TysonChandler0001

Po dłuższej przerwie do życia wraca blog Feniks Zza Oceanu. Poprosiliśmy jego założyciela, Czarka Duranca, piszącego na co dzień na Airball.pl o kilka odpowiedzi na temat Suns.

1. Którego zawodnika chciałbyś, żeby Suns przehandlowali jeszcze przed trade deadline? I czego byś oczekiwał w zamian?

Czarek: Handel jest dla plebsu, ja niczym wytrawny łowca okazji w Żabce bym czekał na właściwą „gazetkę”. Ale po kolei.

Suns na tę chwilę mają supermłody core, z którym nawet najzajadlejsi puryści basketu zdążyli się oswoić. Łączenie nowego ze starym, ukrywanie wad i polerowanie powierzchni płaskim celem zakrycia ognisk rdzy – to wszystko, a nawet więcej jest osiągalne dla obserwatorów basketu arizońskiego. Mości nam panujący meksykańscy uchodźcy w połączeniu ze szkocko-żydowskim konsorcjum władzy w ciągu lat ostatnich zgromadziło pyszne składniki dania, które nie będzie wykwintne i nie przysporzy gwiazdek Michelin, acz lipy też nie zrobi i nie trzeba będzie pić po nim Ouzo na brzuszek. Ale jak to w kuchni bywa, czasami trzeba mąkę przesiać, a z pucka mięsa żyłki odkroić coby się nie wkurwiać. I tu przyjmuję 2 postawy.

Postawa szacunku, czyli Chandler do contendera celem zdobycia drugiego w karierze pierścienia. Tyson jest genialnym kumplem, rewelacyjnym liderem i pieprzonym wikingiem w czasach rurkobojów biegających po pomalowanym. Screeny, dodatkowe podania z łuku, mięśnie, dobitki, ściąganie obrońcy na słabą stronę. Każda mała rzecz, każdy niuans, który tak bardzo cenisz u nowo poznanej dupencji – Tyson ma to wszystko i mimo faktu, iż z niego żaden „Process”, Towns czy inny strecz5 – TC zasługuje na 110% szacunku od kibiców. Wiem też, że siedząc w Suns nie będzie miał szansy na „coś więcej” poza okazjonalnym buziakiem pod koniec randki. Dla dobra TC – idź Pan do Spurs lub Cavs i zdobywaj biżuterię.

Postawa pogardy, czyli Knight jego mać za chybione rzuty z półdystansu, brak jakiejkolwiek chęci do rozgrywania i mierną postawę w obronie. Jako zmiennik w mocnym składzie na 20 minut, gdzie alfa psy będą obszczekiwać każdą jego chujową decyzję – petarda. W młodym składzie psuje mi nastrój, zabiera rzuty i minuty i mam go zwyczajnie kurwa dość.

2. Jeśli miałbyś przyznać oceny za te blisko pół sezonu, to kto miałby najwyższą i dlaczego?

Czarek: Ava Addams przed operacjami dostałaby 10/6 tylko dlatego, że miała to wszystko, co było w posiadaniu Suns w czasach b2b MVP. A poza tym?

In plus ostatnimi czasy jest Booker, który gra solidnie, wytrawnie i chwilami stara się w obronie. Mam na niego taki niecny plan, by go podciągnąć o 1 cal, zmienić na niskie skrzydło i spokojnie obserwować rozwój wypadków. Dev jest za wolny na krycie przeciwnych dwójek – zarówno z racji fizycznych ograniczeń jak i z racji tłustej dupy (P.J. Tucker i jego dieta mocno na propsie). Dev nie rozgrywa, Dev średnio broni, Dev kompletnie nic nie zbiera. Uwalnia się za to po zasłonach, gra coraz skuteczniej i wygląda na tego, kogo chciałem widzieć w 2 sezonie. Ale to nie on dostanie najwyższą notę.

