Gentry zostaje w Pelicans, Holiday: Czas zabłysnąć

24/04/2018
Holiday Gentry

New Orleans Pelicans w końcu prezentują się jak naprawdę dobra drużyna – duża w tym zasługa nie tylko samych graczy, ale też trenera Alvina Gentry’ego

Przez ostatnie lata Alvin Gentry nie uchodził za jednego z najlepszych trenerów w lidze. Częściej mówiło się o jego wątpliwych decyzjach boiskowych niż dobrej pracy w Nowym Orleanie. Powiedzmy sobie jednak szczerze – Gentry nigdy nie miał w Pelicans najlepszego personelu. Nawet teraz nie jest na tym polu najlepiej – brakuje skrzydłowych, w składzie jest dwóch nominalnych rozgrywających z aspiracjami na pierwszą piątkę i dwóch gwiazdorskich centrów, którzy – jak się okazuje z perspektywy czasu – nie najlepiej spisywali się razem.

Dziś jednak, już bez DeMarcusa Cousinsa (co wbrew pozorom sporo pomogło trenerowi), Alvin Gentry przygotował zespół do gry tak dobrze, że jako najniżej rozstawiona w historii drużyna dokonali oni sweepu na bezradnych Blazers. Zarząd musi być z tej eksplozji formy zadowolony. Wyrazem tego jest fakt, że ogłosili oni już oficjalnie, że podejmą opcję w kontrakcie Alvina Gentry’ego na przyszły sezon. Co ciekawe, klub poinformował o tym trenera jeszcze przed rozpoczęciem pierwszej rundy.

Sponsor serwisu

Gentry ma już 30 lat doświadczenia w sztabach trenerskich wielu zespołów NBA. Szkoleniowcem Pelicans jest od 2015 roku. Wprowadził zespół do drugiej rundy po 10 latach przerwy. Ostatnio udało im się to w 2008 jeszcze z Chrisem Paulem w składzie i z Szerszeniem a nie Pelikanem w nazwie.

Z pozostania w drużynie trenera Gentry’ego z pewnością zadowoleni są zawodnicy, którzy pod wodzą szkoleniowca grają tak dobrą koszykówkę. No, może Rajon Rondo nie jest jeszcze tak zachwycony, bo nie ma  on kontraktu na przyszły sezon i nie wiadomo, czy zostanie. Możliwe, że będzie chciał zostać. Zawodnikiem, którego przywrócił jednak w tym sezonie do życia jest Jrue Holiday, który kontrakt z Pelikanami ma aż do 2021 roku.

Gentry zmienił kompetencje boiskowe Holiday’a. Przestał być on rozgrywającym – w tej roli nigdy chyba nie czuł się naturalnie. Jest teraz przede wszystkim obrońcą, w czym pomagają mu jego warunki fizyczne. W ofensywie jest raczej dwójką, a nie jedynką. Kiedy już dostaje piłkę, nie musi zawsze rozgrywać, bo ma obok siebie Rondo. Częściej szuka izolacji, w których może zepchnąć pod kosz często niższych i słabszych fizycznie przeciwników. Działa to bardzo dobrze.

Podstawowym zwycięstwem Holiday’a jest jednak to, że jest zdrowy – po raz pierwszy od sezonu 2012/13 (kiedy był All-Starem) udało mu się rozegrać około 80 spotkań w sezonie. Często opuszczał spotkania z powodu urazów, choć w ubiegłym sezonie opuścił trochę meczów z powodu problemów zdrowotnych swojej żony, która była w tym czasie w zaawansowanej ciąży. Teraz jednak wszystko jest już w porządku, a Holiday jest zmotywowany do działania:

„Ostatnie kilka lat było dosyć ciężkich dla mnie i mojej rodziny, ale możliwość bycia teraz w takim momencie to prawdziwe błogosławieństwo. Z moją rodziną już wszystko w porządku, więc wydaje mi się, że to tak jakby mój moment, żeby zabłysnąć. Cóż, mam masę wsparcia. Jest tu Anthony [Davis], jest tu Rajon [Rondo], Niko [Mirotic] gra ostatnio świetnie. Sprawiają, że gra jest dla mnie znacznie prostsza.”

„Naprawdę robię swoją robotę i czuję się, jakbym ją robił już od dłuższego czasu. Oczywiście, miałem trochę kontuzji tu i ówdzie, ale wydaje mi się, że zawsze broniłem dobrze, z czego jestem dumny, no i zawsze zdobywałem punkty całkiem nieźle. Teraz na tej wielkiej scenie, kiedy świat na ciebie patrzy, (…) to tylko potęguje te uczucia.”

Kopiuj link do schowka