Smith pracuje nad swoim atakiem

fot. Flickr

Przed Joshem Smithem poważny test. Detroit Pistons zainwestowali w niego spore pieniądze, ale czy jest tego warty? Żeby pomyłka była jak najmniejsza, za nową gwiazdę Tłoków wziął się Rasheed Wallace.

Smitha możecie kojarzyć z dwóch skrajnych rzeczy Pierwsza to efektowna gra pod koszem, która przysporzyła mu sporo fanów, mimo gry w zaściankowej Atlancie Hawks. Druga to nadmierna i niepotrzebna chęć do gry daleko od kosza. Oczywiście gra na pozycji, na której jest ustawiany Smith wymaga od niego większej aktywności daleko od kosza, ale widać jak na dłoni, że powinien się skupić na grze jako silny skrzydłowy grający blisko obręczy.

Dla poparcia tej tezy mam dla was dwa screeny, pokazujące skuteczność jego rzutów z gry. Na zielono macie zaznaczone miejsca, z których Smith trafia powyżej przeciętnej ligowej, na żółto zbliżone do średniej ligowej, a na czerwono poniżej średniej ligowej.

Sezon debiutancki – 2004/05

W rozgrywkach debiutanckich był zdecydowanie poniżej wszelkich wskaźników ligowych. W kolejnych latach, gdy miał się regularnie rozwijać, znaczącego postępu nie było. Dopiero w ostatnim sezonie wyraźnie poprawił się w grze z pola trzech sekund i wreszcie trafiał stąd powyżej średniej ligowej.

Sezon 2012/13

Patrząc na te obrazki, śmiało można potwierdzić to, o czym wszyscy mówią od dawna. Smith nie powinien się zbytnio oddalać ze swoim rzutem od kosza. Ewentualnie może to robić ze skrzydeł, gdzie jego skuteczność jest na poziomie średniej ligowej. Jednak aż 50% jego rzutów to rzuty spod samego kosza i na tym też powinien pracować.Jednak aż 50% jego rzutów to rzuty spod samego kosza i na tym też powinien pracować.

Pistons w zbliżającym się sezonie mogą próbować grać bardzo wysokim ustawieniem z Andre Drummondem jako środkowym Gregiem Monroe jako silnym skrzydłowym i właśnie Smithem jako niskim skrzydłowym To daje pewność, że w grze przeciwko większości drużyn będzie miał przeciwko sobie niższego i słabszego fizycznie rywala. Jak to wykorzystać? Odciągnąć pozostałych obrońców spod kosza i dać mu grać tyłem do obręczy.


Smith jednak jak dotąd nie słynął z takiej gry i tu jak gwiazdka z nieba spada mu nowy asystent szkoleniowca Pistons – Rasheed Wallace Sheed przez swoje lata w NBA słynął ze świetnej gry tyłem do kosza, ale on zazwyczaj miał przeciwko sobie wyższych zawodników. Smitha to nie będzie czekało. Obaj panowie zaczęli pracę nad grą tyłem do kosza już na 2 tygodnie przed startem obozu przygotowawczego.

„Po prostu staram się udoskonalać w każdym elemencie gry. Chcę być bardziej pewny w rzutach z półdystansu i dystansu. Pracuję nad tym mocno każdego dnia. Rasheed uczy mnie także wielu rzeczy w grze blisko kosza, a także jak być liderem drużyny. To zawsze jest zyskowne dla graczy, gdy były zawodnik zostaje trenerem. Ma zupełnie inne spojrzenie, bo wie jak to wyglądało, gdy był zawodnikiem i łatwiej mu do nas dotrzeć.”

Pierwsza rzecz, którą będzie musiał poprawić poza grą tyłem do kosza Smith będą rzuty z półdystansu i dystansu. W ostatnim sezonie spoza pola 3 sekund trafiał marne 30.5% rzutów. Przy Drummondzie i Monroe będzie musiał to poprawić i Sheed będzie w stanie mu z tym pomóc. Tym bardziej, że wraz z przebiegiem swojej kariery grał coraz dalej od kosza i oddawał coraz więcej rzutów z dystansu.W pierwszym sezonie, w którym oddał ponad 100 rzutów za 3 punkty był świetny w rzutach. Jeśli przełoży swoje doświadczenie na Smitha i ten zacznie trafiać, to Pistons będą wreszcie mogli powiedzieć, że zrobili dobry ruch podczas offseason.

Rashed Wallace podczas sezonu 2000/01:

Komentarze

komentarzy