Najwyższa ocena idzie do debiutanta. 17 minut na parkiecie, 7 punktów i 3,5 zbiórki co noc i mówię Ci to ja – z Chrissa będzie kawał gracza.W obronie bardzo aktywny, w ataku ADHD i tylko głupie faule z poziomu Lena drażnią oko. Len/Chriss/Warren/Booker/EB i świat będzie nasz. Kiedyś. A tymczasem patrzcie i widzcie, jak Rim Wrecker wchodzi do ligi w nowym ciele.

3. A kto najniższą i dlaczego?

Czarek: Najgorszy za to jest nasz rodzynek ławkowy, nasza zdobycz młoda za kilkanaście baniek co rok. Nasze 40% z gry, 2,5 asysty i obrona puszczająca wszystko dosłownie. Ujemny w każdej zaawansowanej statystyce, zaniżający jakość składu będąc na parkiecie, zakała rodu Knight. Paszoł won do starszego składu.

Tucker 1/1 w obronie jest również gówniany. Jak nie ma szybkiego gracza do pomocy, to w kilku kozłach się go mija i cześć pieśni. Strefowo, do pressingu, zastawiając od deski – jest dobrze. Ale 1/1 to mizeria, zapewne z racji sporej wagi danej sytuacji (oraz nadwagi). Wolny krok dostawny, niezbyt imponujący wingspan i każdy speedster w 2 krokach jest przez Leonem.

4. Jak ci się w ogóle podoba Earl Watson jako główny trener na dłuższą metę?

Czarek: Earl ma zaletę, o której wcześniej wcale nie myślałem. Jest równie świeży co jego skład, wraz z zawodnikami wchodził do ligi i wraz z nimi zdobywa pierwsze szlify. I to może być zajebista sprawa w perspektywie kilku sezonów, gdzie mentalność „wszyscy za jednego” będzie mogła kwitnąć w pełni. Earl jest cichy, acz bardziej ludzki/empatyczny od Hornacka. Earl dobrze gotuje i zaprasza zawodników na spotkania „wiążące skład” do siebie do domu. Earl wygląda jak pomywacz w meksykańskim Tesco i ta jego powierzchowność może mocno mylić obserwatorów. Watson ma mój kredyt zaufania, coraz odważniej rotuje debiutantami, coraz mniej czasu daje Knightowi. Shieet, nawet Len pod wodzą EW mnie tak nie drażni jak rok czy 2 lata temu. San Escobar ogłada dealer.

5. Jak Ci się podoba rozwój Devina Bookera? Czy wszystko idzie zgodnie z tym jak sobie wyobrażałeś? Czy też są jakieś rysy?

Czarek: Devina wcale sobie nie wyobrażałem w składzie Suns. Chciałem Looneya, który zakisił się potem na ławce GSW. Chciałem Paytona na defensywną wersję EB, chciałem nawet Sir Dominicka na slasherową wersję Tuckera. Zamiast tego mam Bookera, który działa pod skrzydłami Chandlera; tyje pod skrzydłami Tuckera, odrzadza się pod skrzydłami Watsona i rozwija się całkiem przyjemnie. Pierwsze 8 spotkań tego sezonu Dev zagrał na wysokim poziomie – zaangażowanie, efekty, współpraca z kolegami. Potem Warren wypadł, Booker nieprzyzwyczajony do pozycji przeszedł na niskie skrzydło i wszystko się posrało. Brak indywidualnej obrony, zero współpracy, wtedy jeszcze zbyt częste granie z Knightem na parkiecie. Zero chemii, mizerny efekt, null. Ostatnie 7 spotkań bodaj to +20 punktów co noc, wygrana ze Spurs, walka z Cavs i prezentowanie ikry godnej przyszłego lidera drużyny. Jest gruby, wolny, czarnobiały. Potrafi być skuteczny, potrafi rozpalać drużynę i prowadzić SWÓJ zespół do wygranych. Jest ryzykiem. Jest graczem, którego bym w ostatnim drafcie nie wyciągnął. Jest mój i nikomu go nie oddam. A na 100% za żadnego Łotysza czy innego Mudiaya bym go nie wymienił. Tak mi dopomóż Book.