Rookie Ranking #1

Anthony Davis/ fot. Flickr

Sezon regularny w NBA rozpoczął się już na dobre, więc to dobry moment, aby po raz pierwszy przedstawić wam ranking dziesięciu najlepszych debiutantów w lidze. Kto spełnił swoje oczekiwania, kto pozytywnie zaskoczył? Poniżej poznacie odpowiedź na te pytania.

#10. Pablo Prigioni (PG; New York Knicks19.0MPG; 4.3PPG; 4.3APG; 1.4SPG)

35-letni debiutant gra jak na razie zaskakująco dobrze i jest ważnym rezerwowym w rotacji coacha Mike’a Woodsona. Widać, że casami boi się jeszcze oddawać rzuty z czystych pozycji i zamiast tego oddaje piłkę swoim partnerom (co czasami skutkuje takimi akcjami), ale z biegiem czasu powinien poczuć się pewniej i wówczas niepokonani dotychczas Knicks powinni mieć z niego jeszcze więcej pożytku. Jak na tak doświadczonego zawodnika Argentyńczyk popełnia też dużo strat (2.3TPG), jednak to on, a nie chociażby Austin Rivers (5/25 z gry), bardziej zasłużył na ostatnie miejsce w moim dzisiejszym notowaniu.

#9. Alexey Shved (SG; Minnesota Timberwolves18.0MPG; 6.3PPG; 2.8RPG; 2.8APG)

Kolejne miejsce, kolejny obcokrajowiec. Alexey Shved przyszedł do NBA jako jeden z najlepszych europejczyków i chwilami rzeczywiście pokazuje swój ogromny potencjał. Rosjanin zaliczył świetny występ przeciwko Brooklyn Nets, kiedy to był jednym z głównych autorów 22-punktowego comebacku ekipy z Minneapolis. Forma Shveda z biegiem czasu powinna rosnąć, a wraz z nią minuty, które były zawodnik CSKA Moskwa będzie spędzał na parkiecie (zwłaszcza, że powrót Brandona Roya do NBA jak na razie rozczarowuje).

#8. Harrison Barnes (SF; Golden State Warriors23.4MPG; 8.8PPG; 1.6RPG; 1.6APG; 48%FG)

Mark Jackson bardzo szybko zaufał młodemu zawodnikowi z UNC i od pierwszego występu wystawia go w pierwszej piątce swojej drużyny. Barnes wynagradza mu to naprawdę solidnymi występami i wiele wskazuje na to, że w przyszłości może stać się zawodnikiem nawet pokroju All-Star. Jak na pierwszoroczniaka, 20 latek trafia na naprawdę wysokiej skuteczności, a akcje takie  ta pozwalają fanom Warriors optymistycznie patrzeć w przyszłość swojego ukochanego klubu.

#7. Kyle Singler (SF; Detroit Pistons22.0MPG; 9.4PPG; 2.8RPG; 55%FG)

Detroit pozostają jedyną ekipą w NBA bez wygranej, a jedynym jasnym punktem ekipy ze stanu Michigan jest rookie z uczelni Duke – Kyle Singler. Wybrany w drugiej rundzie draftu zeszłego roku, 24-latek spędził cały poprzedni sezon grając w Hiszpanii i widać, że zdobyte tam doświadczenie pomaga mu w budowaniu swojej pozycji w Najlepszej Lidze Świata. Singler jest jednym z niewielu zawodników Pistons, którego grę ogląda się z przyjemnością i kto wie, czy wkrótce nie zastąpi w pierwszej piątce Tayshauna Prince’a, który obecnego sezonu jak na razie nie może zaliczyć do najbardziej udanych.

Śledź ZkrainyNBA na Twitterze!

#6. Jonas Valanciunas (C; Toronto Raptors20.0MPG; 8.0PPG; 5.0RPG; 43%FG)

Piąty wybór w drafcie 2011 roku został ostatnio w dość  sposób przywitany przez Kevina Duranta, ale jego dotychczasowa gra na parkietach NBA zasługuje na słowa pochwały. Litwin miał być brakującym ogniwem w drużynie Raptors, która od lat szukała centra z prawdziwego zdarzenia i młody Europejczyk rzeczywiście pokazuje potencjał, dzięki któremu w przyszłości ma szansę stać się jednym z najlepszych centrów w lidze (szczególnie, że w całym NBA panuje na tej pozycji ogromna posucha). Valanciunas czasami potrafi rozpływać się w powietrzu i być niewidocznym na parkiecie przez dobre kilka minut, ale jeśli nauczy się grać z świetnie dysponowanym Kylem Lowrym, to kto wie, czy Raptors nie wrócą do playoffów już w tym sezonie.

