Wyścig po MVP vol.1

LeBron James/fot. Flickr

Dzisiaj mijają dwa tygodnie od rozpoczęcia sezonu 2012/2013. Ależ ten czas szybko leci, prawda? Po dwóch tygodnia możemy już śmiało powiedzieć, który zawodnik zaskoczył nas pozytywnie i którzy z nich mogą aspirować do nagrody Most Valuable Player of the Year. Zapraszam na nasz pierwszy ranking!

10. Chris Bosh (Miami Heat) – 20.9ppg ; 7.4rpg ; 1.2bpg ; 56.9 FG%

  Chris Bosh w tym sezonie pokazuje, jak ważnym zawodnikiem jest dla Miami Heat. Podczas gdy z Dwyane’m Wade’m coraz częściej trzeba obchodzić się jak ze szklanką, na Bosha spadnie część obowiązków w ofensywie. Dalej pozostaje mocno średnim zbierającym, ale swoje rzuty z półdystansu trafia nadzwyczaj dobrze. Lideruje lidze pod względem skuteczności rzutowej. Były zawodnik Toronto Raptors coraz agresywniej atakuje kosz przez co częściej staje na linii rzutów wolnych. Przyzwoicie radzi sobie w defensywie. Do swojego repertuaru zagrań dołożył jeszcze rzut… z dystansu (bardzo wątpliwy).

9. James Harden (Houston Rockets) – 25.9ppg ; 4.9rpg ; 4.6apg ; 43.2 FG%

   James Harden w zeszłym tygodniu zaliczył jeden z najlepszych debiutów w nowym klubie w historii NBA i chyba tylko dzięki tym dwóm meczom znajduje się w naszym rankingu. Harden jest olbrzymim wzmocnieniem dla Rockets, ale chyba nieco za bardzo uwierzył w swoje możliwości. Zdecydowanie musi popracować nad doborem pozycji rzutowych, bo jego wskaźniki procentowe spadły na łeb na szyję. Jego największym problemem są straty – w ich ilości (4.7 na mecz) przewodzi lidze i wyprzeda nawet swojego kolegę z backcourtu Houston.

8. Zach Randolph (Memphis Grizzlies) – 16.2ppg ; 14.5rpg ; 0.8bpg ; 44.7 FG%

  Silny skrzydłowy Memphis Grizzlies wygląda, jakby powoli przypominał sobie playoffy 2011. Randolph lideruje lidze w zbiórkach, znacznie poprawił osiągnięcia punktowe od zeszłego sezonu. Zach wrócił do pierwszej piątki Niedźwiadków i z miejsca stał się jednym z najważniejszych zawodników w ataku. Dwa dni temu zdemolował pod koszem mistrzów, Miami Heat. Zdobywał double-double we wszystkich swoich dotychczasowych meczach. A pomyśleć, że jeszcze miesiąc temu wszyscy skazywali Randolpha na rychły koniec kariery!

7. Luol Deng (Chicago Bulls) – 18.9ppg ; 7.4rpg ; 2.9apg ; 48.6 FG%

   Niski skrzydłowy rodem z Sudanu robi wszystko, by godnie zastąpić kontuzjowanego Derricka Rose’a. Stał się prawdziwą ostoją Byków i ich jedyną szansą na dobre wyniki w sezonie regularnym. Rozgrywa właśnie swój najlepszy rok w punktach, zbiórkach i asystach. Jego defensywa sieje postrach wśród gwiazd drużyny przeciwnej, a popełnia przy tym rekordową niską ilość 1.2 fauli na mecz. Deng to w tym momencie All-Star pełną gębą! W tym sezonie niejednokrotnie widzimy brytyjskiego koszykarza pełniącego rolę rozgrywającego i radzi sobie z tym całkiem nieźle!

6. Carmelo Anthony (New York Knicks) – 27.3ppg ; 7.3rpg ; 1.5apg ; 44.0 FG%

 Carmelo Anthony jest niekwestionowanym liderem nadspodziewanie dobrze grających New York Knicks. Przewodzi w tabeli strzelców. Wciąż trafia ważne rzuty w końcówkach spotkań. Wciąż mocno atakuje obręcz. Wciąż ciężko mu odebrać piłkę. Ale niestety wciąż z olbrzymią trudnością dostrzega dobrze ustawionych kolegów i oddaje skandaliczną ilość rzutów na mecz. Melo może rzucać nawet i 50 punktów na mecz, ale wyżej niż piąta pozycja w rankingu MVP nie znajdzie się nigdy, dopóki nie zacznie podawać. W tym sezonie rekordowo niskie półtorej asysty na mecz. Mówi samo za siebie.

