Powolny zjazd Gasola

Pau Gasol /fot. Flickr

LA Lakers to obok Denver Nuggets najbardziej nieprzewidywalny zespół tego sezonu. Potrafią wygrać i przegrać z każdym, a jednym z winnych jest Pau Gasol, który gra najgorzej w całej karierze.

Pierwsze spotkanie pod wodzą Mike’a D’Antoniego było bardzo obiecujące w wykonaniu Hiszpana. Przeciwko Brooklyn Nets był bliski triple-double, zabrakło mu do niego 3 asyst. Potem jednak nastąpił zjazd. Kolejne 6 meczów to 9.0 punktów, 7.5 zbiórki i zaledwie 36.5% z gry.

Tak słaba gra pociąga za sobą konsekwencje. Mecz przeciwko Magic był już drugim w ostatnim tygodniu, gdy przy walce o zwycięstwo, przesiedział końcówkę na ławce rezerwowych. Gdy na nią wędrował, Lakers prowadzili 84:83, od tego momentu Magic byli lepsi 30:19. Niby można próbować łączyć te dwa fakty, ale Pau w całym meczu podczas 29 minut gry rzucił 11 punktów, trafiając 4 z 11 rzutów z gry.

Z resztą jego skuteczność w obecnych rozgrywkach woła o pomstę. Przed obecnym sezonem tylko raz zdarzyło mu się zakończyć rozgrywki ze skutecznością poniżej 50%. W swoim trzecim sezonie trafiał 48.2% swoich rzutów. W obecnych rozgrywkach jest to zaledwie 42.0%. Jedyne dwie rzczy, które robi na swoim normalnym poziomie to zbiórki i asysty.


Na pewno częściowo jest to wina obecności Dwighta Howarda. Niby to wciąż grający pod koszem zawodnik, podobnie jak Andrew Bynum, ale zmienił się sposób dostarczenia mu piłki. Bynum grał głównie tyłem do kosza, natomiast Howard często wykorzystuje grę pick-and-roll, przy której Gasol jest zbędny. Dodatkowo nie ma aż tak dobrego rzutu za trzy punkty, żeby być wymarzoną czwórką dla Mike’a D’Antoniego, dlatego coraz więcej gra Antawn Jamison.

Taka postawa na razie nie wzbudza paniki u trenera: „Muszę z nim porozmawiać. Nie mam magicznego zaklęcia, musi po prostu grać dalej. Skończył mecz 11 punktami i 7 zbiórkami, ale potrzebujemy bardziej dynamicznej gry. Z nim gramy za wolno. Jesteśmy za słabi fizycznie.” Czyżbyśmy zatem wracali do tematu soft-Gasola, który nie jest w stanie fizycznie walczyć z najlepszymi?

Kobe Bryant nie mówi tak na okrągło jak D’Antoni, tylko uderza Gasola między oczy: „Ma założyć spodnie dorosłego. Przystosować się. Nie może ciągle narzekać i płakać, że mu nie idzie. Nie mamy zamiaru go z tym zostawić. To się nie stanie. Wystarczająco długo z nim gram, żeby wiedzieć, co najlepiej na niego działa.”

Przywrócenie Gasola do wysokiej formy będzie na pewno kluczowe do lepszej gry Lakers. Nie wiem czy nawet nie ważniejsze niż powrót Steve’a Nasha. W pojedynkach ze Spurs i Grizzlies potrzebnych będzie dwóch wysokich, potrafiących bronić rywali grających tyłem do kosza. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, żeby przeciwko Zachowi Randolphowi miał grać Antawn Jamison.

Na dyspozycję Gasola może też mieć wpływ ciągłe wymienianie go w roli kandydata do wymiany. Nie jest to dla niego komfortowe, ale nie on pierwszy jest w takiej sytuacji i nie ostatni. Zatem Panie Gasol, zakładamy spodnie i stajemy się mężczyzną!

Piotr Zarychta @ Twitter

Komentarze

komentarzy