#5. Michael Kidd-Gilchrist (SF; Charlotte Bobcats25.3MPG; 8.0PPG; 6.7RPG; 1.7SPG; 2.0BPG)

Kidd-Glichrist przyszedł do ligi jako świetny defensor, który musi potrenować nad swoim rzutem i jego pierwsze trzy występy w NBA potwierdziły tę opinię. W meczu z Dallas MKG zanotował aż 5 przechwytów, co dobrze pokazuje z jaką energią potrafi grać po bronionej stronie parkietu. Jeśli ten najmłodszy zawodnik w Najlepszej Lidze Świata skutecznie popracuje swoim rzutem z (pół)dystansu, to w przyszłości Rysie mogą mieć z niego niemały pożytek.

#4. Jae Crowder (SF; Dallas Mavericks20.8MPG; 8.6PPG; 3.0RPG; 50%3P)

O Crowderze pisałem dwa tygodnie przed rozpoczęciem sezonu, jako o młodym zawodniku, który może zaskoczyć wielu fanów koszykówki swoją skuteczną grą po obu stronach parkietu. Jak na razie nowy zawodnik Mavericks udowadnia mi, że się nie myliłem i że rzeczywiście jest w stanie zostać nieco niższą wersją Kennetha Farieda. 22-latek wkłada do swojej gry wiele serca i nie ma dla niego straconych piłek. To właśnie dzięki niemu Shawn Marion może w spokoju wracać do zdrowia, po odniesionej niedawno kontuzji lewego kolana.

#3. Anthony Davis (PF; New Orleans Hornets21.5MPG; 14.5PPG; 6.5RPG; 1.5BPG)

Pierwszy pick w tegorocznym drafcie opuścił tydzień rozgrywek z powodu lekkiego wstrząsu mózgu ( powód, dla którego Austin Rivers nie znalazł się w moim notowaniu), ale w swoich dwóch pierwszych (właściwie to w jednym i pół) meczach Davis i tak pokazał, że nie będzie kolejnym Kwame Brownem. Według mnie, to wciąż on, a nie (będący w świetnej formie) Damian Lillard jest głównym faworytem do zdobycia nagrody ROY – statystyki na poziomie 20 punktów i 10 zbiórek są jak najbardziej w jego zasięgu, a świetna gra w obronie także powinna zwrócić uwagę koszykarskich ekspertów. Jeśli władze Hornets będą go trzymać z daleka od łokci Austina Riversa, to Davis w ciągu kilku lat powinien znaleźć się w TOP3 silnych skrzydłowych ligi.

#2. Dion Waiters (SG; Cleveland Cavaliers29.0MPG; 15.4PPG; 2.6APG; 52%3P)

Miał być największym bustem tegorocznego Draftu i kolejnym powodem do wyśmiewania się z fanów Cavaliers. Tymczasem Waiters prezentuje się jak na razie znakomicie i wraz z Kyrie Irvingiem tworzy jeden z najbardziej przyszłościowych backcourtów w całej lidze. W spotkaniu z Clippers zawodnik z Syracuse wybuchł już na prawie 28 punktów, trafiając 7 z 11 trójek, co pokazuje, że jeśli Waiters trafi na swój dobry dzień, może być nie do zatrzymania nawet dla najlepszych zespołów w lidze. Jeśli miałbym wskazać wam debiutanta, który zdobędzie w tym sezonie najwięcej punktów, to Dion bez wątpienia byłby moim głównym faworytem.

#1. Damian Lillard (PG; Portland Trail Blazers; 37.8MPG; 18.6PPG; 7.2APG; 3.4RPG)

Żaden rookie od czasów Oscara Robertsona nie rozpoczął sezonu tak dobrze jak Damian Lillard. Nowy rozgrywający Blazers, tak jak niegdyś ‚Big O’ w ciągu trzech pierwszych spotkań zdobywał średnio ponad 20 punktów i 7 asyst, bez kompleksów ogrywając najlepszych PG ligi (Steve Nash). Zawodnik z uczelni Weber State jest już porównywany do Derricka Rose’a i trzeba przyznać, że łatwość z jaką debiutant dostaje się pod kosz rywali może być porównywana do umiejętności MVP ligi z sezonu 2010/11. Czy jednak Lillard utrzyma swoją wysoką formę? Trudno powiedzieć. Osobiście uważam, że to Anthony Davis zdobędzie ostatecznie wyróżnienie dla najlepszego debiutanta sezonu, ale jeśli ktoś ma mu w tym przeszkodzić to jest to właśnie Damian Lillard.

Krzysztof Uzdowski@Twitter