Hot hot HOT 2

22/02/2017

Trade deadline już jutro, więc mam kilka nowych myśli. O lidze i Pistons.

Pistons tradycyjnie trochę niżej, za 1380 słów jak już się pomądrzę o innych teamach. (Od punktu 4. )

  1. Wszyscy patrzą na Boston, co zrobią z pickiem. Czemu handlują, czy handlują i za kogo? Myślę że powinni byli dać ten pick za Boogiego… i sam teraz na ich miejscu też bym nim handlował. Czemu? To prosta kalkulacja ryzyka:
    A. Pick nr 1 w drafcie ma największą wartość w noc draftu. To wtedy padają te wszystkie szalone oferty i to wtedy ktoś mógłby nawet dopłacić do gwiazdy, żeby tylko go przejąć. Czyli Ainge nie powinien handlować teraz pickiem.
    B. Boston ma właściwie zagwarantowane 1 miejsce przed loterią draftu. Czyli Ainge nie powinien handlować teraz pickiem.
    C. Nawet pierwsze miejsce przed loterią daje tylko 25% szans na wybór z numerem pierwszym. Czyli Ainge powinien handlować pickiem.
    D. Ta klasa draftu jest tak mocna, że nawet pick 3-4 powinien dać franchise playera. Numer 1 przed loterią daje 25% szans na pierwsze miejsce, 46,5% szans na miejsce w Top2, 64,3% szans na miejsce w Top3 i 100% na miejsce w Top4. Czyli to czy powinien handlować zależy tylko i wyłącznie od oceny talentu w tym drafcie przez Ainge’a.
    E. Statystycznie, jeśli Danny uważa, że Butler/George/ktokolwiek ma lepszą przyszłość od 3 najlepszego gracza w drafcie, powinien handlować pickiem. Jeśli nie, lepiej żeby go trzymał.
    F. Statystyka to nie wszystko. W tej lidze liczy się ten super-top talent. Żeby ją wygrać właściwie musisz mieć jednego z 5-7 najlepszych graczy w lidze. Warto podjąć skalkulowane ryzyko, żeby przechwycić kogoś z takim potencjałem. Myślę, że 75% ryzyko nie wybrania Fultza jest zbyt duże, żeby zostać z tym pickiem. ALE jeśli Ainge ocenia, że Dennis Smith Jr lub Lonzo Ball mają Top7 potencjał w lidze, co powoduje, że 1 numer przed loterią daje już 46,5% szans na wybór w drafcie, warto zaryzykować. Jeśli Ainge ocenia że wszyscy 3 mają szansę być kiedyś Top7, to wręcz TRZEBA zaryzykować… jeśli w grę nie wchodzą dodatkowe okoliczności.
    G. Ale w grę wchodzą dodatkowe okoliczności. Po pierwsze każdy młody gracz to ryzyko, ile by nie miał talentu, nie wiesz jak się wpasuje w drużynę, jak szybko będzie się rozwijał i czy mu nie odpierdoli sodóweczka jak trafi do NBA i zobaczy $$$, armię klakierów i chętnych dup. To jednak tylko ta mniejsza okoliczność, mniejszy problem z punktu widzenia Bostonu.
    H. Wszyscy trzej gracze z topu tego draftu, którzy mogą mieć szansę kiedyś być top7 ligi to rozgrywający (nie wydaje mi się żeby Josh Jackson i Jason Tatum, jak bym ich osobiście nie lubił, mieli taki potencjał). Boston już ma Top15 gracza ligi, który jest rozgrywającym. Po co brać gościa, którego maksymalny potencjał jest tylko niewiele wyżej niż kogoś kogo już masz, a wzięcie go będzie się z nim kłóciło? A wzięcie Jacksona i Tatuma to jeszcze większe ryzyko, obaj prawdopodobnie nigdy nie będą lepsi niż Butler i George.
    I. Bazując na wszystkim powyżej, osobiście bym na miejscu Bostonu dealował tym pickiem teraz. To wynika z mojej oceny ryzyka. Chciałem tylko pokazać jak trudna to jest decyzja.
    J. Biorąc pod uwagę wszystko powyższe, na miejscu Detroit oddałbym Drummonda za ten pick w 3 sekundy. To też wynika z mojej oceny ryzyka. Jestem przekonany, że wszyscy 3 rozgrywający z czubu draftu mają większy potencjał od niego, a nawet Josh Jackson i Jason Tatum mogą być w przyszłości overall lepszymi graczami NBA.
  2. Lakers.
    Mam wrażenie, że właśnie na własne życzenie zanurzyli się jeszcze głębiej w szambo. Gdyby tylko Clippers byli lepiej zarządzani, moglibyśmy mówić o stałej zamianie ról. Problem tylko w tym, że duet Ballmer – Doc jest tylko trochę mniej scary dla fanów co Jeannie – Magic. Ale do Lakers.
    Magic, co już wie każdy i jego mama, zasłynął na Twitterze z publikowania oczywistych oczywistości. To jest do przełknięcia. Połowa z nas tak robi. Kłopot w tym, że często jako te oczywistości publikuje też jakieś monstrualne bzdury. Ile razy też wyrazi cokolwiek zbliżonego własnej opinii, nie zwykłą oczywistość, jest to po prostu głupie. Z jego TT i z publicznych wypowiedzi, rysuje się obraz gościa, który nie rozumie współczesnej NBA i który chce w niej działać tylko i wyłącznie dla zaspokojenia swojego ego. Można przypomnieć choćby to, że był dużym fanem Byrona Scotta w Lakers i krytykował oddawanie wielu trójek przez zespół. To, w jaki sposób przejął władzę w Los Angeles dopełnia tego obrazu. Gość wkręcił się na stołek przez serce (łóżko?) porzuconej kobiety. To jeden z najprostszych i najbardziej żenujących sposobów na załatwienie czegoś, być obok kiedy bogata i podstarzała kobieta potrzebuje oparcia. Po takich zachowaniach poznaje się hieny. Magic jest hieną. To, że Magic jeszcze jako doradca postanowił się spotkać z Mitchem i Jimem dopiero po All Starze, przez co zaprzepaścił szansę na Boogiego to kolejny żart. To, że na tym spotkaniu Jeannie wywaliła braciszka i jednego z najlepszych GMów w lidze, po to że Johnson mógł przejąć pełnię władzy w organizacji to karykatura. Myślę, że w tym momencie każdy ma moralne prawo jechać Magica i nabijać się z Lakers, dopóki swoimi działaniami nie zamkną nam mord.
    Trzeba przyznać, że zaczęło się nieźle. Zdealowanie Lou Williamsa (na obecnym rynku, o tym zaraz) za pick w 1 rundzie i Brewera to ok ruch. 1 runda to duża wartość w tym roku. ALE. Czemu Magic nie poczekał do jutra z oddawaniem go? Czy gdyby kluby przycisnęła desperacja, to nie poprawiłyby swoich ofert? Czy Wizards nie oddaliby swojej pierwszej rundy? Czy zdesperowany Jordan nie oddałby pierwszej rundy Charlotte żeby gonić za PO? Tego Magic się już nie dowie, a wątpię żeby Rockets wycofali ofertę gdyby jej od razu nie przyjął. Można powiedzieć, że stare wygi, złodziejscy GMowscy weterani już zaczęli się kręcić wokół Lakers. Pierwszy był Morey ale on tylko zabrał Johnsonowi portfel i jeszcze po gentelmeńsku oddał dokumenty.
    Kto mu okradnie dom?
    Mam dwa typy:
    Pierwszy to Larry Bird. Żartowałem nawet na Twitterze:

    Larry jest tak dużo mądrzejszym działaczem niż Jordan i Magic i ma taką potrzebę rywalizacji, że wierzę, że już próbował opierdolić Jordana, tylko Michael się szczęśliwie obronił i, że spróbuje zrobić to samo z Magiciem, tylko mu się uda. Może jeszcze nie w tym sezonie, ale latem na miejscu Johnsona gdzieś bym się schował.
    Drugi typ jest zbiorczy. To GMowie mający przestarzałych centrów.
    Właściciele Vucevica, Monroe, Valanciunasa i Okafora, prawdopodobnie koczują pod halą Lakers gotowi wepchnąć im swój towar. Podejrzewam, że SVG, mimo, że Dre nie gra tyłem do kosza, też dzwonił już do Los Angeles pytając ile picków i młodego talentu są gotowi oddać. Jestem wręcz pewien, że Magic wdepnie w jakiegoś oldskulowo nie pasującego do ligi centra i stawiam, że to może być ostatecznie Okafor.
    Nie zasłaniajmy też Magica Pelinką. Wzięcie doświadczonego agenta jako GMa to niezły ruch. Wcześniejszy atak na Boba Myersa to też był dobry pomysł, choć zupełnie nierealny. Mam zresztą wrażenie, że nowa era Lakers to będzie kombinacja pomysłów złych i nierealnych. Ale do Pelinki. Może on i był dobrym agentem i jest w lidze otrzaskany, ale siedzenie po drugiej stronie stołu to zupełnie inna zabawa i wymaga dużo szerszego spojrzenia. To raz. Nie będzie samodzielny, Magic już jakiś czas temu mówił, że chce pociągać za sznurki. To czyni z Pelinki właściwie doradcę, nie normalnego GMa. To dwa. Trzy to fakt, że ego Magica nie pozwoli mu decydować byle agencikowi, myślę, że jak sie na coś uprze, Pan Pelinka będzie mógł tylko się z uśmiechem zgodzić. Szerokim uśmiechem, bo szeroki uśmiech do złej gry to teraz będzie znak firmowy Lakers.