5. Rajon Rondo (Boston Celtics) – 15.4ppg ; 12.9apg ; 5.1rpg ; 52.8 FG%

    Boston Celtics mają duże problemy na początku sezonu (biorąc pod uwagę to, z jakimi drużynami grali). Ich ostoją w ofensywie, zwłaszcza tej wczesnej, jest jednak Rajon Rondo. Pobija swoje rekordy w punktach i asystach. Poprawił troszeczkę swój wątpliwy rzut z półdystansu i coraz częściej postanawia kończyć akcje samemu. Kiedy tylko jest na parkiecie, piłka trafia w jego ręce we wszystkich ofensywnych posiadaniach. Jego zmorą wciąż pozostają głupie straty (3.8 na mecz) i mocno przeciętny rzut zza łuku.

4. Kobe Bryant (Los Angeles Lakers) – 26.1ppg ; 5.7rpg ; 4.1apg ; 53.8 FG%

   Kobe Bryant jest wymarzonym liderem dla Los Angeles Lakers i w tak burzliwym okresie tylko on może wyciągnąć ich z dołka. Rzuca najwyższe w karierze 54% z gry, oddając przy tym najmniej prób od swojego drugiego sezonu na parkietach NBA! Chętniej dzieli się piłką z Dwightem Howardem. Niesamowita metamorfoza Czarnej Mamby, prawda? Jedyną rzeczą, za którą możemy Bryanta skrytykować, jest swego rodzaju brak zaufania dla geniuszu Steve’a Nasha. Bryant w ataku pozycyjnym powinien niezwłocznie oddawać piłkę w ręce Kanadyjczyka. Nie robi tego.

3. Kevin Durant (Oklahoma City Thunder) – 23.0ppg ; 10.4rpg ; 3.9apg ; 48.1 FG%

   Oklahoma City Thunder w tegorocznych rozgrywkach wygląda mocno ospale, a Durant jest nawet jeszcze bardziej ospały od swoich kolegów. Król strzelców NBA w ostatnich trzech sezonach, w tym zdobywa jedyne 23 punkty na mecz, oddając przy tym najmniej prób w swojej karierze. Skuteczności wcale nie poprawił. Coraz rzadziej dostaje się na linię rzutów wolnych. Durant próbuje upodobnić swoją grę do LeBrona Jamesa z przyzwoitym tylko skutkiem. Czy jednak Durantula nie powinien zostać tylko maszynką do zdobywania punktów z dystansu, tak jak miało to miejsce w zeszłym sezonie?

2. Chris Paul (Los Angeles Clippers) – 17.1ppg ; 10.3apg ; 2.0spg ; 49.4 FG%

   Chris Paul to niekwestionowany lider Los Angeles Clippers. Odnalazł w końcu wspólny język z graczami podkoszowymi, co od razu przekłada się na dwucyfrową liczbę asyst. Paul jest najlepszym obrońcą na pozycji rozgrywającego na zachód od Mike’a Conleya i prawdopodobnie najlepszym strzelcem ze wszystkich „true point-guards”. Dać Chrisowi piłkę to jakby zamknąć ją w sejfie – traci jedynie 1.9 piłek na mecz. Jak na rozgrywającego tak młodego zespołu, to wynik śmiesznie niski. Teraz otoczony świetnymi strzelcami może poprowadzić Clippers nawet do drugiego miejsca w konferencji zachodniej.

1. LeBron James (Miami Heat) – 23.9ppg ; 10.0rpg ; 6.1apg ; 55.0 FG%

   James w tym sezonie gra na takim poziomie, że doszukiwać się błędów w jego koszykówce po prostu nie wypada. W ostatniej akcji meczu z Atlantą Hawks rzutem z półdystansu zapewnił zwycięstwo Miami Heat. Dzisiaj z Houston Rockets rzucił 18 punktów w samej czwartej kwarcie, w tym dwie „clutch” trójki w końcówce. Trafia rekordowe 52% swoich rzutów zza łuku, w czym przewodzi lidze. W czterech spotkaniach ocierał się o triple-double, a ostatnich pięć kończył z przynajmniej 20 punktami i 10 zbiórkami. W jego grze widać olbrzymi spokój, brak presji, co od razu przekłada się na liczbę strat (ledwo 1.7 na mecz). MVP z krwi i kości, a my mocno wierzymy, że już do końca sezonu będzie okupował 1. miejsce.

Mikołaj Wanago

Komentarze

komentarzy