniać się do Jordana, żeby wracać z emerytury. Tym bardziej, że świetnie idzie mu na pozostałych polach działalności, tych pozasportowych. Jak wspomniał wyżej Eisen, Kobe dostał Oscara za film krótkometrażowy, jest zaangażowany w wiele różnych projektów, ale co najważniejsze, odnosi sukcesy finansowe. W 2014 roku na przykład, Kobe zainwestował w firmę BodyArmor 6 milionów dolarów. Dzisiaj jego 10% udziałów warte jest aż 200 milionów dolarów. KB#24 ewidentnie odnajduje się w biznesie.

Niestety, może to oznaczać, że jego powrót do Lakers nie nastąpi w najbliższym czasie. Nie mam nawet na myśli powrotu na parkiet, ale przynależności do struktur klubowych – Magic Johnson na przykład wrócił w roli generalnego managera. Jeanie Buss wspomniała, że stara się namówić Bryanta do zaangażowania się w życie klubu. Dla Jeziorowców byłby z tego na pewno spory pożytek. Warto zwrócić uwagę na to, jak dużo zmienia szanowana w środowisku postać Magica Johnsona, który nawiasem mówiąc, też nieźle odnajduje się w sferze biznesowej. Niestety, na powrót Kobe na łono Lakers się w najbliższym czasie nie zapowiada. Kibice Jeziorowców muszą więc cieszyć się tym, co mają… Czyli LeBronem w składzie. Naprawdę, doceńcie to, kibice 29 pozostałych zespołów Wam tego zazdroszczą.

Kopiuj link do schowka