    1. Trade Boogiego zepsuł rynek. To dość śmieszne, ale myślę że całkiem prawdziwe. Ramona Shelburne raportowała już, że drużyny nagle stały się dużo bardziej skąpe niż wcześniej. No bo jak to, oddać za role playera pakiet lepszy niż Pelicans oddali za Cousinsa? Trochę głupio, nie? A warto przypomnieć, dzień później, że Nowy Orlean za DeMarcusa dał pierdolonego Buddy’ego Hielda i pick z okolic 15 miejsca. Tacy Nuggets pewnie żądają więcej za Gallo na kończącym się kontrakcie, ale teraz trudno to oferować. To może spowodować, że bomby zaczną się sypać dopiero tuż przed deadlinem, wtedy GMom przestaje być głupio.

    PISTONS

    1. Woj twierdzi, że aktywnie handlują KCP. To żadne zaskoczenie. Typowałem jeszcze przed sezonem, że jeśli nie przedłuży od razu mogą go oddać do trade deadline. Ostatnio miałem o tym dłuższy fragment. Przypomnijmy – nie chcesz negocjować z Richem Paulem i nie chcesz dawać maksa KCP. Do tego masz na głowie takie teamy jak Nets, co do których wczoraj w podcaście Lowe’a ze Steinem, Panowie sobie żartowali o tym ile zajmie im złożenie Kentaviousowi maksymalnej oferty po północy pierwszego lipca. 5 sekund? 10? 5 minut? Raczej nie więcej. To jednak nie wyswobodzi Pistons z objęć Paula, bo ten będzie chciał dla swojego klienta 5 letniego maksa, nie 4 letniego, a oferty Nets będzie używał tylko jako straszaka. Stąd dealowanie KCP. Myślę, że dodatkowym impulsem jest Tak-Wiem-Że-W-Niego-Zwątpiłeś-Stanley-Johnson. Mam wrażenie, że Detroit postrzega go obecnie bardziej jako SG niż SF.
      Sam w sobie pomysł nie jest taki zły, ma on na rynku teraz prawdopodobnie sporą wartość. Ciekaw jestem co Pistons mogą za niego efektywnie wyciągnąć. Czy parując go z Morrisem, mogliby wymienić go za McColluma? Czy dokładając go do Drummonda, mogą spróbować wyjąć Butlera lub Paula George? Czy może, okaże się, że nikt nie chce nawet za niego dać wysokiego picku? Pewnie dokładnie to sprawdza w tym momencie SVG. Nawet z groźbą negocjacji z jego agentem nad głową, Pistons tanio KCP nie puszczą, to w końcu ulubieniec Stana.
    2. Kogo mogą wyjąć za KCP Pistons?
      Jak napisałem wyżej, nie mam pojęcia:
      A. Deal KCP + Morris za CJa McColluma, wygląda na nierówny, biorąc pod uwagę gwiazdorski potencjał CJa. Sama idea ma sens – Blazers nie wygrają mistrzostwa mając na obwodzie dwie takie defensywne dziury jak Lillard i McCollum – ale myślę, że Pistons musieliby tu dołożyć pick, a myślę że Stan za bardzo lubi swojego gracza, żeby to zrobić.
      B. Deale Drummond + KCP za George’a lub Butlera. To coś co na pewno trzeba sprawdzić. Myślę że nie przejdą, ale jeśli Detroit miałoby oferować swoich dwóch najbardziej utalentowanych graczy w jednej paczce, to pewnie będzie ich oferowało za wielkie gwiazdy. Myk w tym, że to Bulls i Pacers mogą nie cenić tych graczy tak wysoko jak my i SVG.
      C. Deale łączone. Jeśli SVG dogada np wymianę Drummonda z Celtics (mało realne), to sekundę później może zaproponować KCP za centra, do Toronto, na Brooklyn, do Philadelphii (za Noela) lub nawet z pickiem do Miami. Pierwsze 3 opcje mi się podobają mało do średnio (Brook i Noel słabo zbierają, Valanciunas ma podobne problemy z energią co Drummond), ale 4, jeśli Heat idą w przebudowę, której Hassan nie chce być częścią już wygląda rozsądnie.
