Finały NBA 1992 – Jordan for three!

22/09/2018
Michael Jordan

Na przestrzeni kilkudziesięciu lat w finałach NBA rywalizowały dziesiątki najlepszych strzelców w historii. Mimo to, nikomu w dziejach ligi nie udało się zdobyć 35 lub więcej punktów w połowie meczu. Sztuki tej dokonał tylko jeden zawodnik w meczu numer jeden finałów 1992 roku – Michael Jordan. Jego Bulls potwierdzili swoją dominację w lidze kolejnym sukcesem.

Po zdobyciu pierwszego mistrzostwa NBA w historii klubu, Bulls stawiani byli w roli głównych faworytów do ponownego zwycięstwa w finałach. Potwierdził to sezon zasadniczy 1991-92, w którym Bulls wygrali 67 z 82 spotkań, a Michael Jordan otrzymał trzecią statuetkę MVP w karierze. Został tym samym szóstym graczem w historii, który zdobył dwa tytuły MVP pod rząd (obok Russella, Chamberlaina, Jabbara, Birda, Johnsona; później dołączyli do nich Tim Duncan, Steve Nash, LeBron James i Stephen Curry). Przeszkodą na drodze Bulls nie byli gracze Miami Heat – „Byki” rozbiły zespół z Florydy 3-0. Najtrudniejszym przeciwnikiem dla MJ’a okazali się New York Knicks, którzy wydłużyli serię aż do siedmiu spotkań. Podopieczni Phila Jacksona bez większych kłopotów pokonali Cleveland Cavaliers w Finale Konferencji Wschodniej 4-2.

Sponsor serwisu

Na drugim krańcu USA wciąż błyszczała ekipa Ricka Adelmana – Portland Trail Blazers. Po przegranych finałach NBA w roku 1990 Clyde Drexler i spółka wciąż liczyli na upragniony tytuł mistrzowski. Ich apetyty z pewnością urosły po sezonie zasadniczym, który zakończyli z bilansem 57-25 (najlepszy wynik na Zachodzie). Bez problemu wyeliminowali Los Angeles Lakers (3-1), Phoenix Suns (4-1) i Utah Jazz (4-2). Jednak przed rozpoczęciem serii z Chicago, zdecydowanym faworytem do zwycięstwa pozostawali podopieczni Phila Jacksona.

Już w pierwszym meczu popis swoich umiejętności dał Michael Jordan. MJ trafił sześć rzutów za trzy punkty w pierwszej połowie, a łącznie uzyskał w niej 35 punktów. Pozostaje to do dzisiaj rekordem finałów NBA. Blazers zostali rozbici 122-89, a fani czekali na pokonanie zespołu Ricka Adelmana wynikiem 4-0. Bardzo szybko wybił im te plany z głowy Clyde Drexler. Ku wielkiemu zaskoczeniu kibiców w Chicago, „Byki” poniosły porażkę 104-115. Kluczowy dla rozwoju serii okazał się wyjazd Bulls do Portland. Rozgrywane w systemie 2-3-2 finały pozwoliły zawodnikom Phila Jacksona na objęcie prowadzenia 3-2 i możliwość zamknięcia serii przed własną widownią. Warto wspomnieć o świetnym występie Michaela Jordana w meczu numer pięć – 46 punktów. Mimo, iż Blazers nie wykorzystali okazji do wygrania dwóch z trzech meczów we własnej hali, to wciąż wierzyli w odwrócenie losów finałów.

Inne plany co do tego miał Scottie Pippen. Nazywany Robinem Michaela Jordana skrzydłowy Bulls poprowadził swój zespół w czwartej kwarcie szóstego meczu, pozwalając na odrobienie znacznej straty punktowej i ostateczne wygranie spotkania. Bulls zostali drugim zespołem po Los Angeles Lakers (lata 1987-88) od czasów Boston Celtics Billa Russella, który obronił tytuł mistrzowski. Dzięki średnim na poziomie 35.8 punktu i 6.5 asysty na mecz, Michael Jordan uhonorowany został nagrodą MVP Finałów. Został tym samym pierwszym zawodnikiem w historii, który otrzymał tę statuetkę dwa razy pod rząd (później dokonali tego Hakeem Olajuwon, ponownie Michael Jordan, Shaquille O’Neal, Kobe Bryant i LeBron James).

Kopiuj link do schowka