Podsumowanie 2010-11: Los Angeles Clippers

Ósmą drużyną naszego podsumowania jest ekipa Los Angeles Clippers, o której w ostatnim sezonie w końcu zrobiło się głośno i po raz pierwszy od bardzo dawna nie wyśmiewano się z tej drużyny, tylko ją wręcz momentami podziwiano.

Bilans w sezonie 2010-11: 32-50 (o 3 wygrane więcej niż rok wcześniej)

 

Trener: Vinny Del Negro 32-50 w 1 sezonie pracy

Del Negro jest trenerem, którego pracę bardzo ciężko ocenić w ostatnim sezonie. Z jednej strony jego drużyna grała bardzo widowiskową koszykówkę, na którą sam trener nie miał zbyt wiele wpływu, z drugiej strony mimo tak dużej ilości talentu i mniejszej liczby kontuzji co przed rokiem udało mu się wycisnąć z Clippers zaledwie 3 wygrane więcej niż jego poprzednikowi.

Jego opinia w lidze jest bardzo wątpliwa po tym, jak rozstał się z Chicago Bulls w dosyć nieprzyjemnych okolicznościach po dwóch sezonach spędzonych na granicy playoffs i odpadnięciach w pierwszej rundzie rozgrywek posezonowych. Tak naprawdę najbliższy sezon da odpowiedź z jakiej gliny jest on ulepiony. Wszyscy w końcu już wiedzą co potrafi zrobić w powietrzu Blake Griffin i wokół niego będą koncentrować swoją obronę. Do trenera będzie należało znalezienie takich ustawień, żeby jednocześnie wykrzesać jak najwięcej ze swojego gwiazdora, a jednocześnie uruchomić pozostałych graczy. Pełniejszej oceny będzie można dokonać za rok.

 

Najlepsi gracze:

Punkty: Blake Griffin – 22.5, Eric Gordon – 22.3

Zbiórki: Blake Griffin – 12.1, DeAndre Jordan – 7.2

Asysty: Mo Williams – 5.6, Eric Gordon – 4.4

Przechwyty: Eric Gordon – 1.3

Bloki: DeAndre Jordan – 1.8

 

0

MVP: Blake Griffin

Blake Griffin jest najlepszą rzeczą, która się przytrafiła w historii organizacji Los Angeles Clippers. To jest pewne, natomiast jak to spożytkują włodarze drużyny, to już inna sprawa. Griffin od momentu gdy ogłosił, że kończy swoją przygodę z koszykówką uniwersytecką miał zapewniony numer 1 w drafcie i każdy marzył o nim tak, jak w 1997 roku wszyscy marzyli o Timie Duncanie. Na Griffina musieli poczekać o rok dłużej, ze względu na kontuzję, która wykluczyła go z gry na cały poprzedni sezon. Ale czekanie się opłaciło. Jak już się pojawił w lidze na dobre, to zdobył ją dosłownie w 5 minut. Pierwsze akcje pierwszego spotkania pokazały, że mamy do czynienia z fenomenem pod względem fizycznym.

Jedynym zawodnikiem, który miał taką łatwość we wsadach piłki do kosza i manewrach opartych na szybkości i skoczności był Shawn Kemp, ale jemu dotarcie do takiego poziomu zajęło kilka lat. Griffin jest taki już tu i teraz w wieku zaledwie 22 lat i będzie się rozwijał. Został w tym sezonie najlepszym punktującym (22.5) i zbierającym (12.1) drużyny, dodatkowo asystował średnio 3.8 razy w każdym meczu i na każdym kroku nakręcał swoich kolegów do lepszej gry.

Griffin jest najwartościowszym skarbem Clippers w historii, ich przepustką do lepszego świata, do którego nigdy na dłużej nie było im dane trafić. Pytanie tylko czy tego podobnie jak innych szans w swojej przeszłości ponownie nie zepsują całkowicie.

 

MIP: Eric Gordon

Eric Gordon jest dla mnie zdecydowanie zawodnikiem, który zrobił największy postęp wśród Clippers. To on stał się ich liderem rzutowym w najważniejszych momentach i razem z Griffinem ciągnął drużynę w górę. Szkoda tylko, że opuścił aż 26 spotkań z powodu kontuzji. Jednak gdy grał, drużyna była bardzo bliska bilansu 50% zwycięstw. Z tych 56 meczów, w których zagrał Clips odnieśli aż 25 wygranych. Z krótkiego rachunku wynika, że w meczach bez niego zanotowali bilans 7-19.

Gordon rozwinął się przede wszystkim strzelecko. W przeliczeniu na 36 minut gry jego średnia wzrosła z 16.9 na 21.3, podobnie w asystach poprawił się z 3.0 na 4.2. Jego skuteczność z gry i za 3 nie zanotowało zdecydowanego progresu w górę, ale za to łatwość z jaką dochodził do pozycji była porażająca.

Postęp w jego grze było widać już w trakcie mistrzostw świata w Turcji, kiedy to był obok Kevina Duranta czołowym strzelcem drużyny. Co jednak ważniejsze od wszystkich statystycznych aspektów poprawy, jego mentalność pozwala już w tej chwili na bycie liderem tej drużyny i branie na siebie odpowiedzialności za wynik w kluczowych momentach spotkań.

 

Rozczarowanie:

Ciężko w takiej drużynie, jak Clippers mówić o rozczarowaniu w momencie gdy w końcu o drużynie jest głośno i mimo dalej wyników z dolnej części tabeli, wszyscy ich chwalą i zauważają. Dla kibiców samych Clippers, jak i dla graczy na pewno rozczarowaniem były kontuzje, które ich spowolniły i nie pozwoliły im na osiągnięcie lepszego wyniku. 26 spotkań opuścił Gordon, 50 Chris Kaman, 19 Randy Foye. Gdyby nie te absencje, to Clips byliby bardzo blisko pierwszego od 2006 roku awansu do playoffs.

 

Najważniejszy moment sezonu: Blake Griffin All-Star Weekend Show

Zdecydowanie najjaśniejszym momentem sezonu było zawładnięcie nad weekendem gwiazd przez Blake’a Griffina. Takiej sytuacji jeszcze nie mieliśmy, żeby debiutant w lidze NBA był obecny w trakcie wszystkich 3 dni weekendu i w każdym odegrał znaczącą rolę.

Najpierw w piątek przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny w meczu Rookies – Sophomores, gdzie zrobił razem z Johnem Wallem coś takiego:

Potem była sobota i konkurs wsadów, w którym Blake wygrał. W USA była wielka ekscytacja nad tym co zrobił, ale w porównaniu do innych konkursów wsadów nie było to nic nadzwyczajnego, poza samym oczywistym show.

I na koniec występ w niedzielnym meczu, już mniej spektakularny, ale warty odnotowania, gdyż był pierwszym rookie, który zagrał w All-Star Game od czasów Yao Minga.

 

Sytuacja kadrowa:

Pod względem kontraktów Clippers są w naprawdę wyśmienitej sytuacji. Najważniejsi ich gracze mają kontrakty pewne przez co najmniej najbliższe 2 lata, a kontrakt Kamana pozwoli im na walkę o kolejnego zawodnika na rynku w ramach ewentualnej wymiany. Pierwsza piątka na obecną chwilę to będą Jordan, Griffin, Ryan Gomes, Gordon i Williams.

Natomiast Kaman może zapewnić drużynie naprawdę świetnego gracza. Jest przed ostatnim rokiem kontraktu, w którym zarobi 12 milionów dolarów, co pozwala na zakontraktowanie naprawdę dobrego zawodnika w ramach wymiany. Pojawiały się pogłoski, że może to być Andre Iguodala, ale ze względu na lokaut za szybko się nie dowiemy ile w tym jest prawdy.

Niezależnie od tego skład Clipps mają naprawdę mocny i nie zmieni tego nawet fakt, że przez wymianę, w której pozyskali Mo Williamsa stracili potencjalny numer 1 w drafcie tegorocznym.

 

Widoki na przyszłość:

Myślę, że najjaśniejsze z drużyn, które jak dotąd analizowaliśmy. Na pewno już w tym roku pokazali, że są w stanie rywalizować z najlepszymi. O ile będzie się ich trzymało zdrowie i zrobią kolejne postępy, to mogą być spokojni o walkę o playoffs. Miejsca 6-10 w konferencji zachodniej na obecną chwilę na pewno są w ich zasięgu. Razem z Iguodalą w składzie mogliby się nawet pokusić o coś więcej. Oczywiście, o ile trener Del Negro sprawdzi się jako coach zespołu, który ma wygrywać.

Komentarze

komentarzy