Wyścig po MVP vol.2

LeBron James/fot. Flickr

Po trzech tygodniach rozgrywek publikujemy nasz drugi ranking Most Valuable Player! W porównaniu do ostatniego zestawienia, ranking opuścili James Harden i Luol Deng. Kto zatem zajął ich miejsce?

10. O.J. Mayo (Dallas Mavericks) – 21.8ppg ; 3.5rpg ; 3.0apg ; 58.2 3pt%

Trzeci pick draftu z 2009 roku pod nieobecność Dirka Nowitzkiego stał się prawdziwą gwiazdą Dallas Mavericks. To głównie dzięki świetnej grze niedocenianego w Memphis Mayo, Dallas wciąż utrzymują się w walce o playoffs. 25-letni rzucający obrońca jest w tym momencie niemal pewniakiem do All-Star Game, a przede wszystkim lideruje lidze w rzutach dystansowych. W jedenastu dotychczasowych spotkaniach trafiał średnio 3.3 na mecz przy skuteczności ponad 58%! Jeśli utrzyma dotychczasową formę, powinien zagościć w naszym zestawieniu na dłużej.

9. Tim Duncan (San Antonio Spurs) – 18.0ppg ; 10.0rpg ; 2.4apg ; 51 FG%

Długo wzbraniałem się przed wstawieniem Duncana do naszego rankingu, ale w końcu musiałem to zrobić. The Big Fundamental przechodzi kolejną młodość, a ekipa San Antonio Spurs kontynuuje 15-letnią już dominację na ligowych parkietach. 36-letni silny skrzydłowy zbliżył nieco swoją grę do kosza, co przekłada się na jego ilość zbiórek, choć nie widzimy już tylu rzutów z półdystansu w jego wykonaniu. Duncan jest najjaśniejszym elementem w zespołowej koszykówce Spurs i zdobywa najwięcej punktów na mecz od sezonu 2007/2008.

8. Chris Bosh (Miami Heat) – 19.8ppg ; 7.3rpg ; 1.5apg ; 1.5bpg ; 55.2 FG%

28-letni silny skrzydłowy przesunął się naszym zestawieniu o dwie lokaty do przodu. Chris Bosh wciąż udowadnia, jak ważnym jest zawodnikiem dla organizacji z Florydy. Jest drugą strzelbą w ekipie mistrza NBA, gra również na świetnej skuteczności z gry. Mocno poprawił swoje statystyki obronne – w tym momencie notuje career-high 1.5 bloku na mecz. Jedyną właściwie bolączką gwiazdy Miami Heat pozostają zbiórki, zwłaszcza te na bronionej tablicy. Jeśli poprawi się w tym elemencie, jego pozycja w naszym cotygodniowym zestawieniu powinna być pewna.

7. Zach Randolph (Memphis Grizzlies) – 16.7ppg ; 13.8rpg ; 0.7bpg ; 47.1 FG%

Przyznam się szczerze – jestem mocno zaskoczony postawą nie tylko Zacha Randolpha, ale także całej organizacji Memphis Grizzlies w tegorocznych rozgrywkach. Randolph przypomina sobie swoje najlepsze lata i w tym momencie lideruje lidze w zbiórkach, średnio 5.4 na atakowanej tablicy. Pomimo 31 lat na karku gra prawie 38 minut na mecz – najwięcej w karierze. Jest drugą strzelbą w najlepszej ekipie na Zachodzie, i jeśli utrzyma swoją formę z początku sezonu, Memphis mogą utrzymać się na czele nawet do końca sezonu regularnego!

6. Rajon Rondo (Boston Celtics) – 13.2ppg ; 13.1apg ; 4.4rpg ; 53.2 FG%

13.1 asyst na mecz to najlepszy wynik jaki widzieliśmy na parkietach najlepszej ligi świata od czasów Johna Stocktona. Rondo jest w tym momencie najjaśniejszym punktem niemrawych Celtów. Poprawił nieco swój rzut z dystansu i półdystansu, choć wciąż ma spore problemy z ustawieniem zespołu w ataku pozycyjnym. Jego bolączką jest również spora nieregularność – zaliczył spotkanie z dwudziestoma asystami, by dzień później przy okazji srogiej porażki z Detroit Pistons być kompletnie niewidocznym.

