Geneza sukcesu Mike’a D’Antoni
Mike D'Antoni/ fot. Flickr

Kwiecień 20th, 2017

Sezon zasadniczy się skończył, więc nagrody za tę fazę rozgrywek zostały już rozdane. To znaczy, nie zostały jeszcze rozdane, ale laureaci zostali wytypowani. To dosyć pokręcone, bo pewnie dużo wcześniej dostaniemy przecieki, na temat tego, kto otrzyma jaką nagrodę. Inna sprawa, że pewnie się tego trochę w niektórych przypadkach domyślamy. Na przykład tego, że treneem roku prawdopodobnie zostanie Mike D’Antoni.

Szkoleniowiec Houston Rockets i jego zespół jest jedną z większych historii sezonu regularnego. Nie od początku jednak wiadomo było, jak potoczy się ta historia. Sam D’Antoni wspomina o tym w rozmowie z Ramoną Shelburne z portalu ESPN:


Wiedziałem, że lubią grać w taki sposób, jaki ja lubię, ale nie znałem ich. Nie znałem jamesa Hardena ani reszty chłopaków z drużyny. Więc zawsze jest ten moment zastanowienia – czy to będzie pasować? Czy zadziała? Czy James [Harden] zaakceptuje rolę rozgrywającego? Czy Pat [Beverley] zaakceptuje bycie dwójką? Czy Eric Gordon nie będzie miał problemu z wchodzeniem z ławki? To są właśnie te elementy, które sprawiają problem w trenowaniu zespołu. Kiedy jednak wszyscy mówią ‚tak, jest super’, to wszystko zaczyna działać zaskakująco szybko. To naprawdę było dosyć proste.”


Zwłaszcza kwestia Hardena jest przez D’Antoniego poruszana – uważa on, że Harden od zawsze powinien był grać rozgrywającego:


Nigdy nie wziąłbym tej pracy gdyby James zareagował w stylu ‚nie, nie będę rozgrywającym’. Był na to bardzo otwarty i nie zajęło to dużo czasu. Wystarczyło obejrzeć nagrania i podyskutować z nim o tym. On jest chętny żeby spróbować wszystkiego, co może pozwolić wygrywać. (…) Spędzał mnóstwo czasu bez piłki, marnując mnóstwo energii, żeby ją pozyskać. Co przez to przechodzić? Wystarczy mu ją po prostu dać.”


Szkoleniowiec Rakiet nie omieszkał też skomentować faktu, że w Lakers wprowadzenie filozofii gry kompletnie nie wypaliło:


Mieliśmy mnóstwo kontuzji, a na dodatek ludzie byli bardzo przywiązani do swoich ról. Mówili po prostu ‚sorry, nie jestem tego typu graczem, to nie zdziała’. Ale cóż, życie toczy się dalej – trzeba dalej trenować, uczyć się i mieć nadzieję, że będzie tylko lepiej?”


Czy jednak w obliczu prawdopodobnej nagrody Coach of the Year, trener D’Antoni rzeczywiście wierzy, że będzie lepiej?


Większość trenerów wygrywa tę nagrodę, bo osiągnęli więcej niż zakładano. Dlatego tak często zdobywcy tego wyróżnienia są zwalniani już w następnym sezonie. Pokazujesz więcej niż oczekiwano, a potem wracasz do właściwego poziomu.”