      D. Deal ala A, atak za obronę, ale w mniejszej skali. Orlando może chcieć tu oddać Evana Fourniera. Jazz Rodneya Hooda. Denver paczkę graczy zawierającą Gallo lub Jamala Murraya. Minnesota może pójść na deal KCP – LaVine. Lakers mogliby oddać pewnie Clarksona, ale to za mało (a DAR za dużo, ale kurwa, to Magic, zapytajmy).
      E. Deale KCP za weterana. Trzy kandydatury tutaj to Danny Green i pick Spurs, Wesley Matthews (raczej bez picku) lub Eric Bledsoe (jeśli Suns uwierzą że KCP może w przyszłości trochę kreować, a Booker bardzo i zrobią eksperyment grając Booker-KCP).
    3. Reggie Jackson jest oferowany wszędzie, za wszystko. Fajnie.
      Szkoda tylko, że ciągle najbardziej realny deal to ten za Ricky’ego Rubio. Ostatnio wyświetlił sie w formie RR do Pistons, RJ do Knicks, Rose do Wolves. Wszystko ok, tylko nawet w przypadku dealu RJ-RR, fani obu drużyn uważali, że druga strona powinna dołożyć pick. W przypadku trójstronnej wymiany, Wolves pewnie chcieliby Zingisa za przejęcie Rose’a, a Pistons pick Knicks. Oczywiście to żarty, ale… po co Rubio Pistons? Przecież i tak taktyka na Detroit to krok w tył. Przy RR, drużyny po prostu staną 5 ludźmi jedną nogą w paint. Postawią fuckin wall. To się nie klei.
    4. Andre Drummond jest w środku gorących plotek.
      Cóż, to następny po KCP, którego SVG chętnie odda drogo, a bardzo niechętnie tanio. Ostatnio pisałem czemu.
      Takim oddaniem drogo, byłby deal z Celtics. W ogólnym założeniu miałby on polegać na oddaniu Dre za pick Nets 2017. Szczegóły są różne, zależnie od wersji Celtics dokładali Crowdera lub Browna, a Pistons Morrisa lub jakieś gówno. To nie istotne. Zabawnie za to było patrzeć, jak w pewnym momencie Dre strollował twitter tą sekwencją
      Oczka
      Twitter już prawie, że stwierdził, że Drummond jest w Bostonie. Takie czasy. Myślę, że deal ma sens dla obu stron. Jako fan Pistons brałbym go z pocałowaniem ręki. Napisałem wyżej co sądzę o picku Nets. Cały mój problem leży w tym, że mam wrażenie, że to Celtics nie są tu zbyt entuzjastycznie do niego nastawieni.
    5. Panuje coraz silniejsze przekonanie, że Pistons do trade deadline przesuną kogoś z trójki KCP, Dre, Reggie. Management Detroit podobno jest jednym z najbardziej agresywnych na rynku. I bardzo dobrze. Stan poczuł, że trzeba rozpierdolić ten burdel, a patrząc na jego historię, nie boi się odważnych ruchów. Trzeba tylko trzymać kciuki żeby nie zrobił w panice czegoś desperackiego, co tylko pogorszy sytuację Detroit. W takiej pozycji w jakiej są obecnie Pistons, bardzo łatwo zrobić coś głupiego, a trudno coś co wrzuci cię poziom wyżej. Pozostaje tylko mu zaufać.
      Sam bardzo mocno trzymam kciuki za duży deal z udziałem Detroit Pistons i szczerze mówiąc będę mocno rozczarowany jeśli nic się nie wydarzy… i wtedy tym mocniej będę czekał na draft, bo stawiam, że przyszły sezon, zespół z Motown zacznie z innym trzonem niż obecnie.
      In Stan we trust.

Kopiuj link do schowka