Jak oni tankują

20/03/2017

Ostatnie kilkanaście meczów sezonu zasadniczego to zabawny okres, w trakcie którego prawie 1/3 ligi tylko udaje, że próbuje wygrywać. Nie dajemy się nabrać na ten blef i oceniamy jak idzie im tzw. tankowanie.

W chwili obecnej 22 drużyny albo znajdują się na pozycji premiowanej awansem do playoffs, albo mają do takiej pozycji stratę nie większą niż cztery mecze. Te drużyny powinny poważnie myśleć o post-season. Reszcie matematyczne szanse niewiele dają, a na pewno mniej niż wysoka pozycja w drafcie. Z tego grona należy usunąć Brooklyn Nets, którym jest wszystko jedno – ich pick idzie do Bostonu – i zostają nam następujące ekipy: New Orleans Pelicans, Minnesota Timberwolves, New York Knicks, Sacramento Kings, Philadelphia 76ers, Orlando Magic, Phoenix Suns, Los Angeles Lakers.

Oceńmy, w szkolnej skali, jak idzie im zwiększanie szans w loterii draftu.

New Orleans Pelicans (29-41). Teoretycznie ich pick przejmują Sacramento Kings, na mocy transferu DeMarcusa Cousinsa, ale do tego nie dojdzie, jeśli Pelikany w loterii draftu wylosują miejsce w pierwszej trójce. W tej chwili mają na to 2.4% szansy, ale gdyby znacznie obniżyli loty i spadli na przykład do dolnej piątki tabeli (mają raptem trzy zwycięstwa więcej niż okupujący 26 miejsce Sixers), te szanse wzrastają do ponad 10%, a to już sprawiłoby, że Vlade Divać trochę by się podczas loterii spocił. Niestety Pels za bardzo chcą pokazać, że eksperyment AD/DC ma sens, żeby walczyć o zwiększenie szans na zatrzymanie picku – wygrali 4 z ostatnich 5 meczów i chyba łudzą się jeszcze, że powlaczą o playoffs (4.5 meczu straty do ósmego miejsca). Ocena: 2=

Minnesota Timberwolves (28-41). Sezon na tankowanie załapał ich w rozkroku między playoffami i loterią i chyba już za późno na walkę o piłeczki pingpongowe. Jeśli KAT i Rubio pozostaną w meczowym składzie, to nawet aktualna trzymeczowa seria porażek nie może być uznana za próbę przeddraftowych notowań. Inna sprawa, że z taką ilością młodych talentów, kolejne wysokie picki nie są im już potrzebne, więc tę ocenę powinni mieć gdzieś. Ocena: 2

New York Knicks (27-42). Jeśli w ciągu najbliższych dni nie usłyszymy, że mający w tym sezonie pecha do drobnych urazów Kristaps Porzingis będzie odpoczywał do końca sezonu, stawiam im jedynkę, ale nie wierzę w aż takie kuszenie losu przez Knicks – zmniejszanie szans na pozyskanie nowego młodego talentu i zwiększanie szans na stratę przez poważną kontuzję już posiadanego młodego talentu byłoby idiotyzmem. Poza tym Knicks grają tak fatalnie, że nie muszą niczego więcej zmieniać, choć odpoczynek dla Carmelo i Rose’a byłby odświeżającym przejawem zdrowego rozsądku w Wielkim Jabłku, ale zacząć muszą o Porzingisa. Ocena: 3+

Sacramento Kings (27-43). Kings za DeMarcusa Cousinsa dostaną pick w końcówce loterii, albo nie dostaną nic jeśli Pelicansom przyfarci się w loterii. Na dodatek swój własny pick też mogą stracić na rzecz 76ers, którzy mają prawo do zamiany wyborów, jeśli Kings będą mieli szczęście w losowaniu i wylądują wyżej niż Philly. Ponieważ Królowie są obecnie w dolnej ósemce nie muszą się na szczęście martwić o całkowitą stratę miejsca w pierwszej rundzie draftu, która miałaby miejsce, gdyby przypadł im pick poza pierwszą dziesiątką – wówczas zabierają go Bulls. Reguły loterii draftu sprawiają, że obecnie szanse Sacto na wypadnięcie z top 10 równe są zero, gdyby jednak Buddy Hield, Willie Cauley-Stein i Skal Labissiere za bardzo się rozszaleli i dogonili Pelicans (dwa mecze straty na dzień dzisiejszy) lub nawet Hornets (30-39), pojawi się ryzyko (nawet 9% po przesunięciu się przed Charlotte). Na szczęście skoro duże minuty zaczął dostawać nawet Giorgios Papagiannis, chyba wiemy że tego Vlade już nie spieprzy. Ocena: 4

Philadelphia 76ers (26-43). O tankowaniu wiedzą wszystko, dlatego nie rozumiem, dlaczego jeszcze nie związali i zamknęli w szafie Dario Saricia. 3 wygrane w ostatnich 4 meczach? Sam Hinkie przewraca się na emeryturze. Ocena: 1

Orlando Magic (25-45). Szanuję 2-6 w ostatnich spotkaniach, ale obniżam ocenę o jeden stopień za piątkową wygraną nad rywalami w tankowaniu, Phoenix Suns. Ocena: 3

Phoenix Suns (22-48). Wyłączyli z gry na resztę sezonu Erica Bledsoe i Brandona Knighta. Tak to się robi. Ocena: 5.

Los Angeles Lakers (20-50). Na przymusowy urlop wysłali Luola Denga i Timo Mozgowa, ale to mniejsze osłabienie niż równoległy ruch Suns. Przed trade deadline pozbyli się jednak najlepszego strzelca, Lou Williamsa, co w tym konkursie na najszybsze pójście na dno, było jak sprawienie sobie cementowych butów. Lakers nie mają jednak innego wyjścia. Jeśli w loterii draftu nie wylosują wyboru w pierwszej trójce, ich pick w być może jednym z najlepszych draftów od lat przejdzie w ręce 76ers. Jako druga najgorsza ekipa ligi wciąż mają ponad 44% szansy na wypadnięcie za top 3, ale to ryzyko wzrośnie do 53% jeśli Jeziorowcy dadzą się doścignąć Słońcom. Fakt, że Lakers nie przetrzebili składu jeszcze mocniej musi się odbić na końcowej ocenie w tych okolicznościach. Ocena: 4+

Kopiuj link do schowka