Harden: McHale to klaun

08/10/2017
McHale kontra Harden Bob Levey/Getty Images

James Harden w ostatniej wypowiedzi stwierdził, że jego były trener i jeden z najwybitniejszych silnych skrzydłowych w historii ligi Kevin McHale, to klaun. Taką opinię lider Houston wyraził po tym, jak McHale podał w wątpliwość jego umiejętności przywódcze.

Całą sytuację rozpoczął były trener Rockets, który w piątkowym panelu NBA TV rzeczywiście zarzucił Hardenowi, iż nie sprawdza się jako lider, więc dobrze dla zespołu, że pojawił się CP3:

Sponsor serwisu

„James widzi wszelkie możliwości podania, robi wszystko na boisku, ale James nie jest liderem. Próbował być liderem w zeszłym sezonie, próbował robić te wszystkie potrzebne rzeczy. Myślę, że Chris Paul pomoże mu w powrocie do jego roli, czyli po prostu rzucania i grania w swoim naturalnym stylu.”

To nie wszystko. McHale poruszył bowiem również kwestię szatni i podążania za głosem lidera. Według niego Harden tutaj szczególnie zawodził, zwłaszcza ze względu na jego obronę:

„W każdym zespole jest ktoś kto ma posłuch. W każdym zespole musisz mieć kogoś, kogo ludzie słuchają, gdy się odezwie. Na przykład, gdyby James powiedział Ci: „Musisz lepiej grać w obronie”, posłuchałbyś go? Przechodziłem przez to. Wierz mi, wszyscy w szatni to robili.Kiedy on wspominał o obronie, cała szatnia w ciszy zwieszała głowę.”

Trudno nie przyznać Kevinowi chociaż odrobiny racji. Harden jest znany ze swej tragicznej obrony, która najczęściej wynika z braku chęci i zaangażowania. Z drugiej jednak strony to super gwiazda, dzięki której Rockets zaczęli na poważnie liczyć się i na rynku transferowym i w playoffs. Dlatego sam James nie przebierał w słowach, kiedy został zapytany o zdanie na ten temat:

„To klaun, szczerze mówiąc. Zrobiłem wszystko o co mnie poprosił. Próbowałem prowadzić ten zespół od momentu, w którym postawiłem stopę w Houston. Bycie na wizji i umniejszanie mojej roli w momencie w którym nigdy nie nauczył mnie niczego o byciu liderem…”

„Ale wykonałem świetną pracą. Cała organizacja, trenerzy, zapytaj kogokolwiek z tych gości i powiedzą, że pracowałem niezwykle ciężko by być lepszym jako zawodnik oczywiście, ale także jako lider. Pojawienie się na wizji i bagatelizowanie mojego nazwiska, pokazuje jego charakter. Tak się nie robi. To pokazuje jakim on jest człowiekiem.”

McHale został trenerem w Houston w sezonie 2011-12, gdy liderami zespołu byli Kyle Lowry, Kevin Martin i Luis Scola. Następnie regularnie poprawiał wyniki zespołu z Teksasu, a w czwartym wspólnym roku awansował z drużyną do Finałów Konferencji, po czym został wyrzucony ze stanowiska, po zaledwie 11 meczach nowej kampanii. Dodatkowo, miało to miejsce zaraz po podpisaniu nowej czteroletniej umowy z drużyną. Harden zgadza się z dziennikarzem, że powodem tego ataku jest zwolnienie Kevina z funkcji szkoleniowca Rockets:

„Na pewno ma to związek. Ale ja nie miałem nic wspólnego z jego zwolnieniem. Jestem tu po prostu, aby wykonywać swoją prace, rywalizować na najwyższym możliwym poziomie każdego dnia.”

Swoje trzy grosze dorzucił także obecny trener Rockets Mike D’Antoni, który, co zrozumiałe, stanął po stronie swojego lidera:

„Wszystko co mogę powiedzieć, to są jedynie moje doświadczenia, a w nich James był niewiarygodnym zawodnikiem. Oczywiście, dostałem tytuł Coach of The Year, dzięki niemu i pozostałym 10 graczom w składzie. Był świetny w każdej kwestii o jaką go poprosiłem. Prosiłem, żeby był rozgrywającym. Prosiłem, o dobrą komunikację w obronie. Poprosiłem go o wiele rzeczy, a on reagował wspaniale. Mieliśmy świetną chemię. Jest pierwszym, który zbiera chłopaków razem w wakacje, albo zabiera gdzieś na miasto w trakcie sezonu, żeby wzmocnić więzi. Więc nie zauważam tego [braku liderowania]. Według mnie jest genialny.”

McHale znany jest z tego, że ma swoją opinię, o którą zapytany, nie boi się wyrazić. Dodatkowo, za jego zdaniem przemawia więcej faktów, niż przeciwko. Harden bowiem pokazał w Finałach 2012, ale także w starciach ze Spurs w 2017 roku, że pod presją nie zawsze potrafi się odnaleźć. Jednocześnie, to jest zawodnik, który już dwukrotnie przegrał MVP dosłownie o włos i przy odrobinie szczęścia, miałby już dwie statuetki dla najlepszego gracza w lidze, zatem nie jest byle kim. Mimo wszystko uważam, że nazywanie osoby takiej jak McHale, w dodatku w tak błahej sprawie, klaunem, jest trochę przesadą. Najlepszą odpowiedzią dla Jamesa powinna być wybitna gra w tym sezonie, a nie przepychanki medialne.

Kopiuj link do schowka