Hot Seat – Który z trenerów straci pracę jako następny?

30/10/2018
Russell Westbrook Billy Donovan

Cleveland Cavaliers są pierwszym zespołem, który zwolnił w tym sezonie trenera. Można przypuszczać, że niedługo cierpliwość straci więcej ekip – kto siedzi na gorącym krześle?

Cavs pozostają jedynym zespołem, który nie odniósł jeszcze zwycięstwa w sezonie 2018/19. Z bilansem 0-6 szorują po ligowym dnie i ciężko dostrzec jakieś perspektywy na poprawę sytuacji – wszak oprócz LeBrona i Tyronne’a Lue zespół na jakiś czas opuścił też Kevin Love. Czy słabe wyniki są winą trenera? Trudno to jednoznacznie określić, ale w związku ze swoją funkcją bierze on pewną odpowiedzialność za to, co dziej się na parkiecie. Poza tym, z czysto pragmatycznego punktu widzenia, trenera jest najłatwiej zmienić.

Nie wykluczone więc, że zarząd któregoś zespołu poirytowany słabym bilansem sięgnie po ten drastyczny środek i w nadziei na zmianę na lepsze wymieni szkoleniowca. Wbrew pozorom, wcale nie ma tak wielu zespołów, które mogą się pokusić o takie rozwiązanie.

Co oczywiste, w kontekście szkoleniowców zagrożonych zwolnieniem przyjrzymy się zespołom ze słabymi bilansami. Duża część z tych ekip jednak z dużym prawdopodobieństwem nie zwolni trenerów. W końcu czy tacy Knicks i Suns, którzy co prawda mają słabe wyniki, powinni zwalniać dopiero co zatrudnionych trenerów? Przecież nikt nie liczył na to, że Fizdale czy Kokoszkow już w pierwszym sezonie będą wygrywać. Poza tym rozczarowująco słabym bilansem legitymuje się Houston Rockets – czy ktoś jednak wierzy, że Mike D’Antoni może teraz stracić pracę? Ten D’Antoni, który stworzył system, który był w stanie realnie zagrozić GSW w ubiegłym sezonie.  Zarząd szybciej będzie skory do poszukania nowych graczy.

źródło:YouTube/House of Highlights

Realnie zagrożonych trenerów można więc zliczyć na palcach jednej ręki. Nie pierwszy raz można wskazać na Freda Hoiberga, jednak jego zespół zmaga się z wieloma kontuzjami, a zarząd chyba mu mimo wszystko ufa. W internecie widać też głosy, że rozczarowujący start Lakers może się odbić na Luke’u Waltonie – takie gwałtowne ruchy nie są chyba jednak potrzebne w LA. Pozostaje więc dwóch szkoleniowców, których zespoły grają słabo i dla których ciężko szukać szans na poprawę. Billy Donovan i Scott Brooks.

Zarówno Thunder jak i Wizards zaczęli sezon zdecydowanie poniżej oczekiwań – braku zwycięstw trudno jednak upatrywać w słabszej formie poszczególnych zawodników. Te zespoły są po prostu skonstruowane w taki sposób, że nie są w stanie zagrażać rywalom. Być może więc w głowie któregoś z managerów zrodzi się myśl, że nowy trener byłby w stanie lepiej to poukładać.

Prawdopodobnie nie będzie to zarząd Wizards – przynajmniej nie w najbliższym czasie. Zgodnie z doniesieniami Chrisa Haynesa z Yahoo Sports, Scott Brooks nie musi się obawiać o swoją posadę pomimo fatalnego startu sezonu. Ogromnym problemem Wizards jest atmosfera w szatni – być może nowy trener, który byłby w stanie unormować relacje akurat zdałby egzamin. Ale zaczekajmy, może Stołeczni zaczną grać lepiej – w tym tygodniu swój debiut w barwach Wizards ma zaliczyć Dwight Howard. Wtedy atmosfera na pewno się poprawi.

Z wszystkich tych przemyśleń wyłania się wniosek, że to Billy Donovan może się najbardziej obawiać o swoją posadę. Jeśli ma się w zespole dwóch All-Starów i nie jest się w stanie wygrać prawie żadnego spotkania, to coś jest ewidentnie nie tak. Być może należałoby poszukać nowych rozwiązań taktycznych by poprawić choć trochę kulejącą ofensywę. Z drugiej jednak strony nie zazdroszczę Donovanovi ani żadnemu jego potencjalnemu następcy – ułożenie sprawnej ofensywy z Russella Westbrooka i grupy nie rzucających graczy to jak układanie domku z kart na włączonej pralce – niskie szanse powodzenia.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Kopiuj link do schowka