Finały NBA 1991 – zmiana warty

04/04/2018
Michael Jordan

Wiele pojedynków pomiędzy największymi legendami ligi można uznawać za symboliczną, pokoleniową zmianę warty. Bryant za Jordana, Jabbar za Chamberlaina, czy Stockton za Thomasa. Tą najsłynniejszą była jednak seria finałowa z 1991 roku. Właśnie wtedy mnóstwo osób uświadomiło sobie, że era Magica Johnsona dobiegła końca, a rozpoczynają się rządy nowego króla – Michaela Jordana.

Na swój pierwszy awans do finałów NBA, Jordan musiał czekać sześć sezonów. Po serii niepowodzeń, pierwszym optymistycznym sygnałem było dotarcie Bulls do finałów konferencji w roku 1990. „Byki” poległy w siedmiu meczach, po niezwykle wyrównanej i zaciętej walce z przyszłym mistrzem NBA – „Bad Boys” z Detroit, którym przewodził Chuck Daly. MJ wspierany przez Scottiego Pippena, Horace Granta, BJ Armstronga czy Johna Paxsona, poprowadził zespół z Wietrznego Miasta do najlepszego bilansu w Konferencji Wschodniej (61-21). Najlepszy rezultat w sezonie zasadniczym zanotowali Portland Trail Blazers, wygrywając 63 spotkania. Ukoronowaniem świetnego sezonu 1990-91, było dla Jordana zdobycie drugiej w karierze statuetki MVP (pierwszą otrzymał w roku 1988). MJ błyszczał już od kilku sezonów, jednak nigdy nie dostąpił zaszczytu walki o mistrzostwo NBA. W międzyczasie zdobył 63 punkty przeciwko Celtics (niepobity do dziś rekord playoffs), zdobył MVP, nagrodę dla Obrońcy Roku oraz MVP Meczu Gwiazd. Jedyną rzeczą, której Jordanowi brakowało w kolekcji, był pierścień mistrzowski. Nie miał zamiaru przepuścić doskonałej okazji do przejęcia tronu, co udowodnił w kolejnych dniach trwania playoffs 1991. Zespół Phila Jacksona przeszedł przez Konferencję Wschodnią jak burza, odnosząc zwycięstwa w 11 z 12 spotkań. Jedyną porażkę zanotowali przeciwko 76ers w półfinale konferencji. Po wielu latach oczekiwania spełnił się sen nie tylko Jordana, ale wszystkich kibiców Bulls. „Byki” w pięknym stylu awansowały do finałów NBA. Co więcej, dokonali tego po raz pierwszy w historii klubu.

Sponsor serwisu

Tymczasem na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych o powrót na szczyt ligi walczyli gracze Los Angeles Lakers, którzy w sezonie 1989-90 przerwali serię trzech kolejnych finałów NBA. Jednym z powodów takiej sytuacji było zakończenie kariery przez Kareema Abdul-Jabbara. Do zastąpienia go na pozycji środkowego przygotowywano reprezentanta Serbii (wówczas Jugosławii) – Vlade Divaca. Stałe miejsce w wyjściowym składzie dostał wywalczył wraz z początkiem sezonu 1990-91. W 82 spotkaniach notował średnio 11.2 punktu oraz 8.1 zbiórki na mecz. Lakers zwolnili Pata Rileya, a na jego miejsce pojawił się Mike Dunleavy Sr. Rozgrywający Lakers Magic Johnson, rozegrał kolejny udany sezon, zdobywając 19.4 punktu i 12.5 asysty. Mógł wówczas zostać zaledwie czwartym zawodnikiem w historii, który został uhonorowany statuetką MVP trzy lata pod rząd (Russell, Chamberlain, Bird). W głosowaniu do tytułu MVP musiał jednak ustąpić miejsca Michaelowi Jordanowi. Po raz pierwszy od sezonu 1980-81, zespół z Los Angeles nie zdołał uzyskać najlepszego bilansu w dywizji. Prowadzeni przez Ricka Adelmana Portland Trail Blazers wygrali o pięć spotkań więcej. To właśnie z nimi gracze Lakers zmierzyli się w finale konferencji (po wcześniejszym wyeliminowaniu Houston Rockets 3-0 i Golden State Warriors 4-1). „Jeziorowcy” dosyć niespodziewanie zdołali pokonać Clyde’a Drexlera i spółkę w sześciu meczach, dzięki czemu awansowali do finałów NBA po raz dziewiąty na przestrzeni dwunastu lat.
Kibice Lakers wierzyli w pokonanie Jordana i Bulls, a ich przekonania umocnił mecz numer jeden. Mimo przewagi parkietu po stronie „Byków”, drużyna Dunleavy’ego pokonała gospodarzy 93-91. To był jednak koniec sukcesów graczy z Miasta Aniołów. Podrażniony porażką przed własną widownią Jordan poprowadził swój zespół do czterech zwycięstw pod rząd. Bezsprzecznie najwspanialszym momentem tej serii pozostaje niesamowita akcja MJ’a z meczu numer trzy. Za komentarz wystarczą słowa relacjonującego to spotkanie Marva Alberta:

„Oh, a spectacular move by Michael Jordan!”

Jordan nie pozostawił nikomu złudzeń co do absolutnego zdominowania ligi w sezonie 1990-91. Przypieczętowaniem tego był pierwszy w karierze rzucającego obrońcy Bulls tytuł MVP finałów. W pięciu spotkaniach serii notował średnio 31.2 punktu (55.8% z pola, 50.0% za trzy), 11.4 asysty, 6.6 zbiórki, 1.4 bloku i 2.8 przechwytu. Lider Lakers Magic Johnson zdobywał zaledwie jedną asystę więcej. Warto dodać, iż MJ został trzecim zawodnikiem w historii ligi (obok George’a Mikana i Kareema Abdul-Jabbara), który w trakcie jednego sezonu zdobył tytuł króla strzelców oraz mistrzostwo NBA. Dla wspomnianego wcześniej Earvina Johnsona były to ostatnie finały NBA oraz ostatni pełny sezon, który rozegrał. Po powrocie w roku 1996 wystąpił tylko w 32 meczach.

Kopiuj link do schowka