5. Carmelo Anthony (New York Knicks) – 24.2ppg ; 7.4rpg ; 1.8apg ; 44.8 FG%

Niestety nie dałem się ponieść ogólnoświatowej fascynacji Carmelo Anthonym i New York Knicks. Melo gra dobrze, Knicks jeszcze lepiej, ale w koszykówce niskiego skrzydłowego przeszkadza mi głównie olbrzymia ilość rzutów (najwięcej w lidze) i bardzo niski współczynnik asyst. Nie pozwala mi to umieścić absolwenta uczelni Syracuse na podium naszego zestawienia. Musicie pamiętać, że Anthony, poza zbiórkami, gra na statystykach niższych niż średnie z kariery. Poza tym jestem dość sceptyczny w stosunku do tego, czy Nowojorczykom uda się utrzymać swoją pozycję w tabeli konferencji wschodniej chociażby do końca roku kalendarzowego.

4. Kobe Bryant (Los Angeles Lakers) – 26.3ppg ; 5.5rpg ; 5.4apg ; 1.5spg ; 52.8 FG%

Bryant nadspodziewanie dobrze zniósł zmiany, które zaszły tego lata w ekipie Jeziorowców. W zeszłym tygodniu zaliczył swoje pierwsze triple-double od początku 2010, chętniej dzieli się piłką z Dwightem Howardem i od razu ma to przełożenie na wyniki całej drużyny. Black Mamba lideruje obecnie lidze pod względem punktów na mecz (choć oddaje średnio 6.5 rzutu mniej niż w zeszłym sezonie) i gra na najwyższej w karierze skuteczności prawie 53%. W naszym zestawieniu z pewnością byłby wyżej gdyby nie niemrawość Jeziorowców z początku rozgrywek. Nie wiadomo też, jak charyzmatyczny Bryant zgra się ze Steve’m Nashem.

3. Kevin Durant (Oklahoma City Thunder) – 24.5ppg ; 10.5rpg ; 4.3apg ; 1.5spg ; 51.1 FG%

Kevin Durant, podobnie jak cała organizacja Oklahomy City Thunder, powoli budzi się z zimowego snu i zaczyna grać na poziomie, do jakiego przyzwyczaił nas w poprzednich rozgrywkach. Notuje najwięcej zbiórek w zespole, gra na świetnej skuteczności, coraz częściej oddaje piłkę do lepiej ustawionych kolegów. Do gry Durantuli w zeszłym tygodniu nie można mieć praktycznie żadnych zastrzeżeń – w starciu z Golden State Warriors zaliczył nawet swoje pierwsze w karierze triple-double (25 punktów, 13 zbiórek i 10 asyst)! Warto zaznaczyć, że oddaje średnio 2.2 rzuty mniej z dystansu w porównaniu do zeszłego sezonu, co od razu ma przełożenie na jego skuteczność.

2. Chris Paul (Los Angeles Clippers) – 16.3ppg ; 10.0apg ; 2.2spg ; 48.7 FG%

Chris Paul jest prawdziwym liderem świetnie grających na początku sezonu Los Angeles Clippers. CP3 przy rozgrywaniu akcji może wybierać między doskonałymi podkoszowymi, a niezłymi dystansowymi strzelcami. Odnalazł też wspólny język z Jamalem Crawfordem i Willie Greenem. Sam jednak coraz rzadziej podejmuje próby akcji indywidualnych. Paul znajduje się również w czołówce najlepszych obrońców ligi na dystansie, zaliczając aż 2.2 przechwyty na mecz. Traci również jedynie 1.9 piłki, co jest najniższym wynikiem ze wszystkich startujących rozgrywających na parkietach NBA.

1. LeBron James (Miami Heat) – 24.5ppg ; 9.0rpg ; 6.5apg ; 1.0bpg ; 52.4 FG%

LeBron James wciąż nie ma sobie równych – w ostatnich dwóch tygodniach wybierany był najlepszym graczem konferencji wschodniej. W meczu z Denver Nuggets swoją świetną grą w czwartej kwarcie (10 punktów) poprowadził Miami Heat do zwycięstwa. Dzień później przeciwko Phoenix Suns, pomimo walki z chorobą, James w trzeciej i czwartej kwarcie zdobył 17 punktów. Na dwie minuty przed końcem przeprowadził genialną indywidualną akcję, która okazała się gwoździem do trumny zespołu z Arizony. Póki co statystyki punktowe Jamesa nie są bardzo imponujące, ale jedno trzeba przyznać – nie ma sobie równych w końcówkach spotkań, już cztery razy zapewniał Heat zwycięstwo swoją postawą w ostatnich minutach.

Komentarze

komentarzy