Houston Rockets nie skończyli jeszcze offseason

18/08/2018
James Harden Ryan Anderson Rockets

Sezon się skończył, wolni agenci podpisali umowy, transfery zostały przeprowadzone. Prawda? Nie prawda! Zespoły wciąż mogą działać i korzystają z tego Rockets.

Najciekawszy okres offseason się już skończył, to fakt. Prawdę mówiąc, niedługo przejdziemy do zapowiedzi sezonu 2018/19, bo dużo się już w składach zespołów raczej nie zmieni. Nie oznacza to jednak, że nie zmieni się nic. Drużyny wciąż mają prawo do podpisywania wolnych agentów, oraz co najważniejsze, do przeprowadzania transferów. Houston Rockets, chcący nawiązać do zeszłorocznych sukcesów (a już najchętniej je przebić), starają się wykorzystać obie te możliwości.

Pamiętacie Bruno Caboclo? Wybrany w drafcie 2014 z 20. numerem Brazylijczyk miał świetne warunki i rzekomo ukryty talent. Mówiło się, że jest dwa lata, od bycia dobrym zawodnikiem za dwa lata. Wiecie co? Właśnie minęły te długo wyczekiwane cztery lata i Caboclo właśnie podpisał kontrakt z Houston Rockets. Jest to umowa ‚two-way’ – oznacza to, że docelowo zawodnik będzie grał w G-League, ale na niektóre mecze może być powoływany do składu meczowego Rockets.

Caboclo powinno to odpowiadać – do tej pory spędzał on większość czasu w G-League, gdzie notował średnio 14,4 punktu, 6,5 zbiórki 1,3 przechwytu i 1,4 bloku na mecz. Nieźle, ale kompletnie nie przełożyło się to nigdy na realia NBA. W lidze w przeciągu 4 lata rozegrał zaledwie 35 spotkań Tak czy inaczej, zawsze przyda się skrzydłowy na zapas, nawet jeśli nigdy nie stał się on rzeczywiście drugim Kevinem Durantem.

Bruno Caboclo nie jest jednak docelowym wzmocnieniem Rockets. Wciąż starają się oni jeszcze wykonać jakiś ruch. Cały czas głośno mówi się o tym, że próbują przehandlować kontrakt Ryana Andersona. Niestety, jest na to trochę za późno – głównym celem pozbycia się Andersona jest zrobienie sobie trochę miejsca w salary cap. Miejsce to przydałoby się w przypadku, gdyby jeszcze jakiś ciekawy wolny agent pozostawał na rynku.

Ryan Anderson jeszcze przez dwa sezony zarabiał będzie ponad 20 milionów dolarów rocznie. Znacznie łatwiej będzie przehandlować go za rok, kiedy będzie to schodzący kontrakt. Rockets jednak nie zrażają się tym i dzielnie próbują. Ostatnim poważnym kandydatem do przejęcia silnego skrzydłowego byli Miami Heat. Mieliby oni oddać Tylera bądź Jamesa Johnsona, a w zamian poza Ryanem Andersonem otrzymać jakiś pick w drafcie. Najnowsze doniesienia mówią jednak o tym, że Heat nie są jednak zainteresowani.

Czy uda się wymienić Andersona w najbliższym czasie? Będzie ciężko, jednak nie należy wątpić w to, że skład Rockets w drodze do playoffów jeszcze się trochę pozmienia. Warto przypomnieć sobie zeszłoroczne wzmocnienia, których dokonano w trakcie sezonu. Joe Johnson, czy choćby Gerald Green, okazały się to bardzo dobre wzmocnienia. Daryl Morey nie zwykł siedzieć bezczynnie i jeśli zauważy on możliwość wzmocnienia zespołu, zrobi to – niezależnie od tego, na jakim etapie sezonu jesteśmy.

 

Kopiuj